/ / Language: Polski / Genre:prose_contemporary

Helm Grozy

W Pielewin

Kolejna pozycja międzynarodowej serii „Mity”.

Akcja „Hełmu grozy” toczy się w świecie wirtualnym, w świadomości bohaterów uwikłanych w sieć wszechotacząjącego ich labiryntu. Próbują go sforsować, rozsadzić, przedostać się do innej rzeczywistości. W mityczną wizję labiryntu zostają wplecione postacie Minotaura i Ariadny, a obok nich Dziadka do orzechów oraz Monstradamusa.

Pielewin dokonał odważnej reinterpretacji popularnego mitu, zapisując go w formie intensywnego czatu internetowego.

„Było już wielu, którzy twierdzili, że poznali prawdę. Ale jak dotąd nikt jeszcze nie wrócił z Labiryntu. Miłej podróży. A jeśli przypadkiem spotkacie Minotaura, nigdy nie róbcie MUUUUU. Uchodzi to za wysoce obraźliwe”.


Wiktor Pielewin

Helm Grozy

Przełożyła Małgorzata Buchalik

Шлём ужаса

Przedmowa

Wedle jednej definicji mit jest tradycyjną opowieścią, która zazwyczaj próbuje wytłumaczyć jakieś zjawiska naturalne bądź społeczne. Wedle innej – rozpowszechnioną i powszechną (choć nieprawdziwą) wiarą lub ideą. Zwróćmy uwagę na tę charakterystyczną dwoistość pojmowania mitu. Dowodzi ona, że z zasady uznajemy stworzone czy sformułowane niegdyś historie i interpretacje za nieprawdziwe, a w każdym razie niezbyt im ufamy. Podejście takie sprzyja powstawaniu nowych profesji – wariacji intelektualnego dziennikarstwa – nadto zaś nadaje naszemu życiu pewien dodatkowy wymiar. Przeszłość to grzęzawisko pomyłek, a my jesteśmy tutaj, gdzie jesteśmy, żeby odnaleźć prawdę. Po prostu wiemy lepiej.

Wszystko, co oddala nas od mitu, nazywamy „postępem”. Postęp nie jest jedynie ewolucją naukową, techniczną czy polityczną. Postęp zawiera pierwiastek duchowy, znakomicie opisany przez F. Scotta Fitzgeralda w Wielkim Gatsbym: wiarę „w zielone światło, w orgiastyczną przyszłość, która rok po roku ucieka przed nami. Wymknęła się nam wówczas, lecz to nie ma znaczenia – jutro popędzimy szybciej, otworzymy ramiona szerzej… I pewnego pięknego poranka… Tak oto dążymy naprzód, kierując łodzie pod prąd, który nieustannie znosi nas w przeszłość” [1].

Innymi słowy postęp jest siłą napędową, która zmusza nas do nieustannego parcia naprzód: byle dalej od miejsca, w którym znajdowaliśmy się ledwie przed chwilą. Nie znaczy to bynajmniej, że dzisiaj obywamy się już bez mitów. Przeciwnie: żyjemy wśród mitów instant, gotowych do spożycia, wypełnionych mydlanymi bańkami. Są one tak nierealne, że nie sposób nawet nazwać ich kłamstwami. W ciągu kwadransa naszą mitologią może stać się cokolwiek, choćby program Prawda czy fałsz – pogromcy mitów na kanale Discovery.

Fundamentem naszego mitycznego myślenia nie jest już wiara religijna, jak w przypadku tradycyjnych kultów, lecz jej brak. Co zabawne, idea postępu towarzyszy nam od tak dawna, że nabrała już wszelkich cech mitu. Stała się tradycyjną opowieścią, która rzekomo tłumaczy zjawiska naturalne i społeczne; jest również wiarą: powszechną, choć nieprawdziwą.

Postęp zamknął nas w kabinach różnych kształtów i rozmiarów, kabinach wypełnionych migoczącymi ekranami. Kiedy jednak zaczynamy analizować zawartość i strukturę tych kosztownych błyskotek, prędzej czy później rozpoznajemy w nich punkt wyjścia, początek naszej podróży: pierwotny mit. Mit ten obleka się w nową formę, ale jego treść pozostaje niezmienna. Można się sprzeczać, czy ciągle wracamy do przeszłości, czy też gnamy bez wytchnienia w przyszłość; w istocie rzeczy nigdy nie posuwamy się ani o centymetr.

Nawet świadomość wszystkiego, co powyżej staje się w naszych czasach tradycyjną opowieścią. Wiele lat temu Jorge Luis Borges napisał, że istnieją jedynie cztery historie opowiadane wciąż na nowo: oblężenie miasta, powrót do domu, wędrówka oraz (samo-) ofiara boga. Znamienne, że różni odbiorcy mogą zaliczać identyczną historię do różnych kategorii: to, co dla Tezeusza jest wędrówką czy powrotem, dla Minotaura będzie brutalną ofiarą z boga. Może zresztą istnieją więcej niż tylko cztery cykle, jak nazwał je Borges, jednak ich liczba jest definitywnie określona, a przebieg z góry wiadomy. Dlaczego?

W ten sposób dochodzimy do trzeciej możliwej definicji mitu. Jeżeli umysł przypomina komputer, być może mity stanowią powłokę systemową: zestawy poleceń, które wykonujemy, przetwarzając nasze dane o świecie, mentalne matryce, które nakładamy na złożony obraz wydarzeń, żeby nadać mu jakieś znaczenia.

Informatycy twierdzą, że dobry kod potrafi napisać jedynie człowiek odpowiednio młody. Wygląda na to, że podobnie jest z kodem kulturowym. Nasze programy napisaliśmy, kiedy ludzkość była jeszcze młoda, na etapie tak odległym i zamierzchłym, że nie rozumiemy już języka oprogramowania. Albo, co gorsza, rozumiemy go na tak wiele sposobów, na tylu poziomach, że pytanie „co to znaczy?” zwyczajnie traci sens.

Dlaczego Minotaur ma głowę byka? Jak myśli i o czym? Czy jego umysł jest funkcją ciała, czy też zewnętrzna postać jest tylko obrazem w jego umyśle? Czy to Tezeusz jest w środku Labiryntu? Czy może Labirynt istnieje w Tezeuszu? Może oba te twierdzenia są prawdziwe? A może oba fałszywe?

Każda odpowiedź kieruje nas w inny korytarz. Było już wielu, którzy twierdzili, że poznali prawdę. Ale jak dotąd nikt jeszcze nie wrócił z Labiryntu. Miłej podróży. A jeśli przypadkiem spotkacie Minotaura, nigdy nie róbcie MUUUUU. Uchodzi to za wysoce obraźliwe.

Started by ARIADNA at xxx pm xxx BC GMT

Zbuduję labirynt, żeby zgubić się z tym, kto zechce mnie znaleźć – kto to powiedział i o czym?

:-)

Organizm(-:

O co chodzi? Jest tu kto?

Romeo-y-Cohiba

Jestem.

Organizm(-:

Co to wszystko znaczy?

Romeo-y-Cohiba

Też nic nie rozumiem.

Organizm(-:

Ariadno, jesteś tutaj?

Romeo-y-Cohiba

Co za Ariadna?

Organizm(-:

Jakaś Ariadna zaczęła wątek. Zdaje się, że to nie Internet, tylko wygląda jak Internet. Nigdzie nie można stąd wyjść.

Romeo-y-Cohiba

xxx

Organizm(-:

Uwaga! Ktoś nas czyta? Odezwijcie się!

Nutscracker

Ja czytam.

Organizm(-:

Kto powiesił pierwszego posta?

Nutscracker

Wisi już od dawna.

Romeo-y-Cohiba

Skąd wiesz? Nie ma daty.

Nutscracker

Widziałem go jakieś trzy godziny temu.

Organizm(-:

Uwaga, kolejno odlicz. Dziadek do Orzechów, Romeo i ja, zgadza się?

Romeo-y-Cohiba

Zgadza.

Nutscracker

To w każdym razie wszyscy, którzy mają ochotę rozmawiać.

Romeo-y-Cohiba

Czyli jest nas tutaj trzech.

Nutscracker

Tak, tylko gdzie jest to tutaj?

Organizm(-:

W jakim sensie?

Nutscracker

W normalnym. Możecie opisać miejsce, w którym się znajdujecie? Co to jest: pokój, sala, dom? Dziura w xxx?

Romeo-y-Cohiba

Ja na przykład jestem w pokoju. Albo w celi, sam nie wiem. Niedużej. Zielone ściany, na suficie biały plafon. Pod ścianą łóżko. Pod drugą ścianą stół z klawiaturą, na której teraz piszę. Klawiatura jest na amen przyklejona do stołu. Nad stołem wpuszczony w ścianę panel LCD za grubą szybą. Kiedy piszę, pojawiają się na nim litery. Nie da się go rozbić, już próbowałem. Oprócz tego są drzwi. Jedne z dziwnego, czarno-zielonego metalu, zamknięte. Na środku mają jakąś ozdobę. Drugie drzwi, drewniane, białe, prowadzą do łazienki. Są otwarte.

Organizm(-:

U mnie to samo, co u Romea. Zamknięte metalowe drzwi z jakąś płaskorzeźbą. Łazienka jak w hotelu. Na półce pod lustrem mydło, żel pod prysznic i szampon. Wszystko w firmowych opakowaniach, a na nich dziwny znaczek, coś jakby trybik. Dziadek, a ty skąd stukasz?

Nutscracker

Też z takiego pokoju. Drzwi są chyba odlane z brązu. Organizm, to na mydle to nie trybik, tylko raczej gwiazdka. Taka jak symbol, którym w książkach oznacza się przypis. Jest nawet na papierze toaletowym, na każdym listku.

Romeo-y-Cohiba

Jesteśmy w tym samym hotelu. Spróbuję zastukać w ścianę. Słyszeliście coś?

Organizm(-:

Nie.

Nutscracker

Ja też nie.

Organizm(-:

Teraz spróbuję w drzwi, słuchajcie.

Romeo-y-Cohiba

Nic nie słychać.

Organizm(-:

Jak się tu znaleźliście?

Romeo-y-Cohiba

Nie mam bladego pojęcia. A ty, Organizm?

Organizm(-:

Obudziłem się w jakimś pedalskim szlafroczku, prawie goły i tyle.

Nutscracker

To nie żaden szlafroczek. To chiton. Starożytni Grecy chodzili w takich, może i trafiłeś z epitetem. Bielizny zdaje się też nie nosili.

Romeo-y-Cohiba

Dobrze chociaż, że jest ciepło.

Organizm(-:

Może Dziadek pamięta, jak tu trafił?

Nutscracker

Nie pamiętam.

Romeo-y-Cohiba

Skąd wzięliście takie nicki – Organizm, Dziadek do Orzechów?

Nutscracker

A ty, Romeo? Faktycznie masz takie konkretne cygaro?

Romeo-y-Cohiba

Nie wiem, zależy z czyim porównywać. A nicka sobie nie wymyślałem. Pojawia się na monitorze, kiedy wysyłam posta. Nie jestem żaden Romeo. Jestem xxx. Profesjonalny xxx, jeśli to kogoś interesuje.

Organizm(-:

Pornobiznes? To całkiem blisko. Robimy prawie w tym samym, Romeo, ja jestem xxx. Wcześniej pracowałem w xxx.com, dlatego chwilowo wypadłem z rynku. Ale tobie to pewnie nie grozi.

Romeo-y-Cohiba

Jaki znów pornobiznes? I co to za iksy?

Nutscracker

Już któryś raz wyskakują. Cenzura. Ktoś kontroluje naszą rozmowę. I nie chce, żebyśmy wymieniali informacje, kim naprawdę jesteśmy. Albo żebyśmy klęli.

Romeo-y-Cohiba

Ej, ty, kimkolwiek jesteś! Żądam, żeby natychmiast umożliwiono mi kontakt z rodziną! I z ambasadą xxx!

Nutscracker

Myślisz, że tutaj jest ambasada xxx?

Romeo-y-Cohiba

Ambasada xxx jest wszędzie.

Nutscracker

Jesteś pewien? A może jesteśmy w xxx?

Organizm(-:

Chłopaki, może wy się rozumiecie bez słów. Ale ja jakoś nie łapię, co za ambasada xxx i gdzie są te xxx, jeśli nie ma tam ambasady xxx. I w ogóle po jaką xxx potrzebna wam teraz ambasada.

Monstradamus

Dzień dobry, można przyłączyć się do rozmowy?

Organizm(-:

O, Monstradamus. Kim jesteś?

Monstradamus

xxx. Mieszkam w xxx, zawodowo zajmuję się xxx.

Romeo-y-Cohiba

Mało oryginalne.

Monstradamus

Przeczytałem wszystkie posty w tym wątku. Jestem w tej samej sytuacji, w takim samym pokoju i chitonie. Też nie pamiętam, jak się tu znalazłem.

Nutscracker

To jest nas już czterech. Coraz lepiej.

Organizm(-:

Czemu lepiej?

Nutscracker

Może zaraz przyjdzie ktoś jeszcze. Im więcej ludzi, ty większe prawdopodobieństwo, że razem coś wymyślimy.

Organizm(-:

A może po prostu umarliśmy?

Nutscracker

Bez paniki. Zmarli nie siedzą na czacie.

Organizm(-:

A właściwie skąd wiesz? Może to jedyne, co jeszcze są w stanie robić.

Romeo-y-Cohiba

Jak to ma być tamten świat, dziękuję za taką wieczność.

Nutscracker

W porządku, przeanalizujmy sytuację. Hipotezę o tamtym świecie proponuję z miejsca odrzucić.

Organizm(-:

Może to sen?

Romeo-y-Cohiba

Uszczypnij się, sprawdzisz. Ja już próbowałem, nic z tego.

Nutscracker

Czyli tak: wszyscy mamy spiżowe drzwi. Przyjrzyjmy się płaskorzeźbie. To jakaś figura geometryczna, przypomina prostokąt. Dolny i górny brzeg zagięty do środka, a boczny na zewnątrz.

Organizm(-:

Przypomina nietoperza. Albo znaczek Batmana.

Romeo-y-Cohiba

Jak dla mnie raczej obosieczny topór.

Organizm(-:

Może to zwykła ozdoba, bez żadnego znaczenia. Chociaż teraz, kiedy Romeo powiedział, że przypomina topór, też mi się tak zaczyna wydawać. Takie topory mieli chyba faszyści albo starożytni Rzymianie.

Monstradamus

Jeżeli to topór, jest znacznie starszy niż Rzym. Takie były na Krecie i w starożytnym Egipcie.

Organizm(-:

Monstradamus, jesteś historykiem?

Monstradamus

Nie. Jestem xxx.

Organizm(-:

A tak, zapomniałem.

Ariadna

Witam. Cieszę się, że nie jestem tu sama.

Organizm(-:

Cześć, mała.

Romeo-y-Cohiba

Skoro są chłopcy, do kompletu powinny być dziewczynki. Ściany zaczęły jakoś tęczowo migotać.

Monstradamus

Ciekawe, moje też. Albo mi się zdawało.

Nutscracker

Ariadna? To ty zaczęłaś ten wątek?

Ariadna

Ja. Ale nikt nie odpowiadał i zasnęłam.

Monstradamus

A dlaczego napisałaś to zdanie o labiryncie?

Ariadna

Próbowałam sobie przypomnieć, gdzie je słyszałam. Bez skutku. Czułam tylko, że to bardzo ważne.

Monstradamus

Kim jesteś i jak tu trafiłaś?

Ariadna

Tak samo jak wy.

Organizm(-:

No, to nieźle cię znamy. Tak naprawdę nazywasz się xxx, masz xxx lat i pochodzisz z xxx.

Ariadna

Wiem, co się tutaj dzieje.

Nutscracker

Skąd?

Ariadna

Widziałam wszystko we śnie.

Romeo-y-Cohiba

Nie ufałbym takiemu źródłu informacji.

Monstradamus

A ja chętnie posłucham. Opowiadaj.

Ariadna

Widziałam stare miasto. Całkiem starożytne. Takie miasta budowano pewnie parę tysięcy lat temu. Było bardzo piękne. Ulica brukowana wielkimi płaskimi kamieniami, na kamiennych ścianach żywe kotary z jakiegoś pnącza o bladoróżowych kwiatkach. Drzwi i okna wszystkich domów były zamknięte, ale cały czas miałam wrażenie, że ktoś na mnie patrzy. Długo błąkałam się po ulicach, ale nie spotkałam ani żywej duszy. Potem w oddali na skrzyżowaniu ulic zauważyłam karła w szarych łachmanach i staromodnym kapeluszu z szerokim rondem i okrągłym denkiem. Migał mi przed oczami i zaraz skręcał za róg, jakby czuł na plecach moje spojrzenie. Powtarzało się to wielokrotnie. Wkrótce zrozumiałam, że wcale się przede mną nie chowa, tylko jego trasa, rytm ruchu, związana jest z moją tak, że nie mogę widzieć go dłużej niż kilka sekund. Nie pytajcie, jak to zrozumiałam, sen kieruje się własną logiką. Zaczęłam dostosowywać się do tego rytmu, próbowałam dokładniej obejrzeć karła. Wybierałam szerokie, proste aleje, wtedy dłużej zostawał w polu mojego widzenia. Ale uliczki były w większości krzywe i wąskie, razem tworzyły prawdziwy labirynt. Zorientowałam się, że karłów jest dwu, tyle że łatwo było ich ze sobą pomylić. Drugi ubrany był w identyczne łachmany, ale jedno skrzydło kapelusza miał zagięte do góry. Stopniowo nabierałam pewności, że jest z nimi ktoś jeszcze, ale mimo najlepszych chęci nie mogłam go zobaczyć. Czasami za rogiem migała poła jego ciemnego płaszcza. Domyśliłam się, że muszę wyjść na główną ulicę, szeroką i długą, i wtedy zobaczę ich wszystkich…

Romeo-y-Cohiba

I jak to się niby ma do naszej sytuacji?

Monstradamus

Poczekaj, nie przerywaj. Ariadno, co było dalej?

Ariadna

Potem trafiłam na główną ulicę. Jej środkiem biegł długi rząd donic z palmami. Pamiętam, że to właśnie zdumiało mnie najbardziej: wokół żółte liście, jesień, a tu palmy.

Nutscracker

Mówiłaś o kwitnącym różowo bluszczu, a teraz nagle jesień i żółte liście.

Ariadna

Tak, kiedy ścigałam karła, nadeszła jesień. Pomyślałam, że karzeł zrobił to specjalnie, żeby zepsuć mi humor i żebym nie mogła go dogonić. Na ulicy nie było żywej duszy. Doszłam do wielkiego placu z fontanną, w której stały spiżowe posągi. Wyglądały na równie starożytne jak całe to miasto, ale przedstawiały historię chyba z japońskich filmów animowanych – macki oplątujące i duszące jakieś gołe dzieciaki. A może nie macki, może raczej węże…

Nutscracker

Co to ma wspólnego z japońską animacją?

IsoldA

Ona mówi o mangach gwałconych przez demony z mackami. Bardzo popularny temat w japońskim wirtualnym porno.

Monstradamus

Symbolizuje wypartą w podświadomość frustrację wywołaną przegraniem drugiej wojny światowej. Gwałcona uczennica oznacza w takich filmach duszę narodu japońskiego, a potwór z fallicznymi mackami współczesną gospodarkę korporacyjną zachodniego świata.

Nutscracker

A może to po prostu ośmiornica?

Monstradamus

Ośmiornica? Ciekawe. Nigdy o tym nie pomyślałem.

Organizm(-:

Izolda? Jesteś nowa?

IsoldA

Tak.

Romeo-y-Cohiba

Witamy w naszym małym światku, Izoldo. Cieszymy się, że do nas trafiłaś.

IsoldA

Dziękuję, Romeo.

Organizm(-:

Ładna jesteś?

Romeo-y-Cohiba

Organizm, wyluzuj.

Nutscracker

Izoldo, trafiłaś tutaj tak samo jak my? Czy chcesz coś dorzucić?

IsoldA

Nie, nie chcę. Tak samo.

Monstradamus

Więc teraz, jeżeli nie masz nic przeciwko, oddajmy głos Ariadnie.

Ariadna

Zrozumiałam, że muszę podejść do fontanny i wtedy zobaczę oba karły. Tylko nie pytajcie, jak na to wpadłam, po prostu zrozumiałam i tyle. Doszłam do fontanny, odwróciłam się do niej tyłem i oparłam o ogrodzenie. Naprzeciwko był budynek z kolumnadą, wielki i ponury, z paskudnymi nadbudówkami na dachu. Pomyślałam, że kiedyś, dawno temu, musiał całkiem spłonąć, został tylko kamienny szkielet, który później wielokrotnie usiłowano odremontować i przywrócić do życia. Ale i tak mimo remontów przez farbę prześwitywały ślady pożaru i wyczuwało się, że budynek jest martwy i pusty…

Romeo-y-Cohiba

Coś mi się zdaje, że trzeba zwołać konsylium psychiatryczne. Albo zapytać Monstradamusa, ma głowę do takich rzeczy. Jak on tam mówił: frustracja korporacyjna?

Monstradamus

Romeo, proszę, jeszcze trochę cierpliwości.

Ariadna

Nagle spostrzegłam, że jeden z karłów stoi tuż koło mnie. Ten z rondem zagiętym do góry. Nie zauważyłam, kiedy podszedł. Był całkiem blisko, ale kapelusz zasłaniał mu twarz. Pamiętam, że na nogach miał spiczaste średniowieczne trzewiki w biało-czerwone paski. Zaczął mówić, nie unosząc głowy. Mówił dość dziwnie. Powiedział, że pan, któremu służy, jest stwórcą wszystkiego, co widzę dookoła, i wielu innych rzeczy. O ile zrozumiałam, jego pan nie był człowiekiem. Albo nie tylko człowiekiem. Nazywał się Asterisk…

Monstradamus

Na pewno dobrze słyszałaś?

Ariadna

Tak, chyba tak. Karzeł wyjaśnił, że Asterisk to ktoś bezgranicznie i nieskończenie potężny. Zapytałam, czy to czasem nie Bóg. Karzeł roześmiał się i odpowiedział, że Bóg robi u Asteriska za chłopca na posyłki. Zapytałam, jak to możliwe. Karzeł powiedział, żebym nawet nie próbowała zrozumieć. To wielka tajemnica, powtórzył kilkakrotnie, wielka tajemnica. Zapytałam, jak mam nazywać tego, który jest potężniejszy od Boga. Jak ci się żywnie podoba, odpowiedział karzeł, może być Asterisk albo jakkolwiek inaczej, imiona to tylko zasłony, nie mają żadnego znaczenia. Tak właśnie powiedział, słowo…

Romeo-y-Cohiba

Co za bzdury.

Ariadna

O ile dobrze zrozumiałam, Asterisk obraził się na ludzi, bo kiedyś go zabili. Albo dlatego, że kiedyś go zabiją. Karzeł mówił tak niejasno, że mogło z tego wynikać cokolwiek. Od tego czasu – albo do tego czasu – ludzie muszą płacić Asteriskowi daninę, wysyłać mu ofiary, które staną z nim do walki i umrą na jego arenie. Na przykład nas…

Nutscracker

No proszę.

Ariadna

Ale nie warto się tym zbytnio przejmować, powiedział karzeł, ponieważ Asterisk przyjmuje w ofierze każdego, kto się urodził, więc śmierć na jego arenie czeka wszystkich bez wyjątku. Chciałam zapytać, po co wobec tego całe to składanie ofiary, ale karzeł zaczął się nerwowo rozglądać i powiedział: patrz, idzie tutaj, teraz już sama możesz go zobaczyć. Podniosłam wzrok. Przed spalonym pałacem pojawiły się dwie osoby. Przodem uroczyście kroczył drugi karzeł z chorągwią w rękach. Na chorągwi był emblemat Merrill Lynch – pamiętacie, taki wesoły byczek – i podpis Be Bullish! Ale wcale mnie to nie rozśmieszyło, tak koszmarny okazał się ten, który szedł za chorągwią. Nie wiem, jak go nazwać. Nie przypominał człowieka. Był wysoki jak skała i w pierwszej chwili skojarzył mi się z nienaturalnie wyrośniętym grzybem w czarnozielonym metalowym kapeluszu. Potem przyjrzałam mu się dokładniej. Miał długą szatę do samej ziemi, ciemną i nieszczególnie schludną, choć jednak nie tak wyświechtaną jak ubrania karłów. A na głowie spiżowy hełm przypominający maskę gladiatora: kask z szerokim rondem i podziurkowaną przyłbicą w miejscu twarzy. Na hełmie były dwa rogi…

Monstradamus

Bycze?

Ariadna

Znacznie masywniejsze, i nie sterczały na boki, tylko zaginały się wokół hełmu do tyłu i zlewały z nim w jedną całość. Gdybym miała je z czymś porównać, powiedziałabym, że bardzo przypominały rury wydechowe spiżowego motocykla oplatające rondo krągłego kasku. Na hełmie było też pełno malutkich przewodów i rurek, również spiżowych, które łączyły poszczególne części, tak że wszystko razem wyglądało na coś w rodzaju starożytnego silnika rakietowego.

Nutscracker

Mówił coś?

Ariadna

Nie. Widziałam go krótką chwilę i zdążyłam tylko pomyśleć, że karły są tak dziwnie ubrane, bo próbują się do niego upodobnić. Przy nim wyglądały na całkiem malutkie. I jeszcze zdawało mi się, że jest w nim jakieś zamyślenie, smutek i samotność, jakby był na przykład imperatorem na zesłaniu. Albo na odwrót: imperatorem, który zesłał już wszystkich i został całkiem sam.

Monstradamus

Na tym sen się skończył?

Ariadna

Asteriska już więcej nie widziałam. Znalazłam się z karłem na jednej z małych uliczek. Staliśmy przed starymi drewnianymi drzwiami z metalowym kółkiem zamiast klamki. Kółko przewleczone było przez głowę byka. Karzeł zakołatał i drzwi stanęły otworem. Za nimi był mały pokój. Z miejsca, w którym staliśmy, widać było jedynie łóżko, na którym spał łysy mężczyzna z wąsami i pieprzykiem na policzku. Karzeł wymamrotał, że zaszła pomyłka, zaprowadził mnie do innych drzwi i otworzył je w ten sam sposób. Zobaczyłam podobny pokój, tylko pusty. Karzeł podniósł palec i zapytał: Zbuduję labirynt, żeby zgubić się z tym, kto zechce mnie znaleźć – kto to powiedział i o czym? Zaczęłam się zastanawiać, we śnie już prawie wiedziałam. Ale wtedy karzeł znienacka wepchnął mnie do pokoju i zatrzasnął drzwi.

Monstradamus

Co było dalej?

Ariadna

Obudziłam się w pomieszczeniu, w którym teraz jestem. Potem usiadłam przy stole z monitorem i zanotowałam pytanie. Bałam się, że zapomnę. Ale do tej pory ciągle słyszę je w głowie.

Monstradamus

To ten sam pokój, do którego weszłaś we śnie?

Ariadna

Trudno powiedzieć. Też taki mały.

Romeo-y-Cohiba

A kim był ten mężczyzna z pieprzykiem na policzku?

Ariadna

Nie wiem. Nigdy go wcześniej nie widziałam.

Romeo-y-Cohiba

Możesz opisać go bardziej szczegółowo? Gdzie dokładnie miał ten pieprzyk?

Ariadna

Zaraz koło nosa. Miał też wąsy przystrzyżone w podkowę. Był całkiem łysy. Dobrze zbudowany. Pamiętam dokładnie, że jedna ręka leżała na poduszce i że na przedramieniu dostrzegłam tatuaż: kotwicę wpisaną w symbol dolara. Pomyślałam, że to emblemat jego jachtklubu. Generalnie facet był dość zgredziasty.

Romeo-y-Cohiba

Dziękuję, kochana.

Nutscracker

Mam dziwne wrażenie, że ktoś tu się rozpoznał. Dobrze mówię, Romeo?

Romeo-y-Cohiba

Jak dotąd nikt nie nazywał mnie zgredziastym facetem. Ale faktycznie mam na ramieniu podobny tatuaż.

Nutscracker

I co myślicie?

Organizm(-:

Zaraz, co jest, mamy poważnie analizować jakiś głupi sen?

UGLI 666

Myślę…

Nutscracker

Uwaga, nowi, przedstawiajcie się na początek. Co myślisz?

UGLI 666

Bóg zesłał jej to widzenie, żebyśmy się pokajali.

Romeo-y-Cohiba

O masz. Zamknęli nas tutaj i jeszcze mamy się kajać? Niby za co?

UGLI 666

Za to, za co nas zamknęli.

Romeo-y-Cohiba

A za co nas zamknęli?

UGLI 666

Każdego za co innego. Powiedziane jest: nie masz człowieka, który by żył bez grzechu, chociażby nawet żył tylko jeden dzień.

Organizm(-:

Ugli, jesteś facet czy kobitka?

UGLI 666

Jakie to ma znaczenie wobec…

Organizm(-:

Co on/ona, zgrywa się czy jak?

Monstradamus

Myślę, że on/ona mówi całkiem poważnie.

UGLI 666

Jestem niewiastą, jeśli chcecie wiedzieć. Mam na imię xxx, z zawodu jestem xxx, z wykształcenia xxx, ale z powołania zawsze byłam xxx. Wszystko już powiedziałam. Nie mam nic do dodania. A co do tego, czy mówię poważnie, to jednego możecie być pewni: zawsze mówię poważnie.

Organizm(-:

Powiedz no, Ugli, wymyśliłaś sobie takie poglądy, żeby pasowały do nicka, czy wymyślili ci takiego nicka, żeby pasował do poglądów?

UGLI 666

Nazwali mnie tak za moje grzechy. I ciebie za twoje też.

Organizm(-:

Wiesz, co to znaczy UGLI? Pewnie myślałaś, że to od ugly, co? Nie, to jest Universal Gate for Logic Implementation. Uniwersalny element logiczny, pamiętam ze szkoły. Więc jeśli faktycznie dobierałaś sobie poglądy pod nicka, trzeba było wysilić mózgownicę w całkiem inną stronę.

Monstradamus

Rozmawialiśmy o śnie Ariadny. Możliwe, że pokazali go jej specjalnie i że zawiera informację dla nas wszystkich.

Romeo-y-Cohiba

Jak to specjalnie jej pokazali? Przecież to nie film. I jeśli zawiera informację dla nas wszystkich, to czemu pokazali go tylko Ariadnie?

Organizm(-:

Wyluzuj, też się jeszcze naoglądasz.

Romeo-y-Cohiba

Myślicie, że za naszymi drzwiami faktycznie spaceruje sobie ten potwór w spiżowym hełmie?

UGLI 666

Nie musisz brać wszystkiego tak dosłownie. We śnie drzwi były drewniane, z głową byka. A tutaj mamy spiżowe, z piekielnym symbolem. Sny to metafora.

IsoldA

Ariadna zobaczyła we śnie Romea i opisała go tak, że się rozpoznał. To ma być metafora?

Romeo-y-Cohiba

Ja się rozpoznałem? Przypadkowa zbieżność paru szczegółów.

IsoldA

Ale jakich szczegółów? Ile jest takich tatuaży? Kotwica z dolarem.

Romeo-y-Cohiba

Żeby było jasne: faktycznie mam na ręce tatuaż, trochę powyżej nadgarstka. Nafta tryskająca przez symbol dolara. Przekręcona do góry nogami może trochę przypomina kotwicę. I tyle. Nie wiem, jaki tatuaż widziała Ariadna. A mój jachtklub ma całkiem inny emblemat.

Sartrik

xxx marynarz.

Nutscracker

Nowi, jeszcze raz proszę, przedstawiajcie się.

Sartrik

Mam to w xxx. Wszystko mnie boli.

Monstradamus

Bił cię ktoś?

Sartrik

Rzygać mi się chce. Można tu gdzieś dostać piwo?

Monstradamus

Nie sądzę. Piłeś wczoraj?

Sartrik

No.

Nutscracker

Jak tu trafiłeś?

Sartrik

Nic nie pamiętam.

Romeo-y-Cohiba

Zostaw człowieka w spokoju, niech lepiej dojdzie do siebie. Myślicie, że można ten sen Ariadny zinterpretować naukowo? Zdaje się, że Monstradamus ma o tym jakieś pojęcie.

Monstradamus

Co to znaczy zinterpretować naukowo?

Romeo-y-Cohiba

No, na przykład ten Asterisk; wysoki, w wielkim hełmie. To symbol męskiego organu płciowego w stanie erekcji.

Organizm(-:

Aha, a dwa karły symbolizują męskie płciowe jaja, zgadza się?

Nutscracker

Romeo, daj sobie spokój. Czasami nawet cohiba to po prostu cygaro.

IsoldA

Możecie przenieść się z tymi pogawędkami na priva?

UGLI 666

Popieram.

Organizm(-:

Nic z tego, niestety nie da się tutaj wyskoczyć na korytarz.

Romeo-y-Cohiba

Monstradamusie, nie odpowiedziałeś. Mógłbyś przeanalizować ten sen?

Monstradamus

Co do symbolicznego członka, to Dziadek wszystko już dobrze podsumował. Ale poczyniłem kilka ciekawych spostrzeżeń w całkiem innej kwestii. Jeżeli was to interesuje, mogę się nimi podzielić.

Nutscracker

Pewnie, że nas interesuje.

Monstradamus

Po pierwsze, imiona. Ktoś ma jakieś hipotezy?

UGLI 666

Imiona demonów piekielnych.

Monstradamus

Na mydle, papierze toaletowym i reszcie rzeczy w łazience jest symbol podobny do oznaczenia przypisu – gwiazdka. Po angielsku asterisk. I tak ma na imię ten, który się śnił Ariadnie. Bardzo podobnie do Asterius.

UGLI 666

Co to jest Asterius?

Monstradamus

Po łacinie gwiaździsty. Asterius, syn Minosa i Pasifaè, pół człowiek, pół zwierzę z Krety.

Sartrik

Ten, co na butelce remy martin?

Organizm(-:

Nie, na remy martin jest cyklop. A Asterius, czyli Minotaur to taki koleś z głową byka.

Sartrik

Boże, jak mi niedobrze.

Monstradamus

Teraz ten podwójny topór na drzwiach. Po grecku nazywa się labros. Stąd słowo Labirynt, miejsce, gdzie mieszkał Minotaur. Według jednych źródeł był to piękny pałac z mnóstwem korytarzy i komnat, według innych rozgałęziona cuchnąca jaskinia, w której panowały wieczne ciemności. Możliwe również, że ludzie różnych kultur różnie opisywali to samo miejsce.

IsoldA

Jaki związek ma topór z labiryntem?

Monstradamus

Takie topory znaleziono na Krecie. Tam również był labirynt. To wszystko.

UGLI 666

Może takim toporem zabito Minotaura?

Monstradamus

Jeszcze o imionach. Oprócz Asteriusa i Asteriska mamy kolejną zbieżność, którą trudno uznać za przypadek. Sen o Asterisku śni się Ariadnie. Tak nazywała się siostra Minotaura. Poza tym Ariadna zaczęła ten wątek pytaniem o labirynt.

IsoldA

To bardzo popularne imię. Miałam krem do przesuszonej skóry Ariadna’s Milk.

Romeo-y-Cohiba

Imiona i wszystkie te zbieżności, ciekawe oczywiście, ale mnie teraz interesuje inna rzecz: co robimy?

Monstradamus

A co możemy robić? Czekać na Tezeusza, który wyprowadzi nas z labiryntu. I mieć nadzieję, że ta zabawa nie zajdzie zbyt daleko.

UGLI 666

Zabawa, dobre sobie.

Monstradamus

W każdym razie wygląda na to, że organizatorom całej imprezy humor dopisuje.

Romeo-y-Cohiba

Jakoś mi nie do śmiechu.

Nutscracker

Monstrum ma rację. Humoru w tym wszystkim nie brakuje, tyle że jakby dziwnie infernalnego. Zmuszają poważnych ludzi do ukrywania się pod idiotycznymi i obraźliwymi nickami. Poubierali nas w starogreckie chitony i posadzili za monitorami. A Internet, w który tu włazimy, ma akurat tyle wspólnego z rzeczywistością, ile my ze starożytną Grecją.

Organizm(-:

Nie przesadzaj. Graficznie to, co mamy na ekranie, imituje stronę gazety Guardian. W rogu identyczna winietka Guardian Unlimited. I identyczny czat. Tyle że tam są setki wątków. A u nas jeden.

Monstradamus

Wszystko się zgadza. Strażnik trafił nam się faktycznie nieograniczony.

Nutscracker

Jeszcze jedna gierka – znaczek Merrill Lynch na chorągwi.

Organizm(-:

Ariadna widziała chorągiew we śnie, więc nie wiadomo, kto i w co tu gra. Nasi moderatorzy czy może raczej ona.

Monstradamus

Nie chciałem poruszać drażliwego tematu, ale całkiem możliwe, że sama Ariadna jest kolejną grą naszych, jak to ujął Organizm, moderatorów.

Organizm(-:

Jak to?

Monstradamus

Tak to, że fenomenologicznie istnieje tylko w postaci nie wiadomo skąd przysyłanych postów podpisanych Ariadna.

Ariadna

Bardzo wam dziękuję. Ariadna.

Monstradamus

Zaraz, Ariadno, nie ma się o co obrażać. Mówię, że hipotetycznie jest to możliwe, co wcale nie znaczy, że cię o coś podejrzewam. Ten sam zarzut można przecież postawić każdemu z nas.

Organizm(-:

Co to znaczy fenomenologicznie?

Monstradamus

Tak, jak teraz widzisz to, co napisałem.

Ariadna

Mówiłam prawdę.

Nutscracker

Nikt nie ma wątpliwości. Nabuchodonozor zwyczajnie teoretyzuje, tak?

Monstradamus

Nie jestem żaden Nabuchodonozor.

Nutscracker

Przepraszam, Monstradamusie.

Monstradamus

Taki ze mnie Monstradamus, jak i Nabuchodonozor, więc w sumie co za różnica.

Organizm(-:

A ja cały czas myślę, czy nikt nie zauważył, czy wszyscy zauważyli, tylko nikt nic nie mówi.

Romeo-y-Cohiba

Co czy zauważyli?

Organizm(-:

Nie wysyłamy postów w całości, jak na normalnym czacie. Słowa pojawiają się na monitorze litera po literze, w czasie rzeczywistym. Można nawet komuś przerwać, wtedy za urwaną kwestią wyskakuje trzykropek.

Romeo-y-Cohiba

To akurat wszyscy zauważyli.

Organizm(-:

Tylko zdaje mi się, że nikt jeszcze nie zrobił ani jednego błędu. Nawet głupiej literówki. Dziwne, co?

Monstradamus

Dzipne.

Nutscracker

Kantralują co pirzemy.

IsoldA

So wy kię wygłepiacie?

Romeo-y-Cohiba

Nje. Nazed mi to to tłowy nia fpazło.

Monstradamus

Mnje teś. To muderatogy.

Romeo-y-Cohiba

Przeztamcie naz tręszyć, sykinzoni!

UGLI 666

Spokojnie, Romeo. Wrzask nic tu nie pomoże.

IsoldA

O, chyba przestali?

Organizm(-:

Romeo, jesteś gość. Z miejsca posłuchali. Weź no może każ im jeszcze coś zrobić.

Romeo-y-Cohiba

Wsadźcie se xxx w xxx i dwa razy zakręćcie.

IsoldA

Kontrolują każde nasze słowo.

Monstradamus

Może dlatego Tezeusz jeszcze się nie odezwał?

Organizm(-:

Jaki znowu Tezeusz?

Nutscracker

Ten, który zabił Minotaura. Albo dopiero zabije. Monstradamusie, co chcesz przez to powiedzieć?

Monstradamus

Może jest już tutaj, tylko nie chce, żeby moderator go namierzył. A nasz moderator to pewnie ten spiżowy grzyb.

Romeo-y-Cohiba

Mówisz, jakbyś co najmniej go widział. A tak właściwie nie mamy żadnych podstaw, żeby w niego wierzyć.

Ariadna

Przepraszam, w kogo? W Tezeusza czy w Asteriska?

Romeo-y-Cohiba

W obydwu.

Monstradamus

Widzisz, Romeo, właściwie nie ma również żadnego powodu, żebyśmy wierzyli w to, że ty istniejesz.

Romeo-y-Cohiba

Wiesz co, odpuść sobie, OK?

Ariadna

Może Tezeusz to ktoś z nas?

Nutscracker

Może Minotaur to ktoś z nas?

Organizm(-:

Stawiam sto xxx, że Minotaur to Monstradamus.

Monstradamus

Skończ z tymi bredniami.

Organizm(-:

Haloooo, Tezeuszu!

IsoldA

Powiedz przynajmniej, czy tu jesteś! Tezeuszu!

Monstradamus

A propos: skoro moderatorzy mogą spełniać nasze życzenia, może ich poprosimy, żeby otwarli drzwi?

UGLI 666

A co jest za drzwiami?

Organizm(-:

No właśnie się dowiemy.

Romeo-y-Cohiba

Wolnego, wolnego. Bo się zaraz naprawdę otworzą.

Ariadna

Ułożyłam wierszyk dla Monstradamusa.

Monstradamus

No?

Ariadna

Za drzwiami straszny Minotaur I na toporze blask księżyca. Watsonie, rzecz jest oczywista… a dalej nic, już tylko cisza.

Monstradamus

Niewesoły. Oberwało mi się za podejrzliwość, i słusznie.

Organizm(-:

Uwaga, eksperyment. Drzwi, drzwi, otwórzcie się!

UGLI 666

Boże, miej nas w swojej opiece!

Romeo-y-Cohiba

A ostrzegałem!

Ariadna

U was to samo?

Monstradamus

U mnie tak.

UGLI 666

Ale z czym, z muzyką czy z drzwiami?

Ariadna

Ze wszystkim.

IsoldA

Ja widzę niebo. Szare. Jakiś park. Wygląda chyba spokojnie. Idę na zwiady.

Romeo-y-Cohiba

Hej, Izoldo, poczekaj! Tam może być niebezpiecznie!

UGLI 666

Tam jest ciemno.

Romeo-y-Cohiba

Izoldo!

Nutscracker

U was też grały trąby?

Ariadna

Myślisz, że to trąby?

Organizm(-:

Drzwi, drzwi, zamknijcie się!

Nutscracker

xxx niech będą dzięki.

Monstradamus

Organizm, nie rób więcej takich eksperymentów.

Romeo-y-Cohiba

A jak Izolda teraz wróci? Drzwi, drzwi, otwórzcie się!

Nutscracker

xxx, co jest? Znowu!

Monstradamus

Rozejrzyjmy się spokojnie.

Organizm(-:

Dobra, chyba łapię. Jak drzwi są otwarte, na górze wysuwa się dźwignia, taka noga z kopytem.

UGLI 666

W imię xxx i xxx!

Nutscracker

I żeby się zamknęły, trzeba za nią pociągnąć. A żeby się otworzyły, nacisnąć topór na środku. Teraz każdy może sobie otwierać, kiedy chce.

Romeo-y-Cohiba

Działa.

Monstradamus

Co widzicie za drzwiami?

Ariadna

Następny pokój.

UGLI 666

Półmrok. Ławki, dużo ławek.

Romeo-y-Cohiba

Wreszcie świeże powietrze.

Sartrik

Dwie lodówki z koksem. A jednak Bóg istnieje!

Organizm(-:

Boazeria ze sklejki, machnięta w cegiełkę. Jakieś to wszystko badziewne.

Nutscracker

Sama elektronika.

Organizm(-:

Głodny jestem. Hej, moderatorzy, macie tu coś do żarcia? Tja… Chyba łapię. Ten dżings w tę stronę, a ten tak… No no!

Monstradamus

Co no no?

Romeo-y-Cohiba

Powiedz, co przekręciłeś?

Organizm(-:

Rzucili naleśniki z dżemem. Całkiem nieźle jak na starożytną Grecję. Teraz chciałbym to spokojnie wtrząchnąć, odłączam się, nara.

Romeo-y-Cohiba

Smacznego. Tylko jeszcze powiedz, co przekręciłeś.

Organizm(-:

Okienko nieczynne, przerwa obiadowa.

Ariadna

Organizm, napisz te dwa słowa na krzyż! A potem jedz sobie na zdrowie.

Nutscracker

Organizm, wszyscy cię proszą.

Organizm(-:

Jestem zajęty.

UGLI 666

Kiedyś nie mogłam zrozumieć, dlaczego obżarstwo jest grzechem. Dopiero później wytłumaczył mi to mój przewodnik duchowy. Obżarstwo samo w sobie nie jest grzechem, jest natomiast wskaźnikiem, który informuje, jak bardzo zepsuta jest dusza. To samo z rozpustą. Dusza nie staje się zepsuta przez obżarstwo czy rozpustę. Chodzi o to, że zepsuta dusza demaskuje się w takich występkach.

Romeo-y-Cohiba

Nie no, nic faceta nie rusza.

Monstradamus

Halo, moderatorzy! My też jesteśmy głodni!

Ariadna

Coś zaszumiało. Gdzie to jedzenie?

Monstradamus

Na prawo od monitora masz okienko. Taki prostokąt w ścianie. Jak otworzysz, zobaczysz tacę.

Ariadna

Dzięki, już znalazłam.

Romeo-y-Cohiba

To co mamy przekręcić? Organizm mówił…

Ariadna

Organizm robił nas w konia, Romeo. Sory.

Nutscracker

Spokojnie, na razie coś zjedzmy. Smacznego.

IsoldA

Wróciłam. Jesteście?

Romeo-y-Cohiba

Jestem. Wszystko w porządku? Nic ci się nie stało?

IsoldA

W porządku.

Romeo-y-Cohiba

Martwiłem się o ciebie.

IsoldA

Przecież wyszłam tylko na chwilkę. Gdzie reszta?

Romeo-y-Cohiba

Jedzą. Jesteśmy sami.

IsoldA

A ty co masz za drzwiami?

Romeo-y-Cohiba

Labirynt z równiutko przyciętego żywopłotu, wyższego ode mnie. Na ziemi wydeptana ścieżka.

IsoldA

Za moimi jest park. Na wprost aleja, po bokach krzaki, a nad nimi gdzieniegdzie wierzchołki drzew.

Romeo-y-Cohiba

Ja mam raczej coś w rodzaju korytarza między krzakami, na aleję to nie wygląda. Masa zakrętów, nic nie widać, same liście. Jakby ktoś wystrzygł kombajnem wąskie przejście w zaroślach.

IsoldA

A jaki kolor ma ziemia?

Romeo-y-Cohiba

Beżowy.

IsoldA

U mnie też! Musimy być niedaleko siebie!

Romeo-y-Cohiba

Co jeszcze widziałaś?

IsoldA

Nie zapuszczałam się daleko, tam jest mnóstwo alej, i ciągle rozwidlają się i zakręcają. Wcale się nie bałam. Wręcz odwrotnie, bardzo sympatycznie to wszystko wygląda. Labirynt jest dość skomplikowany, ale nie da się w nim zabłądzić.

Romeo-y-Cohiba

Dlaczego?

IsoldA

Dlatego, że na każdym rozwidleniu wisi mapa. A na mapie kółko: Jesteś tutaj.

Romeo-y-Cohiba

Dobrze pomyślane. A nie widziałaś kółka: Tutaj jest Minotaur?

IsoldA

Nie.

Romeo-y-Cohiba

Żartowałem. Spotkałaś kogoś?

IsoldA

Nie. Ale parę razy wydawało mi się, że ktoś jest za zakrętem.

Romeo-y-Cohiba

Widziałaś coś podobnego do tego, o czym opowiadała Ariadna?

IsoldA

Tak, właściwie tak. Chociaż niezupełnie. Raz wypatrzyłam nad krzakami jakieś dachy, ale daleko. Poza tym widziałam fontanny z różnymi rzeźbami.

Romeo-y-Cohiba

Jak ta, o której mówiła Ariadna?

IsoldA

Nie wiem. Minęłam kilka rozwidleń i na każdym była taka mała… jakby to… no, mała oaza. Drzewa i fontanna za spiżowymi zwierzętami. Najpierw zając i żółw. Siedziały naprzeciwko siebie z głowami zadartymi do nieba. Miały otwarte pyski i z pysków tryskały w górę cienkie, długie strumienie. Szczerze mówiąc, trochę to głupio wyglądało, jakby pluły w sufit, tylko za słabo, i w rezultacie wszystko z powrotem lało im się na łby. Na innym rozgałęzieniu była fontanna z lisem i krukiem. Kruk siedział wysoko na drzewie, taki wypasiony, prawie jak orzeł. Biegła do niego zamaskowana gałęziami rura. Lis przysiadł na tylnych łapach i jakby starał się dosięgnąć tego kruka strumieniem tryskającym mu z gardła, ale był za nisko. A kruk miał zadarte skrzydła i otwarty dziób, i z dzioba też lała się woda, jakby rzygał na lisa.

Sartrik

Oj, jak ja to rozumiem.

IsoldA

Co rozumiesz?

Romeo-y-Cohiba

Nie zwracaj na niego uwagi. Świetnie opowiadasz, Izoldo. Jakbym to wszystko widział na własne oczy.

IsoldA

Aha, zapomniałam. Ta mapa, która tam wisiała, bardziej wyglądała na jakiś stary drzeworyt niż na normalny plan parku. A właściwie na powiększone ksero drzeworytu. I była podpisana taką dziwną, pochyłą czcionką: plan du labirinthe de versailles. Co to znaczy? Coś od słowa verse? To dlatego, że w fontannach są zwierzęta z bajek?

Romeo-y-Cohiba

Plan labiryntu wersalskiego. No, nieźle ci się trafiło.

IsoldA

Wersal? Ale dlaczego pisany małą literą?

Monstradamus

To jeszcze nic w porównaniu z tym wszystkim, co nas tu otacza.

Romeo-y-Cohiba

Możesz się nie wtrącać?

Monstradamus

Przepraszam, nie wiedziałem, że przeszkadzam.

IsoldA

Romeo, a ty gdzie byłeś?

Romeo-y-Cohiba

Na razie nie wychodziłem.

IsoldA

Dlaczego?

Romeo-y-Cohiba

Coś mi się zdaje, że to pułapka.

IsoldA

Też myślę, że to pułapka. Tylko i tak już wszyscy w nią wpadliśmy. Nawet ten pokój, w którym siedzisz, jest częścią naszej pułapki.

Romeo-y-Cohiba

Fakt. Dobra, idę się rozejrzeć. Może znajdę te twoje fontanny.

IsoldA

Poczekaj, Romeo. Tam jest już ciemno. Pójdziesz jutro. Powiedz lepiej, jak wyglądasz. Tak jak opowiadała Ariadna?

Romeo-y-Cohiba

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego wszyscy uważają, że to akurat ja jej się przyśniłem. Zgadzają się tylko tatuaż i wąsy. Z tatuażem już wyjaśniłem. Czyli zostają wąsy. To tak, jakby identyfikować człowieka po kolorze krawata.

IsoldA

Poważnie jesteś łysy?

Romeo-y-Cohiba

Nie łysy, tylko ogolony na zero. To dwie różne rzeczy. Ludzie łysieją z rozpaczy, a golą włosy z szacunku do siebie. Tylko z daleka można się pomylić. A pieprzyk mam całkiem mały, właściwie wcale go nie widać. Poza tym, kto nie ma na twarzy jakiegoś pieprzyka?

IsoldA

Jesteś ładny?

Romeo-y-Cohiba

Co to znaczy ładny?

IsoldA

No, taki, że przyjemnie spojrzeć.

Romeo-y-Cohiba

Niby komu przyjemnie? Bo jak mnie, to dawno już się na siebie napatrzyłem. A jak komuś, to pewnie zależy od sytuacji. W każdym razie mogę cię zapewnić, że ze mną możesz się nie bać.

IsoldA

W jakim sensie? Nie muszę się bać ciebie? Czy z tobą mogę się niczego nie bać?

Nutscracker

On chciał powiedzieć, że z nim nie przestraszysz się nawet jego.

Romeo-y-Cohiba

Słuchaj, daj ludziom pogadać, co? Izoldo, opowiesz mi o sobie?

IsoldA

Na przykład co?

Romeo-y-Cohiba

Na przykład… Lubisz poezję?

IsoldA

Czasami.

Romeo-y-Cohiba

A kto jest twoim ulubionym poetą?

IsoldA

Caroline Kennedy.

Romeo-y-Cohiba

Co ona napisała?

IsoldA

Ulubione wiersze Jacqueline Kennedy-Onassis.

Romeo-y-Cohiba

A jak wyglądasz?

IsoldA

A jak byś chciał, żebym wyglądała?

Romeo-y-Cohiba

Chciałbym wiedzieć, jak wyglądasz naprawdę.

IsoldA

Średniego wzrostu. Ciemne włosy. Zielone oczy. Podobno jestem ładna.

Romeo-y-Cohiba

Możesz opisać tak, żebym cię zobaczył?

IsoldA

Mówili mi… E, nie wiem, to właściwie bez sensu.

Romeo-y-Cohiba

Co ci mówili?

IsoldA

Ktoś mnie kiedyś porównał do okładki New Yorkera, na której była narysowana Monica Lewinsky jako Gioconda. Tylko wyglądam tak z pięć razy młodziej.

Romeo-y-Cohiba

Znaczy co, jesteś podobna do Moniki Lewinsky?

IsoldA

Ani trochę.

Romeo-y-Cohiba

Czyli do Giocondy?

IsoldA

Nie, wcale. Pewnie to głupio brzmi.

Romeo-y-Cohiba

Nie brzmi głupio, po prostu nie rozumiem.

Monstradamus

Ja ci wytłumaczę. W Monice Lewinsky nie było nic tajemniczego, a w Giocondzie nic seksualnego. Ale jeśli wyobrazimy sobie subtelną zagadkowość Giocondy skrzyżowaną ze zmysłowością Moniki Lewinsky i dorzucimy do tego urok wczesnej młodości, otrzymamy Izoldę. Jasne?

Romeo-y-Cohiba

Te, Nabuchodonozor, ostatni raz powtarzam: przestań się wreszcie wtrącać.

Monstradamus

Nie jestem żaden Nabuchodonozor.

Romeo-y-Cohiba

Wszystko jedno, spadaj. Miałeś jeść, to jedz.

Monstradamus

Już zjadłem.

Romeo-y-Cohiba

To jeszcze wypij. Izoldo, znowu nam przeszkadzają.

IsoldA

Już późno. Idziemy spać.

Romeo-y-Cohiba

OK. Do jutra, o ile będzie jakieś jutro.

IsoldA

Będzie, na pewno będzie. Aha, jeszcze jedno, bo zapomniałam: noszę warkocz.

Ariadna

Tak coś wygląda, że się zakochali.

Monstradamus

A jak inaczej, z takimi nickami? Wyobraź sobie, że się nazywasz Romeo. To niby co masz robić?

Organizm(-:

Łapać paczkę prezerwatyw i hajda szukać swojej Julii.

Nutscracker

Albo repetować karabin i hajda szukać swojego Szekspira.

Romeo-y-Cohiba

Przymknijcie się, co?

Nutscracker

Romeo, jeszcze tu siedzisz? Myśleliśmy, że poszedłeś spać.

Monstradamus

Ariadno! Jeśli przyśni ci się ten spiżowy grzyb, spróbuj się dowiedzieć, co mu chodzi po łbie.

:-))

Monstradamus

Ariadno, nie śpisz?

Ariadna

A gdzie reszta?

Monstradamus

Nie wiem, pewnie śpią. I jak? Widziałaś coś?

Ariadna

Tak.

Monstradamus

Opowiadaj.

Ariadna

Było trochę jak na wykładzie. Siedziałam w sali na jakiejś uczelni, chyba technicznej, bo pod ścianami stała masa przyrządów. Nie wiem, co to było, niektóre miały ekrany, jak telewizor, inne przypominały wagi z jakimiś sprężynkami i obciążnikami. Sala była amfiteatralna, ławki zbiegały do tablicy, przy której stał ten karzeł, z którym rozmawiałam koło fontanny. Oprócz nas nie było tam nikogo. Całą tablicę zajmował skomplikowany schemat jakiegoś urządzenia.

Monstradamus

A pamiętasz, co było wcześniej? Jak tam trafiłaś?

Ariadna

Nie wiem. Karzeł pomachał mi ręką, jak starej znajomej, i powiedział, że podobno chcemy wiedzieć, co jego panu chodzi po łbie. I oświadczył, że właśnie temu poświęcony będzie wykład. Miałam wrażenie, że wszystko dzieje się dokładnie tak, jak się dziać powinno, i nic mnie nie dziwiło. Chociaż w sumie w sali było sporo dziwnych rzeczy. Na przykład schematu na tablicy nie narysowano kredą, tylko wyryto, jak matrycę. Zorientowałam się, bo kiedy karzeł chciał coś poprawić, wziął rylec i zaczął zestrugiwać długie strużyny plastiku, po których na tablicy zostawały jaśniejsze linie.

Monstradamus

Co było na schemacie?

Ariadna

Umysł Asteriska.

Monstradamus

Umysł?

Ariadna

Tak. Schemat był zatytułowany hełm grozy, dużymi literami nad rysunkiem. Ale karzeł kilka razy z naciskiem powtarzał, że to nie nakrycie głowy ani nie urządzenie, ale właśnie umysł, chociaż wszystko razem ewidentnie wyglądało na schemat jakiejś maszynerii. Kształtem przypominało hełm. Identyczny hełm stał na katedrze: starożytny spiżowy kask i pod nim zagięta do środka dziurkowana przyłbica.

Monstradamus

Co to znaczy zagięta do środka?

Ariadna

Dolna część wwijała się do wnętrza hełmu przez szczelinę pośrodku twarzy. Były jeszcze jakieś płytki po bokach, wszystko bardzo stare, zaśniedziałe ze starości. Wyglądało jak hełm rzymskiego gladiatora, jakby spiżowy kapelusz z przyłbicą. Tylko jeszcze z parą rogów. Rogi wyrastały z górnej części hełmu i zaginały się do tyłu. Zauważyłam to już na placu przy fontannie, kiedy Asterisk przechodził koło mnie, tylko jego hełm był większy i bardziej skomplikowany, z mnóstwem różnych przewodów i rurek. Karzeł powiedział, że mamy przed sobą uproszczony model. To, co mówił dalej, brzmiało niesamowicie.

Monstradamus

Potrafisz powtórzyć?

Ariadna

Pamiętam, że hełm grozy składał się z kilku elementów głównych i wielu pomocniczych. Poszczególne elementy nazywały się dziwnie: łapacz frontalny, sito teraz, wirówka labiryntowa, rogi obfitości, zwierciadło Tarkowskiego i tak dalej. Największe było sito teraz połączone z łapaczem frontalnym. Tworzyły razem dwie części, które niekiedy zlewały się w jedną całość. Część zewnętrzna, łapacz, wyglądała jak dziurkowana przyłbica, a wewnętrzna, sito, dzieliła hełm na partię górną i dolną, tak że nie zmieściłaby się już w nim nawet najmniejsza głowa. Karzeł powiedział, że sito teraz oddziela przeszłość od teraźniejszości, dlatego że to, co nazywamy teraz, istnieje właśnie w nim. Stąd termin. Przeszłość znajduje się w górnej części hełmu, a przyszłość w dolnej.

Monstradamus

To jakieś nielogiczne. Może odwrotnie?

Ariadna

Nie, zapamiętałam dokładnie. Potem karzeł tłumaczył mi, jak działa hełm. Powiedział, że trzeba zrozumieć zasadę, a potem wchodzić w szczegóły. Cykl pracy hełmu nie ma początku, więc możemy zacząć od dowolnej fazy. A zatem, powiedział, na twoją twarz pada delikatne światło letniego dnia. Podobnie strumień wrażeń pada na łapacz frontalny, który następnie, rozgrzany, oddaje ciepło situ teraz. Sito dmucha na zmagazynowaną w górnej części hełmu przeszłość, która przechodzi w stan pary i pod ciśnieniem sytuacji unosi się do rogów obfitości. Rogi obfitości wychodzą z czoła, obiegają hełm bokami i na potylicy splatają się w warkocz, który wchodzi w podstawę hełmu. Tam, pod sitem teraz, znajduje się sekcja przyszłości, do której trafiają bańki nadziei wyrzucane z warkocza potylicznego. Bańki te płyną w górę i pękają na sicie teraz, wytwarzając ciśnienie sytuacji, które z kolei uwalnia strumień wrażeń w wirówce labiryntowej. A strumień wrażeń rozbija się o łapacz frontalny, nagrzewa sito teraz i dostarcza energię potrzebną do następnego cyklu. Ciepło, o którym mówił, używając słowa „nagrzewać”, nie jest takie jak ciepło ognia, raczej jak ciepło miłości. Powiedział, że użył porównania z czymś, co dobrze znam, żebym mogła wyobrazić sobie, jak to wygląda. Również strumień wrażeń donikąd nie płynie, bańki nadziei to nie całkiem bańki i tak dalej.

Monstradamus

Chyba nie do końca to wszystko rozumiem.

Ariadna

Najpierw też nic nie rozumiałam i karzeł powiedział, żeby pytać. Nie wiedziałam, od czego zacząć, wszystko było równie dziwne. Na końcu wspomniał o bańkach nadziei. Zapytałam, dlaczego się tak nazywają. Karzeł nieco się stropił i powiedział, że to tylko oficjalna nazwa, taka trochę na pokaz. A naprawdę wcale niekoniecznie chodzi o nadzieję, częściej o strach i obawy, podejrzenia, nienawiść, różne głupstwa, po prostu gumę, którą bezmyślnie żujemy z przyzwyczajenia… Tu zaciął się, lękliwie rozejrzał dokoła i wymamrotał, że nie wolno mówić w ten sposób. W każdym razie, kontynuował poprzednim lektorskim tonem, z technicznego punktu widzenia są to po prostu bańki przeszłości. Nazywa się je bańkami, ponieważ stale usiłują zapełnić sobą całe wnętrze hełmu, nie dopuścić żadnych innych obiektów i nie zostawić miejsca ani możliwości poznania tego, co dzieje się aktualnie. Karzeł stuknął wskaźnikiem w tę część tablicy, na której przedstawione było coś w rodzaju pionowej wężownicy, warkocza, który tworzyły złączone z tyłu hełmu rogi obfitości, i powiedział, że bańki nadziei powstają w warkoczu potylicznym wskutek wzbogacenia przeszłości w rogach obfitości. Jednak ponieważ przeszłość wzbogacić można jedynie przeszłością, bańki nie zawierają nic poza przeszłością właśnie, są po prostu inną jej formą. Dlatego kiedy Asterisk wpatruje się w przyszłość, nie widzi nic poza przeszłością. Dolna część hełmu służy przede wszystkim do tego, żeby schładzać bańki nadziei do stanu wiosennej świeżości i giętkiej, jędrnej tajemnicy. Później, rozbijając się o sito teraz, bańki wytwarzają ciśnienie sytuacji, które wypycha przeszłość z górnej części hełmu do wlotu rogów obfitości i przepuszcza ją przez wirówkę labiryntową, w której powstaje strumień wrażeń.

Monstradamus

A czym jest wirówka labiryntowa?

Ariadna

To taka płytka z zygzakowatymi otworami znajdująca się w okolicy czoła, przed wlotem rogów obfitości. Wirówka labiryntowa jest najważniejszą częścią hełmu grozy. Właśnie ona generuje z niczego wszystko pozostałe, czyli uwalnia strumień wrażeń. Zachodzi w niej również oddzielenie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Przeszłość wznosi się, przyszłość osiada, a teraźniejszość w postaci strumieni świadomości pada z zewnątrz na łapacz frontalny, prowokując nieodparte pragnienie powtórzenia całego cyklu, tak że całość staje się swego rodzaju perpetuum mobile.

Monstradamus

Chwileczkę. Bańki nadziei są po prostu inną formą przeszłości, zgadza się?

Ariadna

Tak, tak to zrozumiałam.

Monstradamus

A kiedy pękają, powstaje przeszłość, teraźniejszość i przyszłość?

Ariadna

No tak.

Monstradamus

Czyli przeszłość rozpada się na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość?

Ariadna

Właściwie jest to po prostu rotacja teraźniejszości w różnych stanach umysłu. Podobnie woda może być lodem, morzem albo pragnieniem.

Monstradamus

Dlaczego w wirówce labiryntowej powstaje strumień wrażeń?

Ariadna

Pod ciśnieniem sytuacji.

Monstradamus

Jasne. Poczekaj. Wirówka labiryntowa znajduje się wewnątrz hełmu?

Ariadna

Tak.

Monstradamus

Ale przecież powiedziałaś, że strumień wrażeń pada na hełm z zewnątrz. Jakim cudem, skoro powstaje w środku?

Ariadna

Też o to zapytałam. Karzeł roześmiał się i odpowiedział, że to tylko pozorny paradoks. Rzecz w tym, wyjaśnił, że wewnątrz i na zewnątrz, do których się odwołuję, same w sobie nie istnieją. Powstają pod ciśnieniem sytuacji w wirówce labiryntowej i stamtąd przepływają do rogów obfitości, gdzie wzbogacają przeszłość do stanu baniek nadziei. Ale ponieważ wewnątrz i na zewnątrz istnieją jedynie w rogach obfitości, powstający tam strumień świadomości może bez problemu padać na hełm z zewnątrz. Podobnie jest z całą resztą. Ale karzeł uprzedził, żeby w żadnym razie nie traktować całego procesu materialnie, tak naprawdę jest on raczej czymś w rodzaju indukcji elektromagnetycznej w transformatorze.

Monstradamus

Yhy. A czym jest zwierciadło Tarkowskiego?

Ariadna

To maleńkie zaparowane lusterko ustawione pod kątem czterdziestu stopni pomiędzy sekcją przyszłości a sitem teraz. Nadciągające z dołu bańki nadziei odbijają się w nim jakby już wyżej i przez to sprawiają wrażenie, że dążą w konkretnym kierunku.

Monstradamus

Jasne. Powiedz jeszcze, dlaczego wirówka labiryntowa stanowi najważniejszą część całej konstrukcji?

Ariadna

Po pierwsze, właśnie tam pojawia się strumień wrażeń. Po drugie, powstają w niej „ja” i „ty”, dobro i zło, strony lewa i prawa, czerń i biel, piąte i dziesiąte i tak dalej. Ta część hełmu grozy jest najważniejsza, wyjaśnił karzeł, i już od tysiącleci niezmienna. Kiedy to mówił, promień słońca padł na wiszący obok tablicy plakat przedstawiający kreteńską monetę z planem labiryntu. Znakomicie, powiedział karzeł, to jest właśnie wirówka labiryntowa. Wygląda bardzo charakterystycznie. Tu pośrodku mamy krzyż, do którego prowadzą wszystkie wejścia, a wokół krzyża mnóstwo identycznych ścieżek, które początkowo wiodą jakby w nieznane, a później zwracają się w głąb siebie. To najbardziej popularny schemat labiryntu, właśnie on pojawia się na niemal wszystkich antycznych monetach i rysunkach. Dlatego też możemy zdefiniować rogi obfitości, sito teraz, wirówkę labiryntową, przeszłość i przyszłość jako różne części ciągle tej samej i niekończącej się trasy, której w rzeczywistości nikt nie przemierza.

Monstradamus

Skąd się wzięła nazwa rogów obfitości?

Ariadna

W rogach jest wszystko: ciepłe uczucia, krzywe spojrzenia, wzniosłe słowa, ostateczne decyzje i tak dalej. Prawdziwy magazyn albo śmietnik. Ale ta nieskończona różnorodność tak naprawdę składa się wyłącznie z przeszłości. Jeżeli dobrze zrozumiałam, rogi obfitości wzbogacają przeszłość, podobnie jak w przemyśle wzbogaca się na przykład rudę. Przemieszczając się pod ciśnieniem sytuacji, przeszłość miesza się w nich z całą resztą, wzbogaca i nabiera wartości, skutkiem czego w warkoczu potylicznym powstają bańki nadziei, które przemierzają sekcję przyszłości, mijają zwierciadło Tarkowskiego i ostatecznie zdają się świeżutką, chrupiącą niespodzianką.

Monstradamus

Od dawna czułem, że jest w tym jakiś hak, coś paskudnego, ale ciągle nie wiedziałem co konkretnie. Teraz już chyba wiem. Komu się zdają?

Ariadna

Jak to komu? Asteriskowi.

Monstradamus

Otóż i to. A gdzie niby jest ten Asterisk? Przecież hełm, jeśli dobrze zrozumiałem, skonstruowany został tak, że nie zmieści się w nim ani głowa, ani choćby pięść. Pewnie o to nie zapytałaś?

Ariadna

Nie, nie musiałam. Karzeł sam mi powiedział. Asterisk pojawia się tam, gdzie cała reszta. W wirówce labiryntowej.

Monstradamus

A potem?

Ariadna

Potem ciśnienie sytuacji wtłacza go do rogów obfitości, miesza z całą resztą, wzbogaca i w postaci baniek nadziei rzuca na sito teraz.

Monstradamus

Nie rozumiemy się. Chciałbym wiedzieć, gdzie jest podmiot odbioru całego tego xxx. Ostateczny podmiot. Załapałaś?

Ariadna

Faktycznie nie bardzo wiem, o co ci chodzi z tym ostatecznym podmiotem odbioru. W każdym razie musi być w rogach obfitości, bo gdzie indziej po prostu być nie może.

Monstradamus

Wobec tego skąd się bierze?

Ariadna

Z wirówki labiryntowej. Jak cała reszta.

Monstradamus

I tak w kółko Macieju? Po co?

Ariadna

Nie wiem.

Monstradamus

W porządku. Jeszcze raz. Skąd się bierze odbiór?

Ariadna

Powstaje w wirówce labiryntowej.

Monstradamus

Z czego?

Ariadna

Z przeszłości. Przecież był w przeszłości?

Monstradamus

Był.

Ariadna

Więc dlaczego miałby nagle zniknąć z teraźniejszości i przyszłości?

Monstradamus

Gdzie jest Dziadek? Sam tego nie rozgryzę.

Nutscracker

Cały czas uważnie śledzę waszą rozmowę.

Monstradamus

Zaraz mi się hełm grozy przegrzeje. Słuchaj, sformułuję pytanie inaczej. Jeżeli Asterisk, odbiór i cała reszta powstają w wirówce labiryntowej, dlaczego mówimy, że to Asterisk je odbiera?

Ariadna

Karzeł powiedział, że to po prostu jego właściwość jako produktu wirówki. Inaczej mówiąc, model, w którym to on wszystko odbiera, powstaje w wirówce labiryntowej razem z całą resztą.

Nutscracker

Z czego powstaje?

Ariadna

Z niczego. Trzeba było słuchać.

Nutscracker

OK. Wobec tego też mam pytanie. Jeżeli dobrze zrozumiałem, Asterisk powstaje w wirówce labiryntowej?

Ariadna

Zgadza się.

Nutscracker

I zamiast głowy ma hełm grozy?

Ariadna

Tak.

Nutscracker

Czyli wychodzi na to, że hełm grozy powstaje w wirówce, która znajduje się wewnątrz tegoż hełmu?

Ariadna

No tak, na to wychodzi.

Nutscracker

Ale przecież hełm to coś więcej niż jeden z jego elementów. Jak może znajdować się wewnątrz własnej części składowej?

Ariadna

Karzeł powiedział, że wewnątrz i na zewnątrz istnieją tylko w rogach obfitości. Podobnie jak więcej i mniej. W ogóle w rogach jest wszystko, o czym można i nie można mówić.

Nutscracker

Więc również hełm istnieje tylko w rogach obfitości?

Ariadna

Tak, tak mi się wydaje.

Nutscracker

Czyli w każdym wypadku wychodzi na to, że hełm powstaje w jednej z własnych części. A istnieje wewnątrz innej. Gdzie tu logika?

Ariadna

Jak to gdzie. W rogach obfitości.

Nutscracker

Słuchaj, Ariadno, czy ty się ze mnie nabijasz?

Ariadna

Może i tak. A może nie. Prawdę mówiąc, jestem wykończona. Jeżeli spotkam karła, koniecznie go o wszystko zapytam. Tylko wymyślcie pytania.

Monstradamus

Poczekaj jeszcze chwilkę. Jak skończył się sen?

Ariadna

Po wykładzie wyszłam na korytarz. Nie było tam żywej duszy, wisiało tylko lustro w owalnej ramie. Podeszłam, zajrzałam w nie i zaraz się obudziłam.

Monstradamus

Co w nim zobaczyłaś?

Ariadna

Siebie.

Monstradamus

Nic więcej? Nic niezwykłego?

Ariadna

Miałam na głowie słomiany kapelusik; na jego rondzie leżały dwa bukieciki konwalii spięte z tyłu. Kapelusik miał gęstą koronkową woalkę z okrągłymi dziurkami, przez którą zupełnie nie było widać twarzy. Wszystko razem wyglądało bardzo pięknie, ale nie wiedzieć czemu ogarnął mnie strach. Najpierw nie wiedziałam, o co chodzi, a później rozpoznałam w swoim odbiciu tę spiżową maskę i przeraziłam się, i wtedy sen się skończył. No dobrze, wystarczy, znikam.

Organizm(-:

Od samego początku podejrzewałem, że ten łoś chodzi w wirtualnym hełmie. Słowo honoru.

Nutscracker

Co ma do tego wirtualny hełm? Żaden hełm, to jakiś garnek czy inny szybkowar. Czysta dziecinada. W końcu wiem, jak działa wirtualny hełm, kiedy biorą się za to poważni, dorośli ludzie. Żadnego porównania.

Organizm(-:

A niby jak działa?

Nutscracker

Może i nie za bardzo pamiętam, jak tam w nim biegną impulsy elektryczne i w co się zmieniają, ale za to jestem na sto procent pewien, co człowiek w takim hełmie widzi i myśli. Bo tym akurat zajmowałem się zawodowo. Badałem kwestię wyboru w środowisku interaktywnym. Pracowaliśmy właśnie z takimi hełmami.

Organizm(-:

Nigdy o czymś takim nie słyszałem. Powiedz no, o co chodzi.

Nutscracker

Wyobraź sobie, że sam decydujesz, kto kogo zastrzeli, kiedy oglądasz na przykład film sensacyjny. Jeżeli postanowisz, że w zaraz pierwszej strzelaninie zginie główny bohater, co stanie się z resztą fabuły? Gdybyś naprawdę miał wolny wybór, cała impreza skończyłaby się dość smutno. A sztuka powinna nas cieszyć, a nie smucić.

Monstradamus

Fakt. A nawet jeśli nas smuci, ten smutek powinien nas cieszyć.

Nutscracker

O to to. Dlatego tak naprawdę nie ma żadnej interaktywności, to tylko złudzenie. Albo, powiedzmy, interaktywność jest możliwa jedynie w bardzo ograniczonym zakresie, w którym nie jest w stanie zmienić istoty sprawy. Podstawowy problem polega na tym, żeby wykluczyć wolność wyboru, skutecznie skłonić delikwenta do podjęcia właściwej decyzji i przy tym zachować pozory, że wybór jednak istniał. Naukowo nazywa się to przymusową orientacją.

UGLI 666

I na czym polega?

Nutscracker

Za dużo wyjaśniania.

Organizm(-:

A mamy coś lepszego do roboty?

Monstradamus

Opowiedz, Dziadku, opowiedz. Odprężymy się trochę.

Nutscracker

Nie muszę wam chyba tłumaczyć, co widzi hełmiak?

Organizm(-:

Kto?

Nutscracker

W naszym żargonie zawodowym nazywamy tak człowieka w hełmie. Hełmiak to ten, który znajduje się w sztucznej rzeczywistości, całkowicie odizolowany od realnego świata, i porusza się w niej, a właściwie jest tylko przekonany, że się porusza. Powiedzmy, że taką rzeczywistością jest placyk, na którym stoją trzy marmurowe wazy. Żeby fabuła rozwinęła się w żądanym kierunku, musimy skierować hełmiaka do środkowej wazy.

Organizm(-:

Trzy identyczne marmurowe wazy. Też mi powód, żeby zakładać hełm.

Nutscracker

Zamiast waz może być rząd drzwi, skrzyżowanie korytarzy, krótko mówiąc, jakikolwiek wybór. Nieważne. Ponieważ wszystko, co widać w hełmie, wylicza specjalny program, można ten program napisać tak, żeby hełmiak za każdym razem dokonał akurat takiego wyboru, jakiego sobie wcześniej zażyczyliśmy.

Organizm(-:

Można napisać program, ale testującego nie zaprogramujesz.

Nutscracker

Właśnie o to chodzi. Kiedy hełm i hełmiak zlewają się w jedną całość, możemy redagować nie tylko, że tak powiem, książkę, ale i jej czytelnika. Dlatego mówimy o zewnętrznych i wewnętrznych technologiach redakcji. Chociaż naturalnie nie ma między nimi wyraźnej granicy.

Organizm(-:

Możesz jaśniej?

Nutscracker

Technologie zewnętrzne oddziałują na to, co widzimy, a wewnętrzne na to, co myślimy.

Organizm(-:

Jakiś przykład?

Nutscracker

Najprostszy redaktor zewnętrzny to Lepkie Oko. Kiedy ruszasz głową, jedna z waz jakby przylepia się do pola widzenia i pozostaje w nim nieco dłużej, niż powinna.

Organizm(-:

A tamte dwie wazy? Przecież stoją obok. Według reguł perspektywy…

Nutscracker

Perspektywę w hełmie tworzymy na zamówienie. Inna metoda nazywa się Kula u Nogi. Kiedy hełmiak usiłuje odejść od właściwej wazy, program spowalnia jego ruchy. A kiedy się do niej zbliża, idzie szybciej. Jakbyśmy przykuli mu do nogi matematyczną kulę, która pojawia się i znika. Łatwiej mu podejść do właściwej wazy niż do dwu pozostałych i jeśli będzie poruszał się chaotycznie, dość szybko na nią trafi.

Organizm(-:

Matematyczna kula u nogi. Nieźle.

Nutscracker

Jeszcze inna technologia: Suka Pawłowa. To akurat redaktor mieszany, względnoodruchowy.

Organizm(-:

To od nazwiska tego rosyjskiego uczonego, który zauważył, że pies ślini się, kiedy słyszy dzwonek telefonu?

UGLI 666

E, nie, po prostu badał na psach odruchy warunkowe.

Nutscracker

To nie ja wymyśliłem tę nazwę. Kiedy patrzycie na wazy, które chcemy wykluczyć, obraz zaczyna wam migotać przed oczami, słyszycie szum w uszach albo nawet czujecie lekkie kopnięcie prądem. Drugi raz już na nie nie spojrzycie.

UGLI 666

Ale przecież każdy od razu się zorientuje.

Nutscracker

Właśnie o to nam chodzi, żeby każdy od razu się zorientował, wyciągnął wnioski i na przyszłość patrzył gdzie należy. To tania technologia dla krajów Trzeciego Świata. Ale jeżeli tylko budżet nam pozwala, możemy wykorzystać na przykład infradźwięki. Wtedy hełmiak nic nie zauważy, za to zacznie odczuwać ponurą mistyczną trwogę na widok wszystkich waz poza tą jedną właściwą. No i metoda odwrotna, stymulacja ośrodka przyjemności spowodowana odpowiednim wyborem. Kiedyś wszczepiano elektrodę, teraz to samo można osiągnąć środkami farmakologicznymi albo symulowaniem cyklu fal delta w mózgu.

Organizm(-:

Nieźle. Czyli co, jak oglądam interaktywny film, robią ze mną takie sztuczki?

Nutscracker

Raczej nie. Nie eksperymentowaliśmy na potrzeby filmu czy nawet rzeczywistości wirtualnej, tam przeprowadza się jedynie testy. To zresztą tajemnica. Ale skoro siedzimy tu w równie tajemniczej sytuacji, chyba mogę wam co nieco opowiedzieć.

Organizm(-:

Co to jest redakcja wewnętrzna?

Nutscracker

Hmm, na przykład Słoneczny Pocałunek. Waza, którą delikwent ma wybrać, otrzymuje pozytywne zabarwienie emocjonalne dzięki wykorzystaniu ogólnie przyjętych kodów estetycznych, czyli jakby nasycamy ją pozytywną wewnętrzną treścią.

UGLI 666

Wewnętrzną treścią? Wewnątrz wazy czy wewnątrz tego, kto na nią patrzy?

Nutscracker

Dobre pytanie. Powiedzmy tak: wewnątrz hełmu. Ale to tylko słowa. Lepiej wyjaśnię, jak to się robi. Otóż na naszą wazę pada promień słońca albo, patrząc na nią, słyszymy przyjemną, chwytającą za serce melodię. Metoda odwrotna nazywa się Mgła i Mrok. Kiedy patrzycie na niewłaściwą wazę, słońce kryje się za chmurami, podnosi się sina mgła, dobiegają was nieprzyjemne dźwięki.

Organizm(-:

Dobra, i co jeszcze?

Nutscracker

Jest jeszcze technika zwana Siódmą Pieczęcią. Wazę, która powinna zostać wybrana, oznaczmy tajemniczymi symbolami pobudzającymi fantazję i ciekawość. Może to być cokolwiek: odcisk ręki, strzałki na ziemi prowadzące w stronę wazy, siedzący na jej krawędzi biały gołąb, intrygujące graffiti itp. Metoda odwrotna to Le Pen Club. Wazy, które chcemy wykluczyć, okazują się zasmarowane wyjątkowo wulgarnymi przekleństwami, i to w miarę możliwości napisanymi nawet nie farbą, a xxx. Oczywiście wirtualnym.

Organizm(-:

I co, hełmiak się nie połapie?

Nutscracker

Każdą z tych technik z osobna można dość łatwo wykryć, ale jeśli umiejętnie zastosować je w odpowiedniej kombinacji, tak żeby każda działała tylko przez chwilę, na samej granicy percepcji, osiągamy w praktyce stuprocentową skuteczność manipulacji i absolutną dyskrecję.

Organizm(-:

Jasne. Całkiem jak na azjatyckim dworcu. Pasażer myśli, że chce go naciągnąć facet od gry w trzy kubki, a tak naprawdę oszukują ci, którzy niby grają, chociaż w kółko kłócą się i nawet biją ze sobą.

Nutscracker

O to to. Tylko w naszym wypadku mamy cały dworzec naciągaczy, łącznie z atlantami nad głównym wejściem.

Ariadna

Mądrze mówisz, Dziadku. Słuchałam tak, słuchałam, i napisałam wiersz. Dla ciebie, Romea i Izoldy. Przeczytać?

Nutscracker

No to już.

Ariadna

Kiedy Suka Pawłowa Lepkim Okiem Zagląda w okno poprzez Mrok i Mgłę, Mój Minotaurze, wejdź miarowym krokiem I skiń bezwstydnie obnażonym łbem.

Nutscracker

Mocna rzecz, jak zwykle. Moje gratulacje. Część twojej wizji już urzeczywistnił. Zdjął hełm, pod którym, jak się okazało, w ogóle nie ma głowy. Chyba trudno się bezwstydniej obnażyć.

UGLI 666

Dziadku? Jednego nie rozumiem w tym, co powiedziałeś. Jak można niepostrzeżenie podmienić coś, na co człowiek właśnie patrzy? To przecież tak, jakby patrzył w jedno miejsce, a widział całkiem inne i nic nie zauważał.

Nutscracker

Najpierw też nie potrafiłem tego zrozumieć. Ale dla hełmiaka takie podmienić w ogóle się nie liczy. W realu to, co widzicie, zależy od tego, gdzie patrzycie, prawda? A kiedy macie na głowie hełm, wszystko jest odwrotnie: to, gdzie patrzycie, zależy od tego, co widzicie. Jasne?

UGLI 666

Nie bardzo.

Nutscracker

W realu, jakkolwiek kręcicie dupą, zawsze widzicie tylko to, co macie przed oczami. A tutaj widzicie to, co macie przed oczami, jakkolwiek kręcicie głową. To są, jak mawiają u nas w xxx, dwie wielkie różnice, chociaż pozornie w sumie wychodzi na to samo. Nie macie żadnego określonego systemu koordynatów, to my pokazujemy wam wszystko, co widzicie. Dlatego nie możecie nawet nic podejrzewać. Zycie nie jest już dla was tym, czym jest naprawdę, tylko tym, co wam pokazujemy. Myślicie, że całkiem naturalnie rozglądacie się na wszystkie strony, a tymczasem wciąż wbijacie wzrok w naszego kandydata, o pardon, naszą wazę, i wtedy nie wiedzieć czemu robi się wam lekko i radośnie na sercu. Ale nie zadajecie sobie pytania, dlaczego tak się dzieje, tak jak nie pytacie, dlaczego słońce świeci.

Organizm(-:

Nieźle powiedziane.

Nutscracker

A jeśli klient obróci się zbyt gwałtownie – tak że Lepkie Oko i Słoneczny Pocałunek przestaną działać – natychmiast włączają się Mgła i Mrok z Kulą u Nogi.

Organizm(-:

W porządku, Dziadku, chyba już z grubsza wiemy, w jakiej branży robisz. Powiedz jeszcze, tak z czysto profesjonalnego punktu widzenia: za nas też się tu wzięli w jakiś podobny sposób?

Nutscracker

Muszę się zastanowić.

UGLI 666

Już dawno zauważyłam, że ateiści zamiast religii mają jakieś manie. W kółko im się wydaje, że ktoś nimi manipuluje, ktoś ich hipnotyzuje, wysysa, podsłuchuje, rozgryza. A ten ktoś to po prostu diabeł, i tyle. Od ateizmu do schizofrenii jest tylko jeden krok, i większość ateistów ma już ten krok za sobą. Na przykład taki Organizm. Organizm, masz wrażenie, że ktoś tobą manipuluje?

Organizm(-:

Serio? Tak.

UGLI 666

I na czym polega ta manipulacja?

Organizm(-:

Na przykład na tym, że mnie tu zamknęli. Albo na tym, że już drugi dzień karmią naleśnikami.

UGLI 666

A, w tym sensie. To akurat nie manipulacja, tylko kara Boża.

Organizm(-:

Zaraz ci pokażę, Ugli, jak nami manipulują. Załóżmy, że ten kask na głowie Asteriska to jednak wirtualny hełm.

UGLI 666

I co dalej?

Organizm(-:

Może wszystko, co teraz widzimy, jest czymś w rodzaju tego placyku, o którym mówił Dziadek. Z trzema jednakowymi wazami, w tym jedną najbardziej jednakową.

Nutscracker

Taka manipulacja byłaby możliwa tylko gdybyśmy założyli hełmy.

Organizm(-:

Może je nam założyli.

Nutscracker

Dotknij rękami twarzy. Co, czujesz jakiś hełm?

Organizm(-:

Nie, ale…

Monstradamus

Wiem, o co teraz zapyta. Czy można za pomocą hełmu symulować to, co czują ręce.

Organizm(-:

No tak. Moim zdaniem pytanie bardzo na miejscu.

Nutscracker

Jeżeli hełm symuluje wszystko, to już żaden hełm i żadna symulacja, to po prostu życie.

Organizm(-:

Dziadku, o czymś zapomniałeś. Kto włącza te wszystkie Lepkie Oczy i Słoneczne Pocałunki? Przecież ktoś musi nimi sterować.

Nutscracker

Oczywiście. Za specjalnym monitorem siedzi operator. Widzi hełmiaka jako punkt w polu nasłuchu radaru. A wazy jako, powiedzmy, malutkie czerwone romby. Na tymże monitorze ma menu ze spisem manipulacji. A dalej już jak w Windowsach – click and drag.

Monstradamus

Click and drag. Świetna reklama tych podwójnych toporów.

Organizm(-:

A da się zrobić na odwrót?

Nutscracker

Czyli jak?

Organizm(-:

Tak, żeby hełm włożył operator, który kieruje przebiegiem manipulacji. I żeby ten operator w jakiś sposób zmusił resztę, żeby widziała to samo co on.

Nutscracker

Niby jak miałby ich zmusić?

Organizm(-:

Zahipnotyzować.

UGLI 666

No proszę. Tylko czekałam na to słowo.

Nutscracker

Nie znam się na hipnozie. Ale jeżeli hipnotyzer potrafiłby zmusić innych, żeby widzieli to samo co on, po co mu jeszcze hełm?

Organizm(-:

Żeby wiedział, co powinni zobaczyć inni.

Monstradamus

Można pójść jeszcze dalej. Nie tylko zobaczyć, ale naprawdę tam trafić. Asterisk nosi hełm, w którym widzi labirynt. A my wszyscy jesteśmy wewnątrz tego labiryntu. I Asterisk swobodnie nami manipuluje.

Nutscracker

Czyli wszyscy jesteśmy teraz w głowie Minotaura?

Monstradamus

Powiedziałbym raczej: w przestrzeni, którą widzi Minotaur.

Nutscracker

Gdzie jest wobec tego Minotaur?

Monstradamus

Przypuszczam, że w przestrzeni, która śni się Ariadnie.

Organizm(-:

Bingo. Pamiętacie, Dziadek zaraz na początku pytał: Gdzie jest to tutaj? Wtedy jeszcze nie rozumiałem, o co chodzi. Teraz wiem: w hełmie grozy, i tyle.

Nutscracker

Coś tu nie gra. Z jednej strony Minotaur manipuluje nami, jak chce, a z drugiej – nie ma głowy… Chociaż, abstrahując od tej konkretnej sytuacji, jako profesjonalista muszę powiedzieć, że w realu z braku głowy wynikają same nieprzyjemności.

Organizm(-:

No fakt. Ten cały Asterisk ma w hełmie jakiś garnek na baterię słoneczną. Skąd on niby wie, gdzie walnąć Słoneczny Pocałunek, a gdzie Siódmą Pieczęć?

Monstradamus

Wali automatycznie. Może w zależności od tego, w jakiej części hełmu grozy pęka bańka nadziei.

Organizm(-:

Ale przecież promień słońca albo białego gołębia widzę ja, nie Asterisk. Nic już nie rozumiem. Kto ma na sobie hełm grozy? Ja czy Minotaur?

Nutscracker

Hełmiak.

Monstradamus

Za długo już mówimy o tym hełmie. Jakbyśmy go w kółko przymierzali. Niedługo przyrośnie nam do głowy. Lepiej zmieńmy temat.

Organizm(-:

I bardzo dobrze, jestem za. Akurat o czymś sobie pomyślałem. Czy ktoś z was zastanawiał się, dlaczego Gwiezdne wojny są tak dziwnie kręcone: po trzeciej części idzie nie to, co było dalej, tylko to, co przed pierwszą?

Monstradamus

No i dlaczego?

Organizm(-:

Pod koniec trzeciej części ginie Darth Vader i to jest koniec całych Gwiezdnych wojen. Dalej już nic nie da się zrobić, bo Vader to taki Minotaur ich świata, a to czarne xxx, które nosi na łbie, to właśnie hełm grozy. To Vader myśli ich wszystkich: Luke’a Skywalkera, roboty, Czubakę i całą resztę. Dlatego kiedy ginie, wszystko musi się skończyć.

Monstradamus

Ale przecież Darth Vader zdejmuje hełm przed śmiercią. I ma normalną głowę, tylko całą w bliznach.

Organizm(-:

Co chcesz, w końcu to tylko fantastyka.

Nutscracker

OK, Organizm. Moje gratulacje. Długo nad tym myślałeś? Dorzucę ci jeszcze innego Minotaura – Żelazną Maskę. Kiedy oddali go na pastwę markizowi de Sade, wybuchła rewolucja, bo Żelazna Maska z bólu w xxx przestał myśleć królewską Francję.

Romeo-y-Cohiba

Izoldo, jesteś tutaj?

IsoldA

Jestem.

Romeo-y-Cohiba

Wróciłem. Co się dzieje?

IsoldA

Nic ciekawego. Dziadek maltretował ludzi polityką. A ja dopiero co wróciłam z Wersalu.

Monstradamus

Dziadku, to tak a propos twojej królewskiej Francji. Nie taki markiz straszny, jak go malują.

Romeo-y-Cohiba

U mnie nuda. Krzaki, zakręt, krzaki, rozgałęzienie, zakręt i tak bez końca. Szerokość alejki jakieś sześć stóp.

IsoldA

Ile to będzie w metrach?

Romeo-y-Cohiba

Dwa. Czułem się jak szczur w labiryncie.

W pewnej chwili pomyślałem, że mam już dość, i spróbowałem przecisnąć się przez żywopłot. Natychmiast. Ale w krzakach była siatka z drutu kolczastego, całkiem jak zbrojenie w betonowym murze. A ja się zastanawiałem, czemu żywopłot jest taki równy, jak oni to zrobili…

IsoldA

Ten labirynt powinien prowadzić do mojego parku. Za wcześnie zawróciłeś. Mamy pod nogami ziemię tego samego koloru. Beżowa glina.

Romeo-y-Cohiba

Konsekwentnie skręcałem w prawo. Zabawne. W dzieciństwie wbili mi do głowy takie głupstwa. Wiesz, jak to bywa – jakieś wspomnienie, ciepłe, jasne i zamglone, i czujesz, że kryje się w nim coś najważniejszego. Jakaś przeczytana sto lat temu książka przygodowa. Było w niej napisane, że można wyjść z każdego labiryntu, byle tylko cały czas skręcać w prawo. No i spróbowałem. Pewnie słusznie, bo jednak udało mi się coś znaleźć. Widziałem twoją fontannę, jedną. I, niestety, z daleka.

IsoldA

Mów, mów.

Romeo-y-Cohiba

W labiryncie jest ławka. Zwykła ławka, taka jak w każdym parku. Wdrapałem się na nią, na oparcie, i wyjrzałem ponad wierzchołki krzaków. Z jednej strony zobaczyłem bijący w górę strumień wody, a z drugiej, na horyzoncie, jakiś ciemny, jakby zakopcony dach. Nie mogłem przyjrzeć mu się dokładnie, był za daleko, za to woda biła jednym cienkim strumieniem, a opadała kilkoma. Może to jakiś efekt optyczny.

IsoldA

Nie, nie, wszystko się zgadza. Znam tę fontannę. Też stoją przy niej spiżowe posągi. Żmija i taki… nie pamiętam, jak się nazywa, wygląda jak świnia z długimi igłami.

Romeo-y-Cohiba

Jeżozwierz.

IsoldA

O właśnie. Jeżozwierz siedzi na spiżowym pniaku i z pniaka tryska na wszystkie strony woda, jakby ktoś biedne zwierzątko okropnie wystraszył.

A żmija, wijąc się, pełznie w jego stronę i wyrzuca z pyska strumień wody, wysoko w górę, i tam strumień rozdziela się na trzy i opada jak deszcz na jeżozwierza i resztę. Bardzo piękna fontanna. Kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy, w mgiełce nad nią wisiała maleńka tęcza, i zaraz się w niej zakochałam. Tak naprawdę są tam trzy strugi wody, tylko pod różnym ciśnieniem, i tryskają z zaworów umieszczonych tuż obok siebie, w pysku żmii. Dlatego wydaje się, że to jeden strumień, który dopiero na górze dzieli się na trzy. Przy okazji przypomniałam sobie twój tatuaż, ten z tryskającą z ziemi ropą i jachtklubem. Strumień, który widziałeś nad krzakami, też dzielił się na trzy?

Romeo-y-Cohiba

Chyba tak.

IsoldA

Ale nie jesteś pewien?

Romeo-y-Cohiba

Widzę strumień i widzę ten dach, kiedy włażę na oparcie ławki, ale nie da się tam długo postać, zaraz zaczynam tracić równowagę i muszę zeskoczyć. Nie miałem czasu, żeby się przyjrzeć dokładniej. Ale jeśli to ta sama fontanna, to powinnaś znaleźć mój labirynt w którejś części swojego parku.

IsoldA

Niedaleko od fontanny ze żmiją i jeżozwierzem jest wysoka ściana krzaków, gęsta, nic przez nią nie widać. I bardzo długa. Przespacerowałam się kawałek, krzaki odgradzają sporą część parku. Myślę, że to właśnie twoja część.

Romeo-y-Cohiba

Jeśli spacerowałaś wzdłuż żywopłotu, mogło nas dzielić od siebie ledwie dziesięć stóp. Też tam byłem, tylko z drugiej strony. Właściwie jestem pewien, że to była zewnętrzna ściana mojego labiryntu. Po pierwsze, podwójne rzędy drutu kolczastego. Po drugie, w pewnym miejscu bardzo wyraźnie słyszałem plusk wody. Aha – zaraz obok tego miejsca z krzaków wychodził jakiś długi mur. Chyba tylna ściana budynku. Ozdobiona różowo-złotymi amorkami grającymi na muszlach. Widziałaś coś takiego?

IsoldA

Na prawo od fontanny faktycznie stoi parterowy budynek. Przypomina skład narzędzi ogrodowych, tylko bardzo duży. Tylną ścianę zarastają krzaki. Ale żadnych amorków nie widziałam.

Romeo-y-Cohiba

Możesz wejść do środka?

IsoldA

Drzwi są zamknięte. Z twojej strony jest jakieś wejście?

Romeo-y-Cohiba

Jest.

IsoldA

Otwarte?

Romeo-y-Cohiba

Prawdę mówiąc, nie sprawdzałem. Postałem tam chwilę i zrobiło mi się jakoś nieswojo, aż do bólu w skroniach. Nie jestem tchórzem, ale jakoś… I to zupełnie bez powodu. Pomyślałem: diabli wiedzą, co może siedzieć w środku. Może ten cały Minotaur.

:-)))

UGLI 666

Dziadku, znasz łacinę?

Nutscracker

Senat i lud rzymski. P-Q-R-S. Nie, zaraz, to alfabet. U Rzymian było S-P-Q-R.

Monstradamus

Ugli, po co ci łacina?

UGLI 666

Muszę przetłumaczyć parę słów.

Monstradamus

Jakich, może ja spróbuję.

UGLI 666

Co to jest aiselceclesia?

Monstradamus

Nie wiem.

UGLI 666

A ieselceaeclesi?

Monstradamus

Też nie wiem. Jesteś pewna, że to po łacinie?

UGLI 666

A po jakiemu?

Monstradamus

Czekaj, nie wiem. Przeczytasz całe zdanie?

UGLI 666

Jest bardzo długie.

Monstradamus

To przynajmniej parę słów.

UGLI 666

Zaczyna się: aiselceclesia ieselceaeclesi selceataecles elceatctaecle…

Monstradamus

Stop, na razie wystarczy.

UGLI 666

I co to jest?

Monstradamus

Zaraz, daj mi pomyśleć.

Nutscracker

Skąd to wzięłaś, Ugli?

UGLI 666

Z labiryntu.

Nutscracker

Masz za drzwiami labirynt?

UGLI 666

A co mam mieć?

Nutscracker

Katakumby.

Monstradamus

Przestań się z niej nabijać.

UGLI 666

W katakumbach narodziła się wiara. Bóg okazałby mi wielką łaskę.

Nutscracker

Wcześniej mówiła, że widzi salę z ławkami. Teraz nagle labirynt.

UGLI 666

Wynoś się do swoich suk. Monstradamusie, zrozumiałeś coś z tego?

Monstradamus

Te słowa były napisane jedno pod drugim?

UGLI 666

Tak.

Monstradamus

Możesz napisać środkowe?

UGLI 666

Jak środkowe? Które?

Monstradamus

Siódme od góry, policz sobie.

UGLI 666

Eatcnasanctae.

Nutscracker

Eat Nasa. Nie widzę innego rozwiązania.

Monstradamus

Gdzie to znalazłaś?

UGLI 666

Wolałabym o tym nie mówić.

Monstradamus

A jeśli zrekonstruuję ci cały tekst, powiesz?

UGLI 666

Powiem.

Monstradamus

To jest ten napis:

AISELCECLESIA

ISELCEAECLESI

SELCEATAECLES

ELCEATCTAECLE

LCEATCNCTAECL

CEATCEANCTAEC

EATCNASANCTAE

CEATCEANCTAEC

LCEATCNCTAECL

ELCEATCTAECLE

SELCEATAECLES

ISELCEAECLESI

AISELCECLESIA

UGLI 666

Zgadza się. Jak to zrobiłeś?

Monstradamus

Dominus illuminatio mea.

UGLI 666

Co to znaczy?

Monstradamus

Pan mnie oświecił.

UGLI 666

Nie, pytałam, co znaczy ten napis.

Monstradamus

A jak myślisz?

UGLI 666

Nie widzę w tym żadnego sensu. A ty?

Monstradamus

Sens zależy od tego, gdzie to znalazłaś. Nie masz wyjścia, opowiadaj.

UGLI 666

Dobrze. Za drzwiami rzeczywiście odkryłam salę z ławkami. Ale najpierw niedokładnie się jej przyjrzałam. Za to potem… Właściwie nie wiem, Monstradamusie, czy mi uwierzysz.

Monstradamus

Spróbuję.

UGLI 666

Tam… Tam jest katedra. Wielka gotycka katedra.

Nutscracker

No proszę, przed chwilą mówiła, że labirynt.

UGLI 666

Labirynt też, tylko że w katedrze. A przed wejściem do labiryntu, na posadzce, inna łacińska inskrypcja:

HVNC MVNDVM TIPICE LABERINTHVS DENOTAT ISTE:

INTRATI LARGVS, REDEVNTI SET NIMIS ARTVS

SIC MVNDO CAPTVS, VICIORVM MOLLE GRAVATVS

VIX VALET AD VITE DOCTRINAM QVISQVE REDIRE.

Monstradamus

To znaczy mniej więcej: labirynt przedstawia świat, w którym żyjemy – szeroki u wejścia, ale wąski u wyjścia. Ten, kto zagubił się w rozkoszach tego świata i na kim ciążą jego grzechy, może na nowo odnaleźć doktrynę życia jedynie wielkim wysiłkiem. Tylko mnie nie pytajcie, co to jest doktryna życia. Naprawdę było tam szerokie wejście i wąskie wyjście?

UGLI 666

W ogóle nie było wejścia ani wyjścia. Labirynt jest ułożony z płyt błękitnego marmuru na posadzce katedry. To po prostu mozaika.

Nutscracker

To jest coś takiego jak błękitny marmur?

UGLI 666

Jest.

Nutscracker

A skąd w katedrze wziął się ten labirynt?

UGLI 666

Pierwszy kanonik powiedział, że labirynt stanowi część tej świątyni, i zresztą wielu innych, ponieważ pokazuje, jak trudna jest droga chrześcijaństwa.

Nutscracker

Pierwszy kanonik?

UGLI 666

Tak. Ale drugi kanonik zaoponował i oświadczył, że droga chrześcijaństwa jest prosta jak strzała. A zawijasy i ślepe zaułki labiryntu symbolizują grzech, w którym beznadziejnie błąkają się upadłe dusze. Pierwszy kanonik odpowiedział, że w zasadzie miał na myśli to samo, ponieważ grzech jest skrzywieniem, wypaczeniem prostej drogi chrześcijaństwa. Ale nawet kiedy ścieżka jest kręta i ciernista, jeśli idący po niej znajduje się w łonie Kościoła, prosta arytmetyka dobra i zła przestaje działać, pojawia się natomiast wyższa matematyka ducha.

Nutscracker

No proszę, jest i drugi kanonik.

Monstradamus

Co to za wyższa matematyka?

UGLI 666

Mimo że życie jest poplątane, komunikant Eucharystii może uważać swoją drogę za prostą na każdym jej nieskończenie krótkim odcinku. A skoro na każdym odcinku jego droga jest prosta, to znaczy, że jest prosta w każdym momencie, a jeśli jest prosta w każdym momencie, to znaczy, że zawsze jest prosta i że Bóg nie potępi jego duszy. Pojawiają się tu jakby matematyczne skrzydła, na których wzlatujemy z głębin naszego upadku.

Nutscracker

Słuchaj, jacy kanonicy? Spotkałaś tam kogoś?

UGLI 666

Było ich dwu. Modlili się na kolanach niedaleko ołtarza. Narobiłam hałasu, zauważyli mnie i podeszli, żeby pomóc i pouczyć.

Nutscracker

Powiedz o nich coś więcej.

UGLI 666

Mówili, że dawno temu, kiedy wiara w sercach była jeszcze mocna, kapłan mógł wysłać pokutującego grzesznika do Ziemi Świętej. Później, kiedy wiara osłabła…

Nutscracker

Nie chodzi mi o pouczenia, tylko o to, kim byli i jak wyglądali. Co, nie rozumiesz pytania? Nikt z nas jeszcze nikogo tu nie spotkał.

Monstradamus

Zaraz, a Ariadna?

Nutscracker

Ariadnie to wszystko się śniło. Muszę ci wyjaśniać, na czym polega różnica?

Monstradamus

Wyjaśnij, Dziadku.

Nutscracker

Nie widzisz różnicy między snem a jawą?

Monstradamus

Nie widzę różnicy między tymi dwiema historiami.

Nutscracker

Jedna dzieje się we śnie, druga na jawie.

Monstradamus

Widzę tylko litery na monitorze.

Nutscracker

O masz. Zaczynasz przynudzać. Ugli, jesteś tam?

UGLI 666

Tak.

Nutscracker

Jak wyglądali ci kanonicy?

UGLI 666

Średniego wzrostu. Ubrani w stare habity, na głowach mieli kardynalskie kapelusze z szerokimi rondami. Powiedzieli, że kapelusze należały kiedyś do świątobliwych prałatów i teraz pomagają wyciszać namiętności. Drugi kanonik miał rondo zagięte z boku do góry, jak do pojedynku. Przypomniał mi się Aramis z Trzech muszkieterów, ten, który najpierw był zwykłym grzesznikiem, a potem został generałem zakonu jezuitów.

Monstradamus

Wyglądają jak karły ze snu Ariadny.

Nutscracker

Też tak pomyślałem. Tylko ci są średniego wzrostu.

Monstradamus

Ugli, a ty ile masz wzrostu?

UGLI 666

To nie ma żadnego znaczenia.

Nutscracker

Tja, wszystko jasne. Idziemy dalej. Ugli, widziałaś ich twarze?

UGLI 666

Nie. Stali z opuszczonymi głowami, jak przystało mnichom i ludziom, którzy szukają Boga, ronda kapeluszy całkiem zasłaniały ich twarze.

Nutscracker

Jakie mieli głosy?

UGLI 666

Pokorne i serdeczne.

Nutscracker

A co mówili?

UGLI 666

Zaczęłam już opowiadać, ale mi przerwałeś. Powiedzieli, że we wspaniałych czasach wypraw krzyżowych, szczególnie po zwycięstwach Geoffreya de Bouillon, pielgrzymi wyruszali pokutować u Grobu Pańskiego. Później, kiedy wiara osłabła i ludzki duch nie był już w stanie podołać takim wyzwaniom, pielgrzymowano do klasztorów i opactw, do miejscowych świętych. Kiedy zaś nawet to okazało się zbyt wielkim wysiłkiem, w ramach pokuty zalecano po prostu przechodzić La Lieue.

Nutscracker

La Lieue?

UGLI 666

Tak, to dawna nazwa świątynnego labiryntu. Labiryntu długości mniej więcej jednej mili francuskiej. Chociaż ten, który tutaj widziałam, wygląda na znacznie krótszy. Takie labirynty należało przechodzić na kolanach. A na czasy ostatecznego upadku, które nadejdą przed końcem świata, przygotowano labirynty na murach, całkiem malutkie, po których wystarczy tylko wodzić palcem. To dla tych, którzy nie potrafią poświęcić duszy więcej niż krótką chwilę. Z drugiej strony istnieją też labirynty nieskończenie wielkie, w których można pokutować wiecznie. Na przykład w kościele Santa Maria in Trastevere w Rzymie. Pierwszy kanonik pokazał mi mapę tego labiryntu.

Monstradamus

Był nieźle przygotowany.

UGLI 666

Nie musiał się przygotowywać. Plany labiryntów były na kolumnach i ścianach katedry. Właściwie wszystko było nimi pokryte. Ten, który znajduje się w Santa Maria in Trastevere, złożony jest z mnóstwa kręgów, zamkniętych jeden w drugim. Przypomina tarczę strzelniczą. To najbardziej mistyczny ze wszystkich labiryntów.

Monstradamus

Najbardziej mistyczny mam ja, proszę to zaprotokołować.

UGLI 666

Kręgi oznaczają, powiedział drugi kanonik, że dusza z własnej woli nie może zbliżyć się do Boga, tak jak Księżyc nie podleci nagle, ot tak sobie, do Ziemi. Dusza wiecznie pozostaje na orbicie, na którą posłał ją Bóg, i tylko dzięki Jego miłości, a nie z własnej woli, potrafi zbliżyć się do Niego. A Jego miłość to Kościół. Właśnie Kościół daje nam matematyczne skrzydła, o których już mówiliśmy. Bez nich krążymy wokół Boga jak planety. Grzech jest siłą odśrodkową, która oddala nas od Niego. A Jego miłość to siła ciążenia, która nas ku Niemu kieruje. Dusza tkwi w grzesznym świecie właśnie dlatego, że obie te siły nawzajem się równoważą.

Nutscracker

To znaczy, że Bóg bardziej kocha grzeszników?

UGLI 666

Dlaczego?

Nutscracker

Im więcej grzechów, tym większa siła odśrodkowa. Żeby nie wyrzuciło ich z orbity, siła Bożej miłości musi być odpowiednio większa.

UGLI 666

Nawet w rodzinie zdarza się, że najukochańsze dzieci najbardziej rozrabiają.

Nutscracker

Czyli co: jeśli chcesz, żeby Bóg cię kochał, rozrabiasz, ile wlezie?

UGLI 666

Na logikę tak, ale nie jestem pewna, czy On kieruje się logiką.

Nutscracker

W porządku, kiedyś to sprawdzimy. Co było dalej?

UGLI 666

Dalej? Drugi kanonik złożył ręce, zamilkł i pokornie usunął się w cień. Zaczęłam chodzić po katedrze pod ramię z pierwszym, oglądaliśmy plany różnych duchowych labiryntów, kanonik szeptem tłumaczył mi ich przeznaczenie i symbolikę. Chyba najpiękniejszy był labirynt z katedry w Poitiers. Kształtem przypomina drzewo o rozłożystej koronie, a skonstruowany jest tak, że droga rozwidla się tylko raz, w samym środku, a potem obie części wiją się, formując prawą i lewą część korony. Kanonik powiedział, że to Drzewo Życia i jeszcze że całość oznacza, że wchodzimy w życie i wychodzimy z niego tymi samymi drzwiami, nadzy, bez niczego.

Nutscracker

A skąd był ten tajemniczy napis, który chciałaś przełożyć?

UGLI 666

Z pewnej starodawnej bazyliki w Algierze.

Monstradamus

Tam też jest labirynt?

UGLI 666

Tak. Otacza płytę ze świętą inskrypcją. Kanonik kazał mi ją przepisać i zapewniał, że kryje się w niej wielka tajemnica. Powiedział, że odczytam ją dopiero wtedy, kiedy zdobędę klucz. Dodał jeszcze, że przeznaczenie ludzi i rzeczy tego świata zrozumiem dopiero wtedy, kiedy mądrość, która nadejdzie wraz z prawdziwą wiarą, otworzy mi oczy na cały sens stworzenia. A klucz do tej mądrości jest również kluczem do napisu. Przestrzegł mnie, żebym nie zawracała sobie głowy głupimi historiami o Tezeuszu, które on sam dobrze zna. Z czasem, powiedział, sama zobaczę, że prawdziwym Tezeuszem jest Ten, któremu Tezeusz służy. To tyle. Gdzie jest Monstradamus?

Nutscracker

Spokojnie. Opowiadaj dalej.

UGLI 666

Nic więcej nie opowiem, póki nie przetłumaczy inskrypcji.

Nutscracker

Ej, Monstrum, gdzie się podziałeś? Przetłumacz jej to wreszcie.

Monstradamus

Chodzi o układ liter. Francuzi nazywają to jeu de lettres.

UGLI 666

Masz klucz, o którym mówił kanonik?

Monstradamus

Oczywiście.

UGLI 666

Co to za klucz?

Monstradamus

To krzyż.

UGLI 666

Boże! Bądź wola Twoja!

Monstradamus

No tak. Zaczynamy od środka. Znajdź literę S i przeprowadź przez nią krzyż. Teraz możesz czytać tekst w dowolną stronę, wzdłuż ramion albo równolegle do nich, zawsze wyjdzie SANCTA ECLESIA, czyli święty Kościół z jednym błędem.

UGLI 666

Chcesz powiedzieć, że w inskrypcji jest błąd? Czy że święty Kościół dopuścił się jakiegoś błędu?

Monstradamus

Chcę powiedzieć, że w słowie eclesia powinno być dwa c – ecclesia. Ale może kiedyś uważano to za zbędny ozdobnik.

Nutscracker

Ugli, co było dalej?

UGLI 666

Zaczekaj. Muszę sprawdzić, jak to jest z tymi literami. Rzeczywiście. Wspaniałe! Monstradamusie, teraz już rozumiem, co chciał powiedzieć kanonik. Ten świat pozostanie zbiorowiskiem absurdów i zagadek, będziemy błąkać się po nim po omacku, dopóki nie przyjmiemy nauki świętego Kościoła. A wtedy w samym środku labiryntu życia rozbłyśnie nam święty krzyż i zaraz oczom naszym odsłoni się ukryty we wszystkim głęboki sens! Świat cudownie się przeobrazi, z chaosu i bezsensu wypłyną harmonia i plan, i w każdej rzeczy ujrzymy chwałę Bożą! Tak, Monstradamusie?

Monstradamus

Tak, oczywiście. I potęgę Jego na wieki.

Nutscracker

Amen. Więc co było dalej?

UGLI 666

Kanonik zaprowadził mnie do labiryntu na posadzce, skrzyżował ręce na piersi i powiedział: Córko moja, Ten, któremu służę, chce, żebyś przeszła La Lieue i odbyła pokutę. Uklękłam i ruszyłam. Kanonik pouczył mnie, że w takim labiryncie powinnam staranie rozważyć wszystko, co zrobiłam w życiu. Nie musiałam się nawet wysilać. Kiedy tylko spojrzałam na kratę przy ołtarzu, zaraz obrazy z dzieciństwa, jak kolorowe balony, popłynęły mi przed oczyma duszy, cudownie zasłaniając wszystko, co dotąd widziałam wokół siebie. Z każdą sekundą coraz głębiej zatapiałam się w przeszłości. Potężne kolumny strzelające ku wysokiemu sklepieniu zdały mi się lipami w parku w xxx, gdzie spędziłam kilka pierwszych lat życia. I nic dziwnego, bo wówczas drzewa były w porównaniu ze mną tak ogromne jak teraz te kolumny. Wizerunki świętych, spoglądające na mnie z nisz w murach katedry, miały twarze dorosłych, które zapamiętałam z dzieciństwa. Czułam, że chociaż niektórzy z nich są surowi, a inni dobroduszni, jedni i drudzy kochają mnie równie mocno, i jeszcze, że wszystko o mnie wiedzą. Droga skręciła i poszłam, czy raczej poczołgałam się, w drugą stronę; teraz wspominałam młodość. Kamienny przewoźnik na katedralnej ambonie ożył i popłynął po falach mojej pamięci, i stał się jedynym przyjacielem w tej krótkiej chwili młodości. Wyglądał dokładnie jak tamten, na jeziorze xxx, gdzie przysięgaliśmy sobie wieczną miłość. Kolejny zakręt i grzech zepchnął go w niepamięć – więcej go nie widziałam i nie chciałam widzieć. Za następnym zakrętem czekał wiek dojrzały. Zdarłam już pończochy, kolana krwawiły, ale nie czułam bólu. Po policzkach płynęły mi łzy żalu i nadziei. I wtedy Bóg dał mi znak! Stał się maleńki cud, ale w swojej głupocie zrozumiałam to dopiero znacznie później, kiedy wróciłam już do swojej celi. Chciałam powiedzieć: do pokoju. Krążąc tak po labiryncie, wciąż zmieniając kierunek, zawsze widziałam przed sobą krucyfiks, na który poprzez witraż padał promień słońca, zalewając go rubinowym, szmaragdowym i szafirowym światłem! Ten nieziemski blask dodawał mi ducha, uspokajał i pocieszał, aż chciało mi się płakać i śpiewać, płakać i śpiewać…

Nutscracker

I?

UGLI 666

Płakać i śpiewać.

Nutscracker

I to już wszystko?

UGLI 666

Właściwie tak. Kiedy doszłam do końca labiryntu, kanonicy zniknęli. Wyszłam z katedry i znalazłam się w swoim pokoju.

Nutscracker

A teraz mogłabyś wrócić do katedry?

UGLI 666

Teraz jest zamknięta.

Nutscracker

Kiedy zdążyli ją zamknąć?

UGLI 666

Nie wiem.

Nutscracker

Jesteś pewna, że to wszystko ci się nie przyśniło, jak Ariadnie?

UGLI 666

Jestem pewna. Kanonik dał mi różaniec, mam go teraz na ręce. Pójdę trochę odpocząć.

Monstradamus

Odpocznij, Ugli, odpocznij. Po takich przeżyciach to ci dobrze zrobi.

Nutscracker

Ciekawa ta krzyżówka. Tylko jak z mistycznego punktu widzenia wyjaśnić, czemu pośrodku labiryntu życia znajduje się akurat litera S?

Monstradamus

Kto jak kto, Dziadku, ale akurat ty powinieneś to rozumieć.

Nutscracker

Niby dlaczego?

Monstradamus

Też masz taką w środku. A teraz to już w ogóle śliczną.

Nutscracker

Gdzie? A, to. Znowu moderatorzy się z nas nabijają. Poza tym, jeśli chcesz wiedzieć, zarabiam marne grosze.

Romeo-y-Cohiba

Izoldo, wróciłaś?

Monstradamus

Witaj, Romeo.

Romeo-y-Cohiba

Mówiłem do Izoldy.

Nutscracker

Cohiba wstał dziś lewą nogą.

Monstradamus

Spodobało mi się to zdanie: Z każdą sekundą coraz głębiej zatapiałam się w przeszłości.

Nutscracker

Tak, też na nie zwróciłem uwagę.

Monstradamus

Czysta poezja. Z każdym dniem coraz głębiej pogrążamy się w przeszłości. Znikamy w niej, jak znika pod wodą nurek na zwolnionym filmie. Czym różni się starzec od młodzieńca, jeśli postawimy ich obok siebie?

Nutscracker

Tym, że jeden jest starcem, a drugi młodzieńcem.

Monstradamus

Tak. Ale co to znaczy? Tyle, że w naszym świecie żyje już tylko kawałeczek starca, reszta pogrążyła się w Lecie. Młodzieniec jest tu jeszcze cały, ledwie musnął jej fale. Czy nie tak?

Nutscracker

Nie wiem. Teraz są takie czasy, że obaj mogą w dowolnej chwili wpaść po same uszy. A te nadwodne części zależą nie tyle od wieku, ile od hartu ducha.

Monstradamus

Też prawda.

Nutscracker

A co do zdania, które tak ci się spodobało – moim zdaniem Ugli miała na myśli hełm grozy. Przyszłość powstaje z przeszłości, więc im bardziej zagłębiamy się w przyszłość, tym więcej przeszłości potrzeba, żeby ją wyprodukować. Im bliżej gwiazd, tym głębsza studnia…

Romeo-y-Cohiba

Izoldo, jesteś tutaj? Izoldo!

Nutscracker

A na dodatek powiem ci, że bańki przeszłości pękały w hełmie, w którym akurat zainstalowano Lepkie Oko plus Słoneczny Pocałunek.

UGLI 666

Co?

Monstradamus

Jesteś tu jeszcze, Ugli? Nie zwracaj na niego uwagi, to tylko takie żarty.

UGLI 666

Niepotrzebnie wszystko wam opowiedziałam.

Monstradamus

Ugli, nie ma się o co obrażać.

UGLI 666

Na drugi raz nie powiem ani słowa.

Monstradamus

Dziadku, chyba powinieneś przeprosić.

Nutscracker

Niby za co?

Monstradamus

Proszę cię, przeproś Ugli.

Nutscracker

OK. Przepraszam, Ugli.

UGLI 666

Niech Bóg ci wybaczy.

IsoldA

Romeo, gdzie jesteś? Wróciłam.

Romeo-y-Cohiba

Już się martwiłem. Opowiadaj.

IsoldA

Najpierw ty.

Romeo-y-Cohiba

Dobrze. Szybko doszedłbym do pawilonu, bo poprzednim razem zapamiętałem, gdzie skręcać. Ale po drodze przeżyłem koszmarne spotkanie.

IsoldA

Ty też?

Romeo-y-Cohiba

Nic ci się nie stało?

IsoldA

Nie, wszystko w porządku. Mów.

Romeo-y-Cohiba

Kiedy minąłem ławeczkę, z której widać dach i fontannę, poczułem nagle jakiś ruch za plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem coś absolutnie niesamowitego. Wyobraź sobie długi, wąski korytarz pomiędzy krzakami. I tym korytarzem jechał na rolkach wprost na mnie… Sam nie wiem, czy to w ogóle był człowiek. Ogromny, na głowie sombrero i biała plastikowa maska bramkarska. A za nim jechało dwu mniejszych, prawie ich nie widziałem, tamten zasłaniał sobą cały prześwit. Był ubrany w kostium bramkarza hokejowego, w wielką niebieską koszulkę z numerem 35 i napisem CHICAGO BULLS. To znaczy najpierw tak myślałem. Ale kiedy podjechał bliżej, okazało się, że numer jest całkiem jakiś idiotyczny: -3,5%, i BEARS zamiast BULLS. Po prostu te procenty z minusem i część napisu zlewały się kolorystycznie z tkaniną, więc z daleka mogłem się pomylić. A w ręce trzymał podwójny kij hokejowy.

IsoldA

Jak to podwójny?

Romeo-y-Cohiba

Widziałaś kiedyś kij bramkarski? To teraz wyobraź sobie, że ma dwie łopatki, tylko każdą zagiętą w inną stronę. Oczywiście nie da się czymś takim grać.

IsoldA

I co, jak już do ciebie dojechał?

Romeo-y-Cohiba

Nie dojechał. Brakowało najwyżej dziesięciu stóp, kiedy skręcił i zniknął w bocznym korytarzu. Ci za nim też.

IsoldA

A kto jechał za nim?

Romeo-y-Cohiba

Dwa karły, też na rolkach i w sombrerach. Twarzy nie widziałem, karły miały pochylone głowy, żeby w pędzie nie zgubić kapeluszy. Trzymały skraj jego koszulki, jak jakiś tren.

IsoldA

I tyle?

Romeo-y-Cohiba

Na szczęście tak. A ty kogo spotkałaś?

IsoldA

To było na rogu jednej z alej. Usłyszałam za plecami brzęk szarpniętej struny. Obróciłam się i zobaczyłam jakieś dwadzieścia metrów od siebie gigantycznego człowieka. Stał koło fontanny. Był ubrany w czarno-złoty kostium, całkiem jak z epoki trzech muszkieterów, a twarz ukrywał pod złotą maską przedstawiającą słońce, i trzymał tę maskę na patyczku. Obok stały dwa odziane w purpurowy aksamit karły z takimi śmiesznymi pękatymi gitarkami w rękach. Zagrały kilka delikatnych akordów, a potem gigant przesunął trochę maskę i wtedy odbiło się w niej słońce i oślepiło mnie, musiałam zamknąć oczy. Kiedy je otworzyłam, koło fontanny nikogo już nie było. Nie zdążyłam się nawet przestraszyć. Pomyślałam, że to halucynacja po tym wszystkim, czego się tu naczytałam. Ale teraz sama już nie wiem, co myśleć. No dobrze, opowiadaj.

Romeo-y-Cohiba

Pomyślałem, że gdyby ten gigant chciał mnie zabić, już dawno by to zrobił. Dlatego poszedłem dalej, jakby nic się nie stało. Nikogo więcej nie spotkałem. Drzwi pawilonu były otwarte. Za nimi ciągnął się kręty korytarz. Oczywiście ciemny. Deski podłogi dziwnie skrzypiały, jakby pod każdą siedziały po trzy myszy. Generalnie klimat nieciekawy. W korytarzu były drzwi, a za nimi kolejne. Poszedłem na ślepo przez tę zatęchłą, skrzypiącą ciemność i zaraz się zgubiłem. Ogarnęła mnie apatia. Chciałem upaść na podłogę, zamknąć oczy i zapomnieć o wszystkim. I pewnie tak bym zrobił, ale jedne z drzwi zaprowadziły mnie do sporego pokoju, w którym paliło się światło. Nie było w nim mebli ani okien, był za to kurz, a środkiem biegła krata ze stalowych prętów, takich grubych, że nawet słoń by ich nie sforsował. Wisiało też kilka obrazów odwróconych do ściany, pewnie po to, pomyślałem, żeby się nie kurzyły, proste i genialne, nie trzeba żadnych szyb. Na drzwiach, które zamknęły się za mną, wisiała tabliczka: Cisza! A za kratą był fresk z najpiękniejszą dziewczyną, jaką w życiu widziałem. Na całą ścianę.

IsoldA

Dziewczyna na całą ścianę?

Romeo-y-Cohiba

Nie, fresk. Jakiś ogród, pełen egzotycznych roślin i ptaków. A w samym środku dziewczyna naturalnej wielkości. Całkiem naga i bardzo piękna. Miała zielone włosy podobne do źdźbeł trawy, rozwiewał je namalowany wiatr. I równie zielone rzęsy. Leżała w perłowej muszli, zakrywając nieco dół smagłego brzucha bukietem kwiatów. Jeszcze jedno: brzeg muszli nad jej głową pokrywały wypustki przypominające rogi; na rogach zamocowano czarne gumowe uchwyty. Wypustki stanowiły część fresku, ale uchwyty były prawdziwe, jak w autobusie. Spróbowałem, można się było ich trzymać. Tylko nie wiadomo, po co.

IsoldA

Jak to spróbowałeś? Przecież między drzwiami a freskiem była krata?

Romeo-y-Cohiba

Fakt. Ale bez problemu udało mi się przez nią przecisnąć. Chyba nie miała chronić przed ludźmi.

IsoldA

Opisz tę dziewczynę.

Romeo-y-Cohiba

Miała jakieś osiemnaście lat, ale wyglądała najwyżej na czternastolatkę. Leżała w bezwstydnej, chociaż całkiem naturalnej pozycji. Chcę przez to powiedzieć, że ta pozycja byłaby okropnie bezwstydna, gdyby dziewczyna wiedziała, że ktoś na nią patrzy. A gdyby leżała tak u siebie w domu, szczególnie w upał, nie byłoby w tym, oczywiście, nic bezwstydnego. Tyle że patrzyła wprost na widza, czyli na mnie. Ironicznie mrużyła oczy, jakby mnie naprawdę widziała, i lekko się uśmiechała. A oczy miała takie zielone… Nie wiem, co malarz chciał przez to powiedzieć. Może leżała w takiej pozycji, wiedząc, że ktoś na nią patrzy, czyli jednak była wyzywająco bezwstydna, chociaż jakoś nie bardzo w to wierzę. A może myślała, że nikogo nie ma w pobliżu, i uśmiechała się zaskoczona, bo dopiero mnie zauważyła. Jeżeli tak, to malarz był prawdziwym geniuszem, znakomicie uchwycił moment, w którym mózg kazał jej już zapiszczeć, ale polecenie nie zdążyło jeszcze dotrzeć do mięśni krtani. W tej sytuacji bezwstydnie zachowałem się ja, bo wciąż na nią patrzyłem, i nawet mnie to podniecało. Krótko mówiąc, prawdziwa sztuka. Tajemnicza perła malarstwa. Ale nie miałem już czasu na kontemplację, bo bukiet kwiatów niespodziewanie odsunął się z dołu brzucha. A zakrywała kwiatami nie po prostu dół brzucha, tylko najgłębszy dół, tak dolny, że potem może być już tylko wyżej…

IsoldA

Rozumiem, Romeo, rozumiem.

Romeo-y-Cohiba

Pewnie w ścianie był jakiś mechanizm. Ręka z bukietem przekręciła się w łokciu, jak wskazówka zegara. Ale nie zdążyłem już zobaczyć, co było za bukietem, bo światło przygasło i zaraz zrobiło się całkiem ciemno. Podszedłem do ściany i obmacałem ją. Tam, gdzie wcześniej był bukiet, znalazłem spory otwór. Ostrożnie wsunąłem rękę i nagle trafiłem na coś miękkiego i żywego, co natychmiast uciekło. Zdaje się, to też ręka. Zaskoczony krzyknąłem, i spod sufitu prysnęło jakiś gryzące świństwo, chyba gaz łzawiący. Odskoczyłem. Powoli zapalało się światło. Kiedy było go już tyle, że mogłem cokolwiek widzieć, bukiet wrócił z powrotem na swoje miejsce. Okropnie piekły mnie oczy i wybiegłem z pokoju jak z komory gazowej.

IsoldA

Teraz już cię nie pieką?

Romeo-y-Cohiba

Już nie.

IsoldA

Jasne.

Romeo-y-Cohiba

Co jasne, Izoldo?

IsoldA

Wygląda na to, że trafiłam na tę samą machinę, tylko z drugiej strony. Kiedy gigant w słonecznej masce zniknął, poszłam do pawilonu. Drzwi były zamknięte. Okna również. Rozbiłam szybę, otworzyłam zasuwkę i weszłam. Za drzwiami ciągnął się ciemny labirynt korytarza, taki jak ten, o którym opowiadałeś. Potem, też tak samo jak ty, trafiłam do dużej, oświetlonej sali bez okien. Nie było w niej obrazów, tylko kilka zamalowanych białą farbą luster. Pośrodku stał ogromny stalowy walec, wysoki aż do sufitu, obwieszony nylonową siatką. Siatka opadała na podłogę i leżała na niej jak sieć. Na drzwiach była identyczna jak u ciebie tabliczka, Cisza! A na ścianie za walcem fresk. Tyle że już całkiem inny. Coś w rodzaju panoramy Wielkiego Kanionu. Daleko w dole lekko zamglona pustynia. A na brzegu czerwonej skały, tuż przed widzem, samochód, wokół którego osiadał obłok namalowanego kurzu. Wyglądało to tak, jakby samochód zahamował po ostrym wirażu i zatrzymał się w ostatniej chwili, kiedy koła zawisły już nad przepaścią. To był jeep Rolls-Royce’a, z profilu, jak na prospektach reklamowych.

Romeo-y-Cohiba

Rolls-Royce’a? Jesteś pewna?

IsoldA

Na sto procent. Litery RR plus Silver Lady na masce, czyli wszystko jak trzeba.

Romeo-y-Cohiba

Tyle że to nie mógł być jeep. Rolls-Royce nie robi jeepów.

IsoldA

Romeo, jeszcze potrafię odróżnić SUV-a od kaktusa. Widziałam nawet nazwę, chyba Full Drive Shadow albo jakoś tak. Właśnie o to chodzi, że malarz to sobie wymyślił, i to tak przekonująco, że możesz nie mieć żadnych wątpliwości: gdyby Rolls-Royce zaczął produkować SUV-y, to musiałyby być dokładnie takie jak ten na fresku, innego wyjścia nie ma. Jeep był cały ze złota i stali, jak luksusowy zegarek. Był po prostu cudowny. Gdyby najdroższa na świecie brylantowa kolia postanowiła rozmnożyć się z wahadłowcem, dorosły synek wyszedłby właśnie taki. Przed jeepem było podium ze schodkami. To znaczy nie na fresku, a na podłodze sali, prawdziwe, z desek. I szyby w jeepie też były prawdziwe, przyciemniane, właściwie aż czarne, a na dachu leżały narty i deska surfingowa.

Romeo-y-Cohiba

Prawdziwe?

IsoldA

Narty i deska namalowane, ale ta szyna, do której były przymocowane, to znaczy przymalowane, prawdziwa, ze stali i złota.

Romeo-y-Cohiba

Jaka szyna?

IsoldA

Nie wiem, jak to się fachowo nazywa, coś takiego na dach, zamiast bagażnika. Na szynie były czarne skórzane uchwyty, jak do ćwiczeń gimnastycznych, też prawdziwe. Poza tym prawdziwe były jeszcze klamki na drzwiach i felgi, nie z aluminium, a też ze stali i złota.

Romeo-y-Cohiba

Nie próbowałaś otwierać drzwi?

IsoldA

Przecież mówię, że drzwi nie było, same klamki. Poza tym nawet nie zdążyłam ich dotknąć. Ledwie zrobiłam kilka kroków w stronę jeepa, okno zaczęło się powolutku uchylać, widać zadziałał jakiś mechanizm. Byłam bardzo ciekawa, co jest za szybą, ale światło w pokoju przygasło i po kilku sekundach zrobiło się zupełnie ciemno. No, tak jak opowiadałeś. Weszłam na podest i dotknęłam ściany w tym miejscu, gdzie było okno jeepa. Znalazłam jakiś otwór, obmacałam go, rzeczywiście przypominał okno samochodu. Ale szyba opuściła się tylko trochę i nie mogłam przejść na drugą stronę ściany. Z okna leciutko wiało, jakby ktoś włączył klimatyzację. Wydawało mi się, że widzę światełko, pochyliłam się, żeby zajrzeć do auta, ale kiedy moja twarz znalazła się na wysokości otworu, coś uderzyło mnie w policzek, a potem usłyszałam okropny wrzask. Odskoczyłam, straciłam równowagę i spadłam z podium. W sali znów zapaliło się światło, najpierw przytłumione, potem coraz ostrzejsze, tak jak w kinie po seansie. Kiedy już mogłam się rozejrzeć, okno jeepa było zamknięte. Wybiegłam korytarzem na dwór i wróciłam. Z początku cała się trzęsłam, ale po drodze na szczęście mi przeszło. Teraz już nawet mnie to wszystko bawi.

Romeo-y-Cohiba

No dobrze, w jednej kwestii mamy jasność: najlepiej siedzieć cicho i niczego nie dotykać.

IsoldA

Mhmm, szczególnie twojego rr suva.

Romeo-y-Cohiba

To akurat twój rr suv.

IsoldA

A to niby dlaczego?

Romeo-y-Cohiba

Przecież był z twojej strony.

IsoldA

Ale ty siedziałeś w środku. Czyli twój.

Romeo-y-Cohiba

Jak mój, skoro go nawet nie widziałem?

IsoldA

A jak mój, skoro nawet nie mogę do niego wsiąść? Co najwyżej zajrzeć.

Romeo-y-Cohiba

OK, niech będzie, że nasz. Zgoda?

IsoldA

Zgoda.

Romeo-y-Cohiba

Izoldo… Muszę ci coś powiedzieć. Może to zabrzmi głupio, ale chcę, żebyś wiedziała. Cały czas o tobie myślę, właściwie nic innego mnie nie interesuje. Tak jakby wszystko, co nie dotyczy ciebie, krępowało mój umysł jak kula u nogi i nie pozwalało mu swobodnie pracować. Za to wszystko, co związane z tobą, zdaje mi się lekkie i radosne, jak bąbelki w szampanie. Ciągle chcę o tym myśleć.

IsoldA

Romeo, to faktycznie brzmi głupio. Ale to samo mogłabym ci powiedzieć o sobie.

Romeo-y-Cohiba

Może znowu się tam spotkamy? Na przykład jutro, za dnia? Spokojnie, bez pośpiechu. I bez krzyku.

IsoldA

A jeśli ktoś nas obserwuje? Wiesz, tam, w środku.

Romeo-y-Cohiba

Kiedy okno się otwiera, gaśnie światło.

IsoldA

A słyszałeś o kamerach na podczerwień? Mogą w kompletnych ciemnościach zrobić nawet film.

Romeo-y-Cohiba

I niby kto miałby go oglądać?

IsoldA

Na przykład twoja żona. Albo Ariadna we śnie.

Romeo-y-Cohiba

Nie mam żony. A na sny Ariadny gwiżdżę. Jeśli będziemy zwracać uwagę na podglądaczy, to szybko okaże się, że na świecie żyją sami podglądacze.

IsoldA

Racja. Jedyny sposób, żeby poczuć się, jakbyśmy byli sami, to zachowywać się tak, jakbyśmy byli sami.

Romeo-y-Cohiba

To co, jesteśmy umówieni?

IsoldA

Jutro o trzeciej, Romeo. I date your car.

Romeo-y-Cohiba

Our car. Moja zielonooka Lolito. Mono Lito.

IsoldA

A teraz spać, Cohiba. Do zobaczenia.

Nutscracker

Do zobaczenia, do zobaczenia. Monstrum, jesteś tutaj?

Monstradamus

Jestem. A gdzie mam być?

Nutscracker

No i jak ci się podobało?

Monstradamus

Nasz gospodarz pewnie popłakał się ze wzruszenia. Po prostu wieczór starogreckiej filozofii. Paradoksy Zenona. Achilles nie może jechać pięknym samochodem. Bo kiedy jedzie, nie widzi samochodu. Za to widzą przechodnie, i właściwie to oni nim jadą. A Achillesowi tylko się wydaje, że jedzie, tymczasem tak naprawdę to samochód jedzie Achillesem.

Nutscracker

Zawiść mnie zżera, a ciebie?

Monstradamus

A mnie nie bardzo. Nie lubię jeepów, siedzi się w nich za wysoko nad drogą. A poza tym rolls-royce SUV to już lekka przesada. Cohiba powinien jeździć alfą romeo.

Nutscracker

Nie mówię o bryce, alfa romeo, beta romeo, całkiem jak klasyfikacja samców w stadzie jakichś szympansów. Mówię o uczuciach.

Monstradamus

Też masz swoje uczucia. Oni mają miłość, a ty zawiść. Jak powiada towarzyszka Ariadna, wszystko to tylko różne stany skupienia przeszłości w hełmie grozy.

Nutscracker

I tym optymistycznym akcentem…

Monstradamus

O to to. Dobranoc.

:-)))

Organizm(-:

Ma ktoś ochotę pogadać?

Ariadna

Ja.

Nutscracker

I ja.

Monstradamus

Ja też, jeśli pozwolisz.

Organizm(-:

Ciekawe towarzystwo: Monstardamus, Ariadna, ja i Dziadek. Zauważyliście, że my czworo mamy ze sobą coś wspólnego?

Nutscracker

Trudno nie zauważyć. Wszyscy używany papieru toaletowego z gwiazdką.

Monstradamus

I jeszcze wszyscy bardzo kochamy życie.

Organizm(-:

Nie, to nie to, coś jeszcze.

Nutscracker

Jeszcze do dupy nas ostatnio karmią. Wszyscy wczoraj dostali te lazanie z trupa? A jak dzisiejszy wegetariański krwawy befsztyk?

Organizm(-:

Dalej nie to.

Monstradamus

Aha, już wiem. Nikt z nas jeszcze nie opowiadał o swoim labiryncie.

Ariadna

Też coś. Po prostu nikt mnie nie pytał.

Nutscracker

A opowiesz?

Ariadna

Jasne.

Nutscracker

No więc co masz za drzwiami?

Ariadna

Sypialnię.

Nutscracker

Jak to, zwyczajną sypialnię?

Ariadna

Nie, wcale nie zwyczajną. Jeśli czasami przeglądacie magazyny z eleganckim i modnym wystrojem wnętrz, mogliście już widzieć coś takiego. Łóżko zajmuje co najmniej połowę dużego pokoju. Materac taki, że nawet nie wiem, jak go opisać. Czysta poezja. Człowiek czuje się, jakby skoczył na spadochronie i swobodnie unosił się w powietrzu. Poduszki, kołdry, prześcieradła, wszystko najwyższej jakości. I klimatyzacja z mnóstwem programów. Można ustawić tak, że w pokoju wieje świeża morska bryza. Na oknie grube zasłony, które…

Nutscracker

Masz okno? Na co wychodzi?

Ariadna

Nie wiem. To chyba jakiś ogród, gałęzie drzew. Nic więcej nie widać.

Nutscracker

Próbowałaś otworzyć?

Ariadna

Nie otwiera się. Co tam jeszcze. Nad łóżkiem obłędny kinkiet, a w rogu nocny stolik. Jest jeszcze minibarek, ale nie z alkoholem, tylko z proszkami na sen. Najróżniejszymi, jest ich całe mnóstwo, są śliczne, kolorowe, każda fiolka z ulotką, ile tabletek można wziąć naraz, które wolno brać razem z innymi, a których nie, i tak dalej. Tylko ja wcale ich nie potrzebuję. Wystarczy, że przyłożę głowę do poduszki.

Nutscracker

To już wszystko?

Ariadna

Kiedy wychodzę z sypialni na dłużej, powiedzmy, na co najmniej godzinę, ktoś zmienia pościel i ściele łóżko. Ale ani razu nie widziałam, kto. A w sypialni nie ma drugich drzwi, tylko te do pokoju.

Nutscracker

I co o tym myślisz?

Ariadna

Nie myślę. Wolę mieć święty spokój.

Nutscracker

Od tego twojego labiryntu mogą się odleżyny porobić.

Ariadna

Słuchaj, Dziadku, nic nie zrozumiałeś. Mam taki materac, że nawet go nie czuję. Jakie odleżyny? Anioł mógłby tam spać bez żadnego szwanku dla skrzydeł.

Monstradamus

Ciekawa kwestia: jak śpią anioły.

Ariadna

Pewnie jak nietoperze, na koralowej grzędzie. A na pantoflach mają specjalne złote haczyki.

Monstradamus

Możliwe. Tylko wiszą głowami do góry, bo siła Bożej miłości przyciąga je bardziej niż Ziemia. Tak jak mówiła Ugli. Anioły są niematerialne.

Organizm(-:

Taaa, to jak niby poznawały córki człowiecze?

Nutscracker

A to już trzeba zapytać Ugli. Albo niech się dowie od tych swoich. Ugli, jesteś tutaj?

Monstradamus

A właśnie, skoro już mamy dowiadywać się czegoś każdy od tych swoich… Ariadno, obiecałaś, że jeśli znowu przyśni ci się nasza administracja, postarasz się przekazać jej jeszcze kilka pytań o hełm grozy…

Ariadna

Oczywiście.

Monstradamus

Ode mnie przekaż trzy. Pierwsze: chciałbym jednak wiedzieć, jak to jest, że z niczego powstaje cała reszta. Drugie: jakim cudem hełm grozy może znajdować się we własnej części, i czy to znaczy, że w tym drugim hełmie jest jeszcze trzeci, w trzecim czwarty i tak w nieskończoność, w obie strony? I ostatnie: jak właściwie działa wirówka labiryntowa?

Ariadna

Dobrze, przekażę.

Nutscracker

Przy okazji poproś jeszcze o parę słów na temat warkocza potylicznego. Jak dotąd nic o nim nie wiemy.

Organizm(-:

A ja jestem ciekawy, dlaczego to ustrojstwo nazywa się hełm grozy.

Ariadna

W porządku. Idę.

Monstradamus

Tak od razu?

Ariadna

Potem zapomnę, o co pytaliście.

Nutscracker

Idź, idź. A my wracajmy do tematu. Monstradamusie, co zacząłeś mówić o swoim labiryncie?

Monstradamus

Kiedy zacząłem?

Nutscracker

Kiedy Ugli opowiadała o katedrze. Pokazali jej tam coś w rodzaju tarczy strzelniczej i wyjaśnili, że to najbardziej mistyczny labirynt na świecie. A ty powiedziałeś, że nieprawda, że najbardziej mistyczny masz ty. No więc?

Monstradamus

Właściwie nie miałem racji. Najbardziej mistyczny ma Sartrik. Sartrik, jesteś tutaj?

Nutscracker

Uprzedzał, że się odłącza.

Monstradamus

Wobec tego najpierw ty opowiadaj. Albo Organizm.

Organizm(-:

OK, tylko u mnie nie ma nic ciekawego. Zwykły screen saver.

Monstradamus

Co?

Organizm(-:

W Windowsach jest taki screen saver, nazywa się maze. No i właśnie taki mam. Tylko nie z pikseli, a z desek. To jedyny w mojej pamięci wypadek, żeby soft przerobili na hard.

Monstradamus

Ktoś coś z tego rozumie?

Nutscracker

No ja, mniej więcej. To taki program.

Monstradamus

Oszczędza monitor?

Nutscracker

Na odwrót, włącza na pełną moc.

Monstradamus

To dlaczego nazywa się screen saver? Od czego niby zbawia?

Nutscracker

A to już niech Ugli zapyta kanoników. Zbawianie to ich specjalność.

UGLI 666

Jeżeli kpisz sobie ze Zbawiciela, grzeszny idioto, On ci to wybaczy. Ale od Ducha Świętego radzę trzymać się z daleka.

Nutscracker

O masz, wróciła. Tak coś mi się zdaje, że twój zbawiciel dorabia jeszcze na drugim etacie jako stwórca, co?

UGLI 666

Dobrze ci się zdaje.

Nutscracker

Wiesz, kogo on mi przypomina? Złośliwego, podrzędnego czarownika, któremu zachciało się podręczyć kotka. Włazi do ciemnej piwnicy, lepi kotka z gliny, ożywia, a potem – trach! – łebkiem o ścianę. I tak co weekend, setkami. A żeby nikt nie usłyszał miauczenia w piwnicy, czarownik nauczył kociaki filozofii stoickiej: prochem jestem i w proch się obrócę. I jeszcze zmusił je, żeby przez tych parę sekund życia gorliwie się do niego modliły.

Monstradamus

Dziadku, diabli wiedzą, co ci chodzi po głowie.

UGLI 666

No właśnie, diabli. To już wygląda na grzech przeciwko Duchowi Świętemu, lepiej uważaj, ja ci dobrze radzę. Bóg nie zmusza nas, żebyśmy się do Niego modlili. Sami wybieramy swoją drogę, właśnie po to, kiedy nas stwarzał, dał nam wolną wolę.

Nutscracker

Nie rozśmieszaj mnie, Ugli. Wolna wola. Życie jest jak upadek z dachu. Możesz się zatrzymać? Nie. Możesz zawrócić? Nie możesz. Możesz polecieć w bok? Tylko w reklamie gatek do skakania z dachu. Wolna wola polega na tym, że masz wybór: pierdnąć w locie albo wytrzymać do ziemi. I właśnie o to spierają się filozofowie.

UGLI 666

Czuję, Dziadku, że tobie akurat w każdej rozmowie wiecznie chce się pierdnąć. I muszę przyznać, że czasem ci się udaje.

Monstradamus

Dajcie już spokój, zupełne przedszkole. Co z tym screen saverem?

Organizm(-:

Standardowy program. Jeśli kilka minut nie ruszasz klawiatury, na ekranie wyrasta labirynt ze ścianami z czerwonej cegły, po którym jeździ kamera. Są tam różne ciekawostki, na przykład jak wpadniesz na kamień, wszystko przekręca się do góry nogami, podłoga wjeżdża na sufit, sufit na podłogę, a kamera na skrzyżowaniach skręca w drugą stronę. Albo wielki szczur, też gdzieś tam sobie biega. No i teraz mam dwa takie screen-savery. Jeden na monitorze, kiedy zostawiam was na dłużej samych, a drugi za drzwiami, całkiem realistyczny. Znalazłem nawet szczura – jakiś taki dywanik z pluszową mordą i łapami. Czasami szczur leży w przejściu. Czasami wisi przylepiony do sufitu. Kamienie przekręcacze też są, zwykłe bryły szarego plastiku. Tylko nic nie przekręcają. Jak dotknę takiego kamienia, labirynt się zawiesza.

Nutscracker

Jak zawiesza?

Organizm(-:

Tak sobie to nazwałem. Gaśnie światło, a nad kamieniem pojawia się komunikat: This program has performed an illegal operation and will be shut down. If the problem persist, contact the program vendor.

Nutscracker

I co potem?

Organizm(-:

Potem trzeba wracać do domu po ciemku. Nic przyjemnego, te głosy strasznie jadą mi po psychice.

Nutscracker

Jakie głosy?

Organizm(-:

Różne. Ciche, głośne, męskie, kobiece, niekiedy dziecięce. Czasem daleko, czasem tuż obok.

Nutscracker

Co mówią?

Organizm(-:

Ciągle to samo: I’m the vendor, Fm the vendor. What will you do? What can you do?

Nutscracker

A to ci się trafiło. A pogadać w cztery oczy pan Bill Gates nie raczy?

Organizm(-:

Nie raczy.

Monstradamus

Może i raczy, tylko ty nic z tego nie rozumiesz. Może ten zdechły szczur na suficie to właśnie Minotaur.

Organizm(-:

A może. W każdym razie jak nie dotykam tych kamieni i nie robię jeszcze paru rzeczy, mogę spokojnie chodzić po całym labiryncie. Po paru spacerach załapałem, że to żaden labirynt. Zwykła wielka piwnica z przepierzeniami ze sklejki.

Nutscracker

Próbowałeś połamać te przepierzenia?

Organizm(-:

Wystarczy, że ich dotknę, zaraz wszystko się wiesza. Potem trzeba wracać po ciemku przez głosy. Lepiej niczego nie ruszać.

Nutscracker

Znalazłeś środek labiryntu?

Organizm(-:

Znalazłem.

Nutscracker

Co tam jest?

Organizm(-:

Pokoik z napisem Open GL na ścianie. Ten sam napis jest w prawdziwym wygaszaczu, tylko że tam wisi w powietrzu. A tutaj jest namalowany farbą olejną na sklejce. Co to właściwie znaczy?

Nutscracker

Monstrum? Wiesz?

Monstradamus

Open General Licence. Albo może Open Great Labirinth.

Organizm(-:

Jest jeszcze krzesło i lustro.

Nutscracker

Jasne. Zwierciadło Tarkowskiego.

Organizm(-:

Długo przed nim siedziałem. Czułem, że zaraz zrozumiem coś bardzo ważnego. Ale w końcu nic nie zrozumiałem.

Monstradamus

Zawsze tak jest.

Organizm(-:

Co znaczy zawsze? Zawsze, kiedy długo siedzisz na krześle przed lustrem?

Monstradamus

Zawsze, kiedy wydaje ci się, że zaraz zrozumiesz coś ważnego. To jak świst kuli albo warkot samolotu. Jeżeli je słyszysz, to znaczy, że przelatują obok.

Nutscracker

Słuchaj, Organizm, a skąd wiedziałeś, że środek labiryntu jest właśnie tam gdzie to krzesło i lustro?

Organizm(-:

Bo znalazłem krzesło i lustro. Po co by tam stały?

Monstradamus

No pewnie.

Nutscracker

Monstrum, a jak tam twój labirynt? Skręca mnie już z ciekawości.

Monstradamus

Umawialiśmy się, najpierw ty.

Nutscracker

Dobra, ja to ja. Mam coś w rodzaju studia montażu w telewizji. Profesjonalny sprzęt, betacam vcr, specjalny monitor, różne miksery, nie bardzo wiem do czego. Wszystko jak trzeba. A, i wisi tam taki odjechany plakat: pies w pustym białym pokoju. Na ścianie przed psem coś w rodzaju tablicy rozdzielczej z kilkoma żarówkami. Palą się tylko dwie – po prawej czerwona i po lewej niebieska. Pod żarówkami jest dzwonek, naokoło narysowane fale dźwiękowe, czyli dzwoni. Pies ma wszczepioną w czaszkę elektrodę, od elektrody idą do tablicy kable. Aha, i jeszcze rozcięcie na brzuchu, zaklejone plastrem, z rurką. Rurka biegnie do kolby na podłodze, skapują tam soki żołądkowe. Prawa łapa psa uniesiona, język wywieszony, uszy postawione, w oczach sama miłość. Na dole napis: Daj łapę, przyjacielu! Po prostu wysiadłem. Skąd ci moderatorzy wiedzieli? Dopiero potem przypomniałem sobie, że sam wam opowiadałem o suce Pawłowa. Pod plakatem stoi sejf pełen kaset z nagraniami The Hornists of Plenitude, to coś jakby międzynarodowy program z fajnym zwiastunem: kula ziemska między dwoma rogami. Na wszystkich kasetach jest z grubsza to samo: wystąpienia osób kandydujących do roli Tezeusza. Większość kandydatów to mężczyźni w średnim wieku, z sympatycznymi twarzami i dobrą dykcją. Każdy siedzi pod jakimś logo, przed rządkiem mikrofonów. Obiecuje rozprawić się z Minotaurem i wyprowadzić wszystkich z labiryntu. Wcześniej oczywiście tłumaczy, czym jest według niego labirynt i kim jest Minotaur.

Monstradamus

Dużo jest tych hipotez?

Nutscracker

Od metra.

Monstradamus

Na przykład?

Nutscracker

No, na przykład ostatni kandydat. Wysoki siwy mężczyzna. Profesor historii, szlachetna twarz, świetnie ubrany. Logo też niezłe, coś w rodzaju rycerskiego herbu: bycza czaszka w sieci na tle krat. Profesor powiedział, że labirynt symbolizuje mózg. Mózg w otwartej czaszce nawet zewnętrznie przypomina klasyczny labirynt. Minotaur to zwierzęca natura umysłu, a Tezeusz – ludzka. Zwierzęca jest oczywiście silniejsza, ale ostatecznie jednak zwycięża ludzka, i na tym właśnie polega ewolucja historyczna. Pośrodku labiryntu znajduje się krzyż, który symbolizuje spotkanie pierwiastka ludzkiego ze zwierzęcym. Tam również, w przejściu inicjacyjnym, Tezeusz spotyka i zabija wroga. Zwyciężyć Minotaura można tylko w sobie, powiedział profesor. Powinniśmy bezlitośnie zdusić bestię, żeby mieć pełne moralne prawo zmienić nazwę hełm grozy na hełm cywilizacji i postępu.

Monstradamus

A jaki jest jego program?

Nutscracker

W labiryncie należy skręcić dwa razy w prawo i raz w lewo, potem znów dwa razy w prawo i raz w lewo, i tak do końca.

Monstradamus

Opowiedz o kimś jeszcze.

Nutscracker

Przedostatni. Francuz. Brzmiał najsensowniej z nich wszystkich, wyglądał też czadowo – wyświechtany chiński trencz, fajka w zębach i strzecha nastroszonych włosów. Logo miał takie: biało-czerwona szachownica, na białych polach motyle, na czerwonych litery różnych alfabetów. Najpierw kilka minut patrzył w kamerę, potem rozwichrzył włosy i oświadczył, że zacznie od truizmu. Podstawowym osiągnięciem współczesnej francuskiej filozofii, powiedział, jest to, że po raz pierwszy udało jej się bezkonfliktowo połączyć wartości liberalne z rewolucyjnym etosem w ramach pobudzonej seksualnie świadomości. Potem znów ponad minutę gapił się w kamerę, a jeszcze potem podniósł palec i szeptem wyjaśnił, że powyższe stwierdzenie, jakkolwiek kryształowo jasne i oczywiste, już samo w sobie jest labiryntem, ponieważ labirynt pojawia się podczas każdej rozmowy ze sobą czy z innym człowiekiem, i każdy z nas staje się w takiej sytuacji Minotaurem albo jego ofiarą. I nic nie możemy z tym zrobić. Ale, ciągnął, chociaż nic nie możemy z tym zrobić, jednak możemy to coś zrobić z czymś innym. A konkretnie, możemy wprowadzić termin szerszy niż labirynt – możemy zacząć mówić o dyskursie.

Monstradamus

O matko. Jak słyszę słowo dyskurs, zaraz łapię się za simulacrum.

Nutscracker

Dyskurs, powiedział ten kudłaty, jest przestrzenią, w której rodzą się słowa i pojęcia, labirynty i Minotaury, Tezeusze i Ariadny. Zresztą sam dyskurs rodzi się w dyskursie. Cały paradoks polega jednak na tym, że chociaż w dyskursie pojawia się cała przyroda, w przyrodzie dyskursu nie ma, dopiero go odkrywamy. Jeszcze jeden dramatyczny dysonans: wprawdzie wszystko rodzi się w dyskursie, ale sam dyskurs bez państwowych czy prywatnych dotacji żyje najwyżej trzy dni, potem zamiera na zawsze. Dlatego podstawowym zadaniem społeczeństwa jest dotowanie dyskursu.

Monstradamus

Z dyskursem wszystko jasne, a co mówił o labiryncie?

Nutscracker

O labiryncie mówił bardzo szybko, sporo przegapiłem. Generalnie labirynt pojawia się, kiedy musimy podjąć jakąś decyzję i mamy kilka wariantów do wyboru, i składa się z naszych potencjalnych preferencji motywowanych naturą języka, strukturą danej chwili i charakterem sponsora. Dalej już mało co rozumiałem, pamiętam tylko, że nagle zaczął śpiewać Międzynarodówkę, najpierw tak głośno, bojowo, a po minucie ni z tego, ni z owego przeszedł na Happy birthday to you.

Monstradamus

To się nazywa różnorodność dyskursów. Pamiętam ze studiów. Co mówił o Minotaurze?

Nutscracker

Że Minotaur to ty.

Monstradamus

Ja?

Nutscracker

Wyluzuj. Nie miał na myśli konkretnie ciebie. Spojrzał prosto w kamerę, w oczy widza, machnął rękami jak orzeł skrzydłami i ryknął: Minotaure! Minotaure, c’est toi!! Tu es Minotaure!!! Potem się uspokoił. Musisz zrozumieć, powiedział, że Minotaur jest projekcją twojego umysłu, czyli tobą samym.

Monstradamus

A miał jakiś pomysł, co z tym wszystkim zrobić?

Nutscracker

Jak to co? Znaleźć sponsora i kontynuować dyskurs.

Monstradamus

A jak przejść labirynt?

Nutscracker

Trzymać się dyskursu.

Monstradamus

Ciekawe.

Nutscracker

Prawdę mówiąc, dalej nie mam pojęcia, co to jest ten dyskurs, chociaż kudłaty w kółko o nim gadał.

Monstradamus

To taki klej, który na amen przykleja do ciebie hełm grozy. Potem już go nie zdejmiesz.

Nutscracker

Weź mnie nie strasz.

Monstradamus

To ty mnie straszysz, od dobrej godziny. Wśród tych kandydatów były jakieś kobiety?

Nutscracker

Tak. Była jedna sympatyczna panna, wyglądała jak lekarz psychiatra. Logo też z tej parafii: byk z łańcuchem na kozetce. Nie pamiętam już wszystkiego, co mówiła, ale generalnie chodziło o to, że Minotaura zwyciężyć można tylko w jeden sposób: musimy przestać uważać się za jego ofiary. Wtedy Minotaur po prostu zniknie. Każdy ma swojego Minotaura, powiedziała, ale tak naprawdę to nie on prześladuje nas, tylko my jego. A labirynt, w którym go szukamy, to zamykające się w mózgu dopaminowe łańcuchy rozkoszy, które każdy człowiek ma swoje, niepowtarzalne, jak odciski palców. Labirynt przejść można bardzo prosto. Powiedzmy, że stoisz u wejścia do dziesięciu identycznych korytarzy. Wybierasz właściwy, kierując się nie obawami i zabobonem, tylko zdrowym rozsądkiem.

Monstradamus

I co, wybrałeś?

Nutscracker

Korytarz?

Monstradamus

Nie, kandydata.

Nutscracker

Na razie nie bardzo rozumiem, do czego oni właściwie kandydują. Na jaki urząd, na jaką kadencję. I jak chcą wyprowadzić mnie z labiryntu, skoro w moim pokoju nie ma drzwi ani okien.

Monstradamus

Poinstruują cię w telewizji. Kto jak kto, ale ty powinieneś się tego spodziewać. Pamiętasz coś jeszcze?

Nutscracker

Przeglądałem to wszystko na przyspieszonym przewijaniu, słuchałem po parę minut, tylko żeby się z grubsza połapać, o co chodzi. Kiedy gadają, masz wrażenie, że to wszystko takie ciekawe i odkrywcze. A jak już obejrzysz kasetę, wszystko zapominasz. Jakiś Amerykanin mówił, że labirynt to Internet. Że mieszka w nim jakaś istota, która włamuje się do naszej świadomości. I że to jest właśnie Minotaur, wcale nie człowiek-byk, tylko człowiek-pająk. Skoro jest world wide web, powiedział, musi być też soul sucking spider. Wyjaśnił też, dlaczego Minotaur ma dwa imiona. Okazuje się, że Minotaur to politycznie poprawna wersja imienia Asterisk. Dlatego zawsze zamiast Asterisk powinniśmy mówić Minotaur, a zamiast Minotaur – Asterisk. Właściwie można używać obu imion, tylko nie wtedy, kiedy dany wariant wydaje nam się na miejscu, a odwrotnie. Był też niezły Niemiec, który dowodził, że Minotaur to duch czasów, Zeitgeist, który ujawnił się w postaci choroby wściekłych krów i stąd jego symboliczna reprezentacja w postaci człowieka z głową byka. W sztuce odpowiada mu postmodernizm, który jest właśnie BSE kultury zmuszonej do karmienia się proszkiem z własnych kości. A w polityce to to, co widzisz i czujesz, kiedy włączasz telewizor. Potem był Włoch ubrany na czarno, powiedział, że Minotaur – dziwnie wymawiał, jakoś Mondotaur – jest istotą o ciele skonstruowanym z masy dolarowej. To kompletna głupota wierzyć, że światem można rządzić za pomocą pieniądza. Rządzi sam pieniądz. Mondotaur to nieczysty duch, który panuje nad światem i zmusza wszystkich bez wyjątku ludzi, żeby błądzili w cuchnącym labiryncie swoich trzewi. A jego dwa rogi to… zapomniałem.

Monstradamus

Nieważne, mogę sobie wyobrazić.

Nutscracker

Potem występował duchowny o dobrych oczach i wyjaśniał, że twórca labiryntu jest naszym zbawcą i że bardzo nas kocha. Mniej więcej tak, dodał, jak my kochamy małe dzieci.

Monstradamus

A konkretne propozycje wyjścia?

Nutscracker

Wszystkie sprowadzały się do tego, ile razy skręcić w prawo, ile w lewo i w jakiej kolejności. Każdy miał własną koncepcję.

Monstradamus

Niewykluczone, że właśnie o to chodzi. Zamiast główkować, gdzie jest wyjście, trzeba zrozumieć, że życie to rozdroże, na którym właśnie stoisz. Wtedy labirynt zniknie, bo przecież istnieje tylko w naszym umyśle, a w rzeczywistości stoimy przed prostym wyborem: dokąd teraz?

Nutscracker

Aha. I Minotaur nic nam nie zrobi, bo teraźniejszych nas już nie będzie, kiedy nas dogoni. Któryś z nich też to mówił.

Organizm(-:

Monstradamusie, a ty co masz za drzwiami? Powiedz wreszcie, zostałeś już ostatni.

Monstradamus

Pewnie cię rozczaruję.

Organizm(-:

To się zobaczy. No więc?

Monstradamus

Ślepy korytarz.

Nutscracker

Że co?

Monstradamus

Kilkumetrowy ślepy korytarz zakończony betonową ścianą. Na ścianie koszmarne graffiti. Albo tylko mi się wydaje, że koszmarne. Namalowany fluorescencyjną fioletową farbą odcisk pieczęci, jak na urzędowym dokumencie z piekła. Pośrodku rzymskie VII, a wokół spiralny napis z gatunku tych, które kaligrafują na murach szczeniaki z blokowisk. Jakieś zygzaki, zawijasy, strzałki, kanty, słowa nie da się z tego zrozumieć. Za to nieźle działa na wyobraźnię.

Nutscracker

Po prostu ślepy korytarz?

Monstradamus

Tak.

Nutscracker

I to wszystko?

Monstradamus

Niezupełnie. Koło ściany, zaraz pod pieczęcią, stoi stół. Obok taboret. Na stole czysta kartka papieru, ołówek i pistolet z jednym nabojem.

Nutscracker

A labirynt?

Monstradamus

Myślę, że zaczyna się dalej.

Organizm(-:

Faktycznie, klasyczna prostota i piękno, pozazdrościć.

Monstradamus

Zazdrościć nie ma czego. Też masz ślepy korytarz, tylko dłuższy i z przepierzeniami ze sklejki. Dziadek zamiast sklejki ma telewizor. Wszyscy siedzimy w ślepych korytarzach. Po prostu niektórzy dostrzegają to dopiero po jakimś czasie.

Nutscracker

I może właśnie o to chodzi, kto kiedy się zorientuje. Nie uważasz, że ten „jakiś czas”, po którym łapiesz, w czym rzecz, to jest właśnie życie?

Monstradamus

Możliwe. Tyle że nudzą mnie już te labirynty, w których nie sposób ani się zgubić, ani odnaleźć wyjście. I wszystkie te Minotaury z rogami na xxx, które obiecują od ręki powieść nas ku gwiazdom. Ciekawe, co zamiast gwiazd zobaczy taki Tezeusz? Dużo bym dał, żeby się dowiedzieć.

Nutscracker

Jaka różnica, co zobaczy Tezeusz?

Monstradamus

Możliwość wyjścia, Dziadku, zależy od tego, czy widzisz jakieś wyjście.

Nutscracker

Tłumaczyłem już, że dla hełmiaka to nie całkiem tak. Hełmiak może widzieć, co tylko chcesz. Nawet schemat własnego hełmu. Tylko co z tego.

Monstradamus

Właśnie to mnie interesuje: co ma na karku – łeb czy może hełm grozy? Hej, Tezeuszu! Wiem, że mnie słyszysz!

Nutscracker

Szczerze mówiąc, długo myślałem, że to ty jesteś Tezeuszem.

Organizm(-:

A ja byłem pewien, że on jest Minotaurem.

Monstradamus

Już wam to wyjaśniałem. Wszystko zależy od tego, w której części wirówki labiryntowej pęka bańka nadziei.

Sartrik

A nikt z was nie pomyślał, że może Tezeusz to ja?

Nutscracker

Cześć, Sartrik. A wiesz, że jakoś nie.

Organizm(-:

Taaa, na to bym nie wpadł.

Sartrik

Nie pajacuj, palancie.

Organizm)-:

Odłączam się. Sami z nim gadajcie.

Sartrik

Monstradamus powiedział przed chwilą, że wszystko zależy od tego, co widzimy. Czyli jeśli ktoś widzi to, co najważniejsze, musi być Tezeuszem, tak? Monstradamus, dobrze gadam?

Monstradamus

Może i dobrze. Tylko co jest najważniejsze?

Sartrik

Czekaj, luzik. Zauważyłeś, że nie istniejemy tu jednocześnie, tylko po kolei?

Monstradamus

Ciekawe. Chodzi ci o ten czat?

Sartrik

Nie, tak w ogóle. Jak nie łapiesz, zapytam inaczej. Hełm grozy jest maszynerią. Co ją napędza? Zamiast benzyny?

Nutscracker

Temu panu już dziękujemy. Delirium. Niech mu dadzą kroplówkę.

Monstradamus

Zaraz, Dziadku. No więc co zamiast benzyny?

Nutscracker

Niech zgadnę. Wódka?

Sartrik

Czemu zaraz wódka? Myślisz, że jestem jakimś zapitym xxx i nic już nie jarzę?

Monstradamus

Sartrik, do rzeczy.

Sartrik

Pamiętacie, Ariadna spojrzała w lustro i zobaczyła kapelusik z woalką, a potem dotarło do niej, że to był hełm grozy? Benzyną dla całej tej jazdy była sama Ariadna, łapiecie? Wszystko zrobione jest z tego, kto widzi. Dlatego że z niczego innego nie da się tego zrobić. Bez Ariadny nie będzie żadnych kapelusików, woalek ani konwalii. Nic nie będzie. Jasne? Tezeusz to ten, kto przegląda się w lustrze, a Minotaur to to, co Tezeusz widzi, bo ma na głowie hełm grozy.

Monstradamus

Chcesz powiedzieć, że Minotaur to po prostu iluzja?

Sartrik

Słuchaj, co mówię, to dowiesz się, co chcę powiedzieć. Tezeusz widzi ten spiżowy pysk z rogami dlatego, że patrzy na swoje odbicie przez dziurki. Bez Tezeusza nie ma żadnego Minotaura, xxx.

Nutscracker

Monstrum, rozumiesz coś z tego?

Monstradamus

Naturalnie. Jeśli założysz maskę Batmana i spojrzysz w lustro, zobaczysz Batmana. Ale maska nigdy nie zobaczy samej siebie.

Sartrik

No mówię. Cały ten hełm grozy to zwykłe odbicie, które widzi Tezeusz, i tyle. Ale jeśli Tezeusz uzna, że w lustrze naprawdę stoi jakiś Minotaur, i zacznie na niego bluzgać i wciągać go w dyskusje o życiu, wtedy Minotaur faktycznie się pojawi. I to jak się pojawi. I koniec zabawy, hełm zostaje na zawsze. Dotarło do was, idioci? Jak mówię, że wiem, to wiem.

Nutscracker

Taaa, malutkie białe minotaury brykają mu po ścianach, to ci dopiero labirynt! Nawet nie trzeba wychodzić.

Monstradamus

A dlaczego niby tacy z nas idioci?

Sartrik

A dlatego, że jesteście częściami tego hełmu grozy. Już dawno się połapałem. Co za xxx. Wszyscy, ale to wszyscy: wszyscy przyjaciele, wszyscy wrogowie są tylko częściami tego xxx hełmu! Nie mówię teraz o was. W tym sensie, że nie jesteście moimi przyjaciółmi. Ani wrogami. Jesteście tylko częściami. Na przykład ty, Monstradamus, i ty, Dziadu, wy jesteście rogami. I jeszcze kiedyś dostaniecie po rogach. Ariadna jest labiryntem, ale poza tym całkiem w porządku panna. Ugli to przeszłość, od której chce mi się rzygać. A Organizm – przyszłość, od której rzygam jeszcze pięć razy bardziej. Kto został? Romeo ze swoją Izoldą? Oni są tym obosiecznym xxx, który xxx cały ten xxx.

Nutscracker

A ty pewnie jesteś Tezeuszem, co?

Sartrik

Jestem. Dlatego nigdy z wami nie gadam.

Nutscracker

Weź nam to lepiej udowodnij.

Sartrik

Co tu udowadniać, wszyscy jesteście jakimiś widziadłami, ja jeden zostałem żywy. Wisicie jak kajdany na zwojach mojego mózgu. Wszystkie te wasze rollsrojsy i Lolity, Ferrari i Berlusconi, te wasze świeżo wygolone mordy, to wasze koło fortuny, na którym dzień w dzień xxx was w xxx blenderami z telezakupów – całe to xxx zrobiliście z mojej głowy! I jeszcze macie mnie za nic, a ja was za wszystko. Tak? W mojej własnej głowie!! Ale przyjdzie dzień, kiedy was wszystkich wyxxx, jeszcze jak wyxxx! Zęby będziecie wybierać z własnego xxxxxxxxxxxx!

Nutscracker

I co, Monstrum, dalej wszystko „naturalnie” rozumiesz?

Monstradamus

Tak, zdaje mi się, że tak. Chociaż nie jestem pewien.

Nutscracker

No to przetłumacz z tej łaciny.

Monstradamus

Całkiem niegłupia myśl. On chce powiedzieć, że hełm grozy to cała zawartość umysłu, która próbuje ten umysł zastąpić, przekonując, że zawartość istnieje, a umysł, który ją produkuje, nie. Albo że umysł to tylko jego funkcja.

Nutscracker

Kogo przekonując?

Monstradamus

Siebie. Przecież nie umysł. Dla umysłu to wszystko jest, jak powiedział Sartrik, jednym wielkim xxx.

Nutscracker

A gdzie przekonując?

Monstradamus

Jak to gdzie. W umyśle. A gdzie niby?

Nutscracker

Bez flaszki nie idzie się połapać w tych waszych mądrościach. W każdym razie ja odpadam.

Sartrik

Ty, Monstradamus, a ty jesteś gość, no w xxx! Ale walnąłeś! Nawet do mnie dotarło! No, xxx, to jest coś! Jak tak dalej pomyśleć, wychodzi, że wszystkich tych angielskich astrofizyków, całą tę xxx akademię trzeba by zapuszkować!

Monstradamus

Czemu zaraz zapuszkować. Niech się dalej wygłupiają.

Sartrik

No jesteś se!!! Kurna, no mówiłem – Tezeusz. O w mordę!

Nutscracker

Tak, tak, Sartrik, z ciebie też niezły Tezeusz. Co, znalazłeś już wyjście?

Sartrik

Dawno znalazłem, tylko teraz pełza tam w xxx węży, same węże. Sxxx stąd, jak tylko się rozpełzną.

:-(())

Monstradamus

Dzień dobry, Ariadno!

Ariadna

Dzień dobry.

Monstradamus

Spotkałaś karła?

Ariadna

Spotkałam.

Monstradamus

Opowiadaj.

Ariadna

Byłam w budynku na placu przed fontanną. Pamiętacie, już wam o nim mówiłam. Jest jakiś ponury, jakby kiedyś był w nim pożar, a potem kilkakrotnie ktoś usiłował zrobić remont, ale bez rezultatu. W środku to samo. Po prostu odmalowane pogorzelisko. Sama nie wiem, dlaczego mi się tak zdaje. Niby wszystko jest nowe, drogie i eleganckie, jak w szklanych pałacach-biurowcach. Świeże, chłodne i czyste powietrze, nie czuć spalenizny. Ale cały czas miałam wrażenie, że wystarczy zdjąć ze ścian dębowe boazerie i pod nimi będzie osmolony kamień.

Monstradamus

Skąd wiedziałaś, że to ten sam budynek?

Ariadna

Podeszłam do okna i wyjrzałam. Na dole była fontanna z wężami, ta, przy której po raz pierwszy zobaczyłam Asteriska. Dalej zaczynała się szeroka ulica z palmami w donicach. Biegła aż na skraj miasta, zamykał ją wielki łuk tryumfalny zasypany żółtymi liśćmi. Przed łukiem stała na ziemi ogromna spiżowa głowa, pewnie wielkości ciężarówki. Do jej ucha prowadziła drabinka linowa, a na czole była gwiazdka i napis: Pomnik Nieznanego Hełmiaka.

Monstradamus

Skąd znasz takie szczegóły?

Ariadna

Dobrze się przyjrzałam.

Monstradamus

I przeczytałaś napis? Z takiej odległości?

Ariadna

We śnie nie ma żadnych odległości. Jest tylko to, co ci się akurat śni. Mnie się śniło, że na czole był taki napis. A o odległościach nie śniło mi się nic.

Monstradamus

Jasne. Co jeszcze widziałaś?

Ariadna

Im dalej od głównej ulicy, tym mniejsze domy. Na skraju miasta mur, i za nim beżową pustynię. Jeszcze dalej, na horyzoncie, ciemnoniebieskie góry, albo może obłoki tuż przed zmierzchem. Więcej nie zdążyłam zobaczyć, bo w korytarzu pojawił się jeden z karłów. Spieszył się dokądś i wyglądał bardzo wojowniczo – ściągnął nawet opończę pasem z małą szablą. W przelocie pomachał, żebym szła za nim. Wchodziliśmy po schodach. Zapytałam go o coś, ale kazał mi milczeć. Powiedział, że jego pan jest w niebezpieczeństwie, że ktoś chce go zabić. Dlatego wszystkie pytania i odpowiedzi trzeba teraz starannie rejestrować. Zapytałam, kto chce zabić jego pana, ale wymamrotał, że odpowiedź na to pytanie również musi znaleźć się w aktach. Weszliśmy do niewielkiego pomieszczenia obstawionego regałami pełnymi teczek, chyba jakiegoś archiwum. Na środku był okrągły stół, jakby podwójny, z obrotową drewnianą tacą nad blatem. Kiedyś takie stoły stały w bufetach, żeby każdy mógł sobie szybko przysunąć dowolną potrawę, kręcąc górną tacą. Karzeł usiadł i wskazał mi miejsce naprzeciwko. Usiadłam. Przede mną stał kałamarz z najprawdziwszym gęsim piórem i teczka z papierem. Przed karłem identyczny kałamarz i teczka. Karzeł polecił mi napisać pytanie i położyć kartkę na tacy. Napisałam: kto chce zabić Minotaura? Pióro pisało bardzo miękko i cienko. Tymczasem karzeł wyciągnął kartkę ze swojej teczki i też coś napisał. Położyliśmy kartki na tacy, karzeł obrócił ją o sto osiemdziesiąt stopni i moje pytanie znalazło się przed nim, a jego odpowiedź – przede mną. Bardzo zwięzła: Sama dobrze wiesz. Aha, i na firmowym papierze z logo. Wyglądało na to, że znał moje pytanie, wcale nie musiał go czytać.

Nutscracker

Logo?

Ariadna

Gwiazdka otoczona wieńcem z liści laurowych. Wyglądała solidnie, była nawet trochę wypukła, sprawdziłam. Tłoczona. Pod logo był napis: per astera ad asterisk. I jeszcze znaki wodne na samym papierze. Poza tym w prawym górnym rogu każdej kartki trzycyfrowy numer ewidencyjny, taki jak na drukach ścisłego zarachowania. Monstradamusie, co oznacza ten napis?

Monstradamus

Jest taka dewiza: per aspera ad astra – przez trudy do gwiazd. A tutaj, analogicznie…

Organizm(-:

Przez xxx do xxx.

Monstradamus

Hmm, to wyjątkowo poetycki przekład. Co dalej, Ariadno?

Ariadna

Dalej pisałam pytania, a on odpowiedzi. Wiecie co, może od razu przepiszę wam wszystko po kolei.

Monstradamus

Jak to przepiszesz? Masz te kartki?

Ariadna

Mam.

Monstradamus

Skąd się u ciebie wzięły?

Ariadna

Nie wiem. Kiedy się obudziłam, leżały koło łóżka. Może podrzucił je ten ktoś, kto tu sprząta.

Monstradamus

I nic nie zauważyłaś?

Nutscracker

Monstrum, przypominasz człowieka, który zamienił się w byka, a dziwi go jedynie, że ma dzwoneczek na ogonie.

Monstradamus

Z tym bykiem to jakaś aluzja?

Ariadna

Słuchajcie, odpowiem na wasze pytania i znikam stąd, dobrze? Potem możecie sobie dyskutować.

Monstradamus

Już już, Ariadno.

Ariadna

Pierwsze pytanie już było. Drugie:

W jaki sposób z niczego może powstawać cała reszta?

Odpowiedź:

Vide odpowiedź na następne pytanie.

Następne pytanie:

W jaki sposób hełm grozy może znajdować się wewnątrz własnej części?

Odpowiedź:

Hełm grozy rozszczepia to jedyne, co jest, na mnóstwo tego, czego nie ma. Ale ponieważ sam hełm nie jest tym jedynym, co jest, musi zaliczać się do mnóstwa tego, czego nie ma. A to, czego nie ma, może wchodzić ze sobą w dowolne wyobrażalne i niewyobrażalne kombinacje, ponieważ kombinacje te i tak nie istnieją nigdzie poza hełmem grozy, którego właściwie też nie ma.

Pytanie:

Czy to znaczy, że w hełmie jest drugi hełm, a w tym drugim jeszcze trzeci, w trzecim czwarty i tak w nieskończoność, w obie strony?

Odpowiedź:

Osoba A może być częścią hełmu grozy, który znajduje się na głowie osoby B, i jednocześnie B może stanowić część hełmu grozy, znajdującego się na głowie A. To jest właśnie ostateczna nieskończoność w obie strony, przy czym A i B przeważnie są całkiem przyzwoitymi ludźmi.

Pytanie:

Prośba o krótki komentarz nt. warkocza potylicznego.

Odpowiedź:

Z długim warkoczem dziewczyna piękna jest jak malina.

Nutscracker

Całkiem sensownie.

Ariadna

Pytanie:

Jak działa wirówka labiryntowa? Tutaj zdarzyło się coś dziwnego. Karzeł nabazgrał odpowiedź, zanim jeszcze skończyłam pisać pytanie. Zaczekał na mnie, odłożył swoją kartkę i zaczął obracać tacę. Ale w połowie jakby się rozmyślił i serdecznym tonem zapytał: Podoba ci się tu u nas? Tylko powiedz szczerze. Odpowiedziałam: Nie bardzo. A jeśli szczerze, to wcale mi się nie podoba. Wtedy puścił tacę dalej i dostałam kartkę z odpowiedzią: No i właśnie tak działa wirówka labiryntowa.

Organizm(-:

Wszystko jasne. Good, bad, UGLI. A zapytałaś, skąd się wzięła nazwa hełmu grozy? Pamiętasz, prosiłem cię o to?

Ariadna

Pamiętam. To było ostatnie pytanie, które zdążyłam zadać.

Organizm(-:

I co?

Ariadna

Karzeł przeprosił i powiedział, że chwilowo skończył mu się papier firmowy. Ale obiecał, że niedługo na pewno odpowie.

Nutscracker

I co dalej?

Ariadna

Dobiegł nas niski i nieprzyjemny głos jakiegoś rogu, albo może trąby. Albo muczenie, nie wiem. Zaskoczony karzeł strącił ze stołu swój kałamarz, kałamarz rozbił się i na podłodze rozlała się wielka niebieska kałuża. Karzeł oświadczył, że jego pan wzywa go na pomoc, po czym wybiegł z archiwum. Na pożegnanie krzyknął, że prawdopodobnie już wkrótce poleje się krew, ale że ta krew zostanie potem pomszczona.

Nutscracker

Krew?

Ariadna

Tak.

Romeo-y-Cohiba

Pogadaliście sobie? To zróbcie miejsce innym.

Nutscracker

Słuchaj, Romeo, nikt ci tu nie chce przeszkadzać.

Romeo-y-Cohiba

Izoldo, jesteś?

IsoldA

Jestem. Jak wczoraj wróciłeś, bydlaku?

Romeo-y-Cohiba

Dlaczego zaraz bydlaku?

IsoldA

A jak mam ci mówić po czymś takim?

Romeo-y-Cohiba

Po czym?

IsoldA

Po tym, jak się zachowałeś.

Romeo-y-Cohiba

Ja? Ja?? Jak ja się zachowałem?

IsoldA

Nie udawaj idioty.

Romeo-y-Cohiba

Może załatwimy to na osobności?

IsoldA

Co, ich się wstydzisz, a mnie jakoś nie? I jeszcze w dodatku pytasz, jak się zachowałeś? Dobrze, zaraz ci powiem. Jak tępe zwierzę, tak się zachowałeś. I to wyjątkowo bezczelne i zboczone zwierzę, przekonane o własnej bezkarności.

Romeo-y-Cohiba

No pięknie. Naprawdę pięknie. Wobec tego też ci coś powiem. Przez ten twój wczorajszy obrzydliwy numer czuję się jak skopany. Mam wrażenie, że ktoś wlał we mnie jakieś plugastwo, które teraz chlupie w głowie, aż się żyć odechciewa.

IsoldA

O tak, z tym wlewaniem plugastwa trafiłeś w dziesiątkę, mnie by nawet przez klawiaturę nie przeszły takie słowa. Ale mówię, trafiłeś, bo właśnie tak się czuję. Nigdy bym się nie spodziewała, że przez tak mały otwór…

Romeo-y-Cohiba

Wystarczy. Nie chcę, żeby ostatnim, co ode mnie usłyszysz, to znaczy zobaczysz, były wulgarne przekleństwa. Lepiej już przestań. Zauważyłaś, że wczoraj wieczorem długo mnie nie było? Wiesz, dlaczego? Najpierw nie mogłem znaleźć drogi, ktoś pozmieniał wszystkie moje oznaczenia na rozstajach. Zgubiłem się i trafiłem w takie miejsce, gdzie nigdy wcześniej nie byłem. Ślepa alejka, i na końcu stylowa, czerwona budka telefoniczna z herbem Wielkiej Brytanii. Kiedyś takie stały w Londynie. Wszedłem i znalazłem tabliczkę z adresem: Hampton Court Maze, Blind Alley #4, East. A pod spodem ktoś napisał ołówkiem numer telefonu i imię Izolda. Dzwoniłem chyba ze sto razy. Cały czas było zajęte i w końcu domyśliłem się, że nic z tego nie będzie. Ale za każdym razem, kiedy wykręcałem numer, wierzyłem przez kilka sekund, że za chwilę wreszcie usłyszę twój głos. Moja Lozolda. Moja Legalita. I ta nadzieja, zapierająca dech w piersiach, zatrzymująca na moment bicie serca, jak na rozbiegu narciarskim tuż przed skokiem we mgłę, wszystko to, co czułem, kiedy tarcza telefonu obracała się z powrotem na zero, a potem wykręcałem ostatnią cyfrę twojego fałszywego telefonu, cała ta wywrócona i rozlana nieskończoność – to właśnie było szczęście. Ósemka, jak ledwie muskające się usta, i niewyraźne rzędy krzaków za zakurzonym oknem…

IsoldA

Jakie to wzruszające, zaraz się rozpłaczę. Ciekawe tylko, jak po takich wzruszeniach mogłeś mi zrobić to… takie… nie wiem nawet, jak to nazwać. Pewnie nawet pedofil by się porzygał.

Romeo-y-Cohiba

Ale co ja takiego zrobiłem? Przecież sama wszystko wymyśliłaś i zaplanowałaś, i jedyne, co mam sobie do zarzucenia, to to, że nawet nie próbowałem protestować. Chociaż chciałem, od razu, jeszcze zanim zaczęło mnie naprawdę boleć.

IsoldA

Jak możesz tak podle łgać? A właściwie czego innego miałabym się po tobie spodziewać…

Monstradamus

Przepraszam, że się wtrącę, wiem, że tego nie znosicie. Ale może uda mi się skłonić was do spokojniejszej rozmowy. Na mapie, którą Izolda widziała w parku, było napisane: plan labiryntu wersalskiego, prawda? A budka, z której dzwonił Romeo, znajduje się, jeżeli wierzyć tabliczce, na którymś z przedmieść Londynu. Rozumiecie już, do czego zmierzam?

Nutscracker

Nie brałbym tych napisów zbyt serio. Izolda ma za drzwiami taki sam Wersal, jak Romeo Londyn. Ugli pewnie by powiedziała, że wszyscy siedzimy, gdzie diabeł mówi dobranoc. I tym razem miałaby świętą rację.

Monstradamus

Pewnie tak. Ale każdy wymiar rządzi się jakimiś regułami. Nawet jeżeli siedzimy, gdzie diabeł mówi dobranoc, jednym mówi w Wersalu, a innym w Londynie.

IsoldA

Co wy bredzicie.

Romeo-y-Cohiba

Dajcie już sobie spokój.

Monstradamus

Ale właściwie dlaczego byliście tacy pewni, że znajdujecie się gdzieś tuż obok siebie?

Romeo-y-Cohiba

Wszystko naokoło mamy takie samo.

Nutscracker

Czyli konkretnie co? Krzaki? Krzaki wszędzie są takie same.

Monstradamus

Szczególnie słowo krzaki na dwu różnych ekranach.

Romeo-y-Cohiba

Nawet ziemię pod nogami mamy w tym samym kolorze. Beżową.

Monstradamus

Beżową, czyli jaką?

Romeo-y-Cohiba

Jak jaką? Beżową.

Monstradamus

Mógłbyś opisać ją innymi słowami?

Romeo-y-Cohiba

Ciemnobrązową.

IsoldA

Jak to ciemnobrązową? Przecież beż to jasny szarożółty!

Nutscracker

Tja. Wszystko jasne. Romeo poszedł na randkę z Izoldą, a naciął się na Julię. Izolda poszła na randkę z Romeem, a wpadła na Tristana. Jak tak sobie pomyślę, że Julia i Tristan to jedna i ta sama osoba… Chociaż jaka tam osoba. Bydlę… Albo bydlę w hełmie?

Romeo-y-Cohiba

Słuchaj no, xxx językoznawco, zamknij się wreszcie, OK?

Nutscracker

Faktycznie, mało przyjemna metafora, prawda? Sukuby i inkuby znamy nie od dziś, ale w tym naszym wymiarze wyraźnie wykluło się coś jeszcze paskudniejszego, jakiś Juliotristan, który tak się wycwanił, że potrafi się podszyć już nie pod jednego, ale pod dwoje kochanków naraz.

UGLI 666

Nie tylko w tym wymiarze. Dlaczego cudzołóstwo to taki ohydny grzech? Dlatego że, jak uczy nas Kościół, z cudzołożnikiem zaślepionym żądzą parzy się sam piekielnie chichocący diabeł.

Organizm(-:

Romeo, słyszałeś chichot za ścianą?

Nutscracker

Jakie to pouczające. Hełmiak nie wie nawet, kogo xxx. Albo kto jego xxx. Jakieś rysunki na ścianie, jakieś piksele w okularach hełmu, ale prawdziwy adresat całej namiętności pozostaje całkiem anonimowy.

Organizm(-:

Jednego dalej nie rozumiem. Jakim cudem Minotaur podszył się pod obydwoje naraz? Co, sam się przeleciał?

Nutscracker

Nie. Z Romeem jest Izolda, a z Izoldą Romeo. Ale twoja hipoteza wygląda jeszcze ciekawiej. Muszę nad nią pomyśleć. Drodzy państwo, wybaczcie, będę wścibski: co właściwie zdarzyło się w pawilonie? Moja wyobraźnia pała dziewiczym rumieńcem i odmawia współpracy. Żadna z sytuacji, które przychodzą mi do głowy, nie jest warta takich emocji, jakich byliśmy świadkami. Pewien Amerykaniec wsadził se w dupę palec albo ostatnie tango w Paryżu. Banalizuję sprawę, oczywiście. Romeo, jakieś szczegóły?

Romeo-y-Cohiba

Proszę uprzejmie, szczegóły. Jeżeli jeszcze raz wetkniesz nos w nasze życie, znajdę cię i tak xxx, że strzępki twojego mózgu dopracują tę xxx hipotezę na ścianie. Rozumiemy się?

Nutscracker

Ciekawe, ciekawe. A jak zamierzasz mnie znaleźć? To już nie takie proste jak z Izoldą, między nami nie ma żadnych czarnych dziur. Tym bardziej że tamta też była nie między wami, a…

Romeo-y-Cohiba

Uważaj, jak dobrze poszukam, wywlokę cię z każdej dziury.

Nutscracker

Naprawdę nie wiem, czemu tak się wściekasz? Co jest, ktoś za mocno przyciął ci cohibę? To przecież nie ja, bałwanie, tylko ten wasz Julistan.

Romeo-y-Cohiba

Teraz przegiąłeś, Dziadu. Idę po ciebie.

Nutscracker

A mi to wisi, jestem w hełmie grozy.

Ariadna

Dajcie już spokój.

Organizm(-:

Julistan. Dżulistan. To brzmi jak nazwa jakiegoś niewielkiego, ale koszmarnie zamordycznego państewka w samym środku osi zła.

Ariadna

A właśnie, też już widziałam to słowo.

Monstradamus

Gdzie?

Ariadna

Tam, gdzie zadawałam karłowi pytania. W archiwum.

Monstradamus

Nic o tym nie wspominałaś.

Ariadna

Kiedy karzeł wybiegł, zostałam w archiwum sama. Najpierw siedziałam przy stole i czekałam, aż wróci. Ale nie wracał, więc w końcu wstałam i podeszłam do regałów z teczkami. Teczek było mnóstwo. Zeznania zwyciężonych wrogów Minotaura. Stenogramy przesłuchań jednych Minotaurów przez inne. Była cała półka protokołów konfrontacji, które Minotaury przeprowadzały same ze sobą, nazywało się to Alone Together. Pewnie chodziło o rogi, prawda? Ale najwięcej było teczek z odpowiedziami na tak zwane odwieczne pytania, z gatunku tych, które również my zadawaliśmy. Wszystko to stare, pożółkłe i zakurzone. Wiecie, jak pachnie zapisany papier, kiedy ten, kto go zapisywał, już nie żyje?

Monstradamus

Pamiętasz coś z tego?

Ariadna

Mam tu całą stertę kartek i różnych teczek. Kiedy się obudziłam, leżały obok odpowiedzi karła. W sumie nic nowego. Odwieczne pytania mało się zmieniają – dlatego są odwieczne.

Monstradamus

Przeczytaj nam coś z tego.

Ariadna

Pytanie:

Po co istnieje istniejące?

Odpowiedź:

Dla zabicia czasu.

Pytanie:

Po co gromadzić tyle wydarzeń i istnień dla zabicia czasu, skoro czas i tak jest tylko w hełmie grozy?

Odpowiedź:

Tak naprawdę wydarzenia też nie gromadzą się nigdzie poza hełmem grozy, więc spokojne wasze głowy, panie i panowie.

Co tam jeszcze… Wirówka labiryntowa… A kto… Zaraz. Aha. Kto też się tam produkuje? Dwie stroniczki jakiejś analizy kronik historycznych. Komparatystyka. Według jednego źródła labirynt zbudował Minotaur. Według drugiego labirynt budowało osiemnaście tysięcy Minotaurów podzielonych na dwie kolumny. Według trzeciego kolumny były metaforyczne, a labirynt tworzą dwie mentalne szczęki, albo półkule, symbolizowane przez rogi byka. I tak dalej. A na końcu jest jeszcze parę kartek o tym całym waszym Dżulistanie. Są znacznie starsze i mocno spłowiałe. Z niektórych nic się już nie da odczytać, rozsypują się w palcach. Piękny, egzotyczny charakter pisma. To przekłady inskrypcji z Jaskiń Dżulistańskich. Same inskrypcje dawno już zostały zniszczone, razem z jaskiniami, pozostały tylko kopie kopii przetłumaczonych fragmentów. Niektóre krótkie i niejasne, inne dłuższe. Czytać?

Monstradamus

Oczywiście.

Ariadna

… zacząć od czegokolwiek, najzupełniej nie martwiąc się…

Monstradamus

Co zacząć?

Ariadna

No proszę, już masz zmartwienie. Poczekaj, to nie ta strona. Aha, tu mam początek: Asterius jest wszystkim, co przed nami i co w nas, szczególnie przed i w. Włamując się do umysłu, zaczyna udawać ten świat i nasz umysł wraz ze wszystkimi jego głosami, które tak przekonująco dyskutują ze sobą. Kto to zrozumie, ten ujrzy Asteriusa. Można zacząć od czegokolwiek, najzupełniej nie martwiąc się…

UGLI 666

Może lepiej zamiast słuchać tych bredni zastanowimy się, co zrobić z realną – tfu! – rzeczywistością? Coś mi się nie podoba cala ta gadka o krwi, która wkrótce zostanie przelana.

Ariadna

Prawdziwe sekretne imię Asteriusa, które daje nad nim pełną władzę, to Asterius, Którym Jesteśmy My. Starożytni magowie wiele lat skuwali krańcowe litery inskrypcji, żeby nikt nie pojął, gdzie jest klucz…

UGLI 666

Tracimy bezcenny czas.

Ariadna

Inna kartka: Człowiek podobny jest do drzewa. Myśli w jego głowie są jak śpiew ptaków pośród listowia. Ile ptaków musi razem zaśpiewać, żeby pojawiło się to, co uznamy za siebie? I czy drzewo naprawdę ma swoją pieśń? Również Asterius stworzony został na obraz i podobieństwo drzewa…

UGLI 666

Niech ktoś zatka pysk tej wariatce!

Ariadna

Największą tajemnicę Asteriusa stanowi to, że tak naprawdę nikomu nie jest on potrzebny. Jest strażnikiem, który wiernie strzeże tego, co sam stworzył, przed tym, co również sam stworzył. I mimo jego surowej powagi, mimo potęgi jego posłannictwa, wszystko, co stwarza, i nawet on sam, jest tylko czystym zbytkiem, grą umysłu, fałszywym złotym zawijasem na krawędzi pustki. Stąd też kiedy wewnątrz tej nicości, w pięknie rzeźbionej ramie, nagle zaczyna głośno domagać się swoich praw przerażająca konieczność albo kiedy wybucha krwawa walka o prawdziwe wartości, pojawia się obraz, który śmieszy nas do łez, ponieważ prawda jest taka, że wszystko to od początku do końca było nikomu na nic niepotrzebne…

Monstradamus

Co to za hałas? Słyszycie?

Ariadna

Ale lepiej chichotać po cichutku, bo Asterius może się obrazić. Nie wie przecież, że tak naprawdę go nie ma, ale czasami coś już podejrzewa, i bardzo go to przeraża i rozwściecza. Od tysiącleci usiłuje stać się realny, usiłuje w sposób straszny i głupi, jak zresztą wszystkie sposoby i misteria jego świata. Kąpie się – on, którego nie ma – we krwi, której również nie ma. I chociaż nie staje się bardziej rzeczywisty, nie ma nikogo, kto by mu to powiedział, bo pozostały przy nim już tylko skarlałe sługi lejące na niego krew i jazgocące, że krew zostanie pomszczona…

IsoldA

Tak, ja też słyszę. Okropność.

Ariadna

Nie należy się lękać Asteriusa. Jeżeli się lękasz, to znaczy, że masz na sobie hełm grozy i że panuje on nad twoim światem. Kiedy zdejmujesz hełm, Asterius znika, i nawet nie ma się już z czego śmiać. Wielkim błędem jest nosić hełm i wielkim błędem jest go zdejmować. Najlepiej nic z nim nie robić, już choćby dlatego, że tak naprawdę żaden hełm nie istnieje…

UGLI 666

Coraz bliżej… A ta idiotka dalej swoje.

Ariadna

Jesteś wolny, i twoja wolność wynika z tego, że umysł nie ma ciała, cokolwiek mówią ci karły w dziwnych kapeluszach. Karły kłamią. Ciała nie ma nawet ciało, dlatego hełmu grozy nie ma na co założyć. Ałe dopokąd tego nie zrozumiesz, Asterius będzie wszystkim, co widzisz, co czujesz, co myślisz i co wiesz. I ohydna mechaniczna farsa, którą części hełmu odgrywają same przed sobą w absolutnej pustce na scenie umysłu, staje się całym twoim życiem. Jeżeli masz na sobie hełm grozy, myślisz, że będziesz nosił go już wiecznie. Ale żadna wieczność nie trwa dłużej niż mgnienie oka. I wiesz już, co się stanie, kiedy to mgnienie przeminie: przypomnisz sobie, kim naprawdę jesteś, i zobaczysz, że hełm grozy to zwykła zabawka, którą sam wymyśliłeś…

Nutscracker

Co takiego? Ratunku! Zdaje się, że ten kretyn Romeo…

Monstradamus

O co chodzi? Co to za huk?

Nutscracker

On chyba naprawdę mnie znalazł. O ile to on. Ktoś wściekle dobija się do drzwi. Albo to…

Romeo-y-Cohiba

To nie ja. U mnie to samo. Okropny łomot.

Organizm(-:

Drzwi się wyginają…

UGLI 666

To nasza ostatnia godzina! Nawracajcie się! Zaklinam was znakiem krzyża!

Nutscracker

Tego ze środka wirówki labiryntowej?

UGLI 666

Nie marnuj ostatnich chwil życia na bluźnierstwo!

Sartrik

Co się dzieje? xxx, wyluzujcie!

IsoldA

Romeo! Zegnaj, bydlaku!

Ariadna

Drzwi się otwierają… U was też?

Nutscracker

Nie mam już czym oddychać. Coś…

Monstradamus

To on.

Theseus

MINOTAURUS!

Monstradamus

Co?

IsoldA

Co?

Nutscracker

Co?

Organizm(-:

Co?

Theseus

Co?

Ariadna

Co?

UGLI 666

Co?

Romeo-y-Cohiba

Co?

TheZeus

Fuck U.

Monstradamus

MUUUUUUU!

IsoldA

MUUUUUUU!

Nutscracker

MUUUUUUU!

Organizm)-:

MUUUUUUU!

Theseus

MUUUUUUU!

Ariadna

MUUUUUUU!

UGLI 666

MUUUUUUU!

Romeo-y-Cohiba

MUUUUUUU!

Organizm(-:

Panowie, co to było??

Nutscracker

Chyba sobie poszło. U mnie cisza.

IsoldA

I co, dalej nie rozumiecie? Przecież to Tezeusz!

Romeo-y-Cohiba

Tezeuszu! Czekaliśmy na ciebie!

Monstradamus

Tezeusz. Wreszcie. Gdzie jesteś, Tezeuszu? Co widzisz wokół siebie?

UGLI 666

Aha.

Organizm(-:

Tezeuszu, odezwij się!

Nutscracker

Przestańcie. Nic z tego nie będzie.

UGLI 666

Uciekł.

Monstradamus

Poszedł sobie?

Nutscracker

Poszedł.

IsoldA

No pewnie…

UGLI 666

Nie ma już Minotaura.

Ariadna

Trzymaj się, tato.

Monstradamus

Synku!

IsoldA

Synku!

Nutscracker

Synku!

Organizm(-:

Synku!

Sartrik

Synku!

:-(((((

Organizm(-:

Poszukajmy go, co? Może on ciągle wierzy?

Monstradamus

W co?

Organizm(-:

No, w całe to xxx. Że ma ciało. Które siedzi sobie w pokoiku.

Ariadna

Przecież on nigdy w to nie wierzył.

Romeo-y-Cohiba

W sumie gość nas oszczędził. A przecież mógł pozabijać, jak zobaczył.

Nutscracker

Nie mógł. Wtedy już nigdy nie zdjąłby hełmu. Wcale nie jest taki dobry, po prostu wiedział.

Ariadna

Słyszałam, że jeśli człowiek to wie, to właśnie dlatego, że jest dobry.

Nutscracker

A ja słyszałem, że jeśli człowiek jest dobry, to właśnie dlatego, że to wie.

Organizm(-:

Co za różnica. W końcu dlaczego wpadliśmy?

UGLI 666

Gadamy o głupstwach. Smęcimy. Tematy jak z kosmosu, Wersale nie Wersale, Giocondy.

IsoldA

Ugli, nie przeszkadza ci jeszcze, że tutaj mieszkamy?

UGLI 666

A tak w ogóle to tym razem Ariadna się wygadała. Dlatego zwiał.

Monstradamus

Co proponujesz?

UGLI 666

Nic nie opowiadać.

Nutscracker

Też wymyśliłaś. Jak się ma facet zorientować, że ma na głowie hełm? Przecież nie możemy po cichu wcisnąć mu na głowę czegoś, co nie istnieje. Musimy wyjaśniać. Najlepiej od dzieciństwa. Tylko nie tak, żeby wszystko zrozumiał, a tak, żeby sam to wszystko ze sobą zrobił. Ariadna jest naszym najlepszym przewodnikiem po labiryncie. Mistrzostwo.

UGLI 666

Mówisz o tym, co powinna robić. A ja o tym, co zrobiła. A poza tym, przepraszam, jakie znowu mistrzostwo? Labirynt to dowolna trasa, którą prowadzą hełmiaka.

Monstradamus

Racja, dowolna. Tylko w twoim kręgu, Ugli, jakoś dawno nikt się już nie kręcił…

Sartrik

Co?… W jakim kręgu?

Monstradamus

O, obudziłeś się, bohaterze? Panie i panowie, dowcip. Wyobraźcie sobie, Sartrik budzi się na kacu. Nic nie pamięta z poprzedniego wieczoru. Obok kałuża krwi. Sartrik wbija wzrok w sufit i przerażony szepce: Zabiłem… Zabiłem i zjadłem…

IsoldA

Co w tym śmiesznego? W sumie dokładnie tak było.

UGLI 666

Ten twój dowcip jest starszy niż labirynt. Lepiej zastanówmy się nad całą sytuacją, bo faktycznie nie jest wesoło. Przez tę Ariadnę kiedyś wszyscy oberwiemy.

IsoldA

Ugli, daj już spokój. To nie jest wina Ariadny, to Sartrik wygadał się w pijanym widzie.

Sartrik

Pewnie, znowu wszystko na Sartrika.

IsoldA

Ciebie to w ogóle trzeba xxx w xxx. Po co się pchałeś? No po co, mordo zapijaczona?

Monstradamus

No dobrze, ale skąd on właściwie znał Imię?

UGLI 666

Ariadna podała mu jak na talerzu.

Nutscracker

OK, wobec tego dlaczego nas nie rozwiał? Przecież skoro znał Imię…

Monstradamus

Jak nie. Tylko nam się zdaje, że nie rozwiał. Ze sam się rozwiał. A tak właściwie…

UGLI 666

Ariadno, może w końcu wyjaśnisz, co cię tak w nim wzięło, że nas wszystkich wydałaś?

Ariadna

Odczep się. Jak chcesz, możesz od dzisiaj oprowadzać po labiryncie zamiast mnie.

UGLI 666

Jeszcze sobie pogadamy. Aż się zdziwisz.

Romeo-y-Cohiba

Czyli kto schrzanił sprawę? Ariadna czy Sartrik?

UGLI 666

Pewnie, że Ariadna. Stała w Minotaurze zaraz obok Tezeusza, od razu się zwąchali.

Ariadna

Uważaj, na kogo szczekasz. Bo za którymś razem możesz już nie wyjść ze swojej katedry, rozumiesz? Siedzisz tu na moim wątku. A innego nie ma.

UGLI 666

Słyszeliście? Zaraz, na pewno wszyscy słyszeliście? Tato, zastanów się tylko, co z nas zostanie, jeżeli ona teraz poleci za tym durniem.

Nutscracker

Weź nie kracz.

Organizm(-:

Spox, i co teraz?

Monstradamus

Jak co. Będziemy kontynuować dyskurs.

Nutscracker

Jasna sprawa, tylko pytanie, w jakim charakterze?

Monstradamus

Zawsze w tym samym, Dziadku. Dalej będziemy gapić się w monitory jak suka Pawłowa w zwierciadło Tarkowskiego.

Nutscracker

No dobrze, tylko kim teraz będziemy?

Ariadna

Tata zaraz wymyśli.

Nutscracker

Skąd…

Monstradamus

PRE PASIPHAE HUM HUM MINOSAUR

IsoldA

PRE PASIPHAE HUM HUM MINOSAUR

Nutscracker

PRE PASIPHAE HUM HUM MINOSAUR

Organizm(-:

PRE PASIPHAE HUM HUM MINOSAUR

Sartrik

PRE PASIPHAE HUM HUM MINOSAUR

Monstradamus

O nie, tylko nie to!

Nutscracker

A co? Co zrobisz? Ja też nie chcę. Nikt nie chce. I co z tego? No co?

UGLI 666

Cicho.

Romeo-y-Cohiba

Bez paniki.

Organizm(-:

Spokojnie…

Monstradamus

Błagam, nie!

UGLI 666

Odpręż się, będzie dobrze. Zawsze idziesz na pierwszy ogień, więc szybciej masz to z głowy.

Monstradamus

A-a-a! A-a-a! A-a-a!

IsoldA

A-a-a! A-a-a! A-a-a!

Nutscracker

A-a-a! A-a-a! A-a-a!

Organizm(-:

A-a-a! A-a-a! A-a-a!

Sartrik

A-a-a! A-a-a! A-a-a!

Ariadna

A-a-a! A-a-a! A-a-a!

UGLI 666

A-a-a! A-a-a! A-a-a!

Romeo-y-Cohiba

A-a-a! A-a-a! A-a-a!

Ariadna

Cześć, braciszku. Niezłe z ciebie bydlę.

Organizm(-:

Za to teraz będziemy Minozaurem. Przedpotopowym jaszczurem.

UGLI 666

He, he, zawsze byliśmy. To, co ludzkie, tylko nam zawadzało. Zresztą to, co bycze, w sumie też.

Organizm(-:

Będziemy smokiem. Wzlecimy nad obłoki, damy nura w morskie głębiny. Może faktycznie będzie nam trochę lżej.

Monstradamus

Lżej? Teraz mamy w samym środku Sartrika. Ciągle będzie nas mdliło. Bez przerwy. Żadne nurkowanie i dobre miny do złej gry nie pomogą. Możemy sobie robić za Lolity czy rolls-royce’y, ale, powtarzam, nic nam już nie pomoże.

Romeo-y-Cohiba

A jak Sartrik urżnie się tak, że go wywali?

Nutscracker

Tylko bez czarnych scenariuszy. Hełmu nie da się zdjąć.

Organizm(-:

Ale Tezeusz zdjął.

Nutscracker

Tezeusz, Tezeusz… Może on go wcale nie zakładał. No pewnie. Właściwie jakim cudem nagle zniknął? Przecież tam nie ma wyjścia. Są tylko jeepy, przypływ i słońce. No i groza, oczywiście. I to nie są żadne przypuszczenia, mówię jako zawodowiec.

IsoldA

Dobrze, tylko gdzie on teraz jest?

Nutscracker

A co nas to obchodzi. Już go nie powstrzymamy.

Monstradamus

xxx, mdli mnie.

IsoldA

xxx, mdli mnie.

Nutscracker

xxx, mdli mnie.

Organizm(-:

xxx, mdli mnie.

Sartrik

xxx, mdli mnie.

Ariadna

xxx, mdli mnie.

UGLI 666

xxx, mdli mnie.

Romeo-y-Cohiba

xxx, mdli mnie.

Sartrik

I burczy w brzuchu, xxx. Słuchaj no, Monstradamus. Dalej czegoś nie rozumiem. Gdzie się to wszystko działo?

Monstradamus

Naprawdę jesteś taki tępy, czy jeszcze nie wytrzeźwiałeś? W hełmie grozy.

Sartrik

Aj. A z kim?

Monstradamus

Z tobą.

Disclaimer: podczas produkcji tego tekstu nie zginął ani jeden zmyślony starogrecki chłopiec /ani dziewczyna/.

Wiktor Pielewin

***